Ponad 100 tysięcy komentarzy próbowało wyjaśnić, co właściwie dzieje się na profilu Michaela Olise. Francuz usunął wcześniejsze materiały z Instagrama, a następnie zaczął publikować niewyraźne, rozpikselowane i momentami niemal nierozpoznawalne zdjęcia. „Co to ma być?”, „fotograf pracujący zdalnie” czy „wyglądają jak zrobione Nokią”, żartowali użytkownicy.
Niektórzy doszukiwali się w tej zmianie wiadomości skierowanej do Realu Madryt. Inni szybko wskazali rzekomą autorkę fotografii. Miała nią być Florence Pernet, której FIFA nie przyznała akredytacji na mundial, dlatego fotografka rzekomo postanowiła śledzić turniej z domu i wykonywać zdjęcia bezpośrednio z ekranu telewizora.
Była to niemal idealna opowieść o kreatywnym sposobie na pokonanie przeciwności. Nie zgadzał się jednak jeden istotny szczegół: historia od początku do końca była nieprawdziwa.

Pernet nie otrzymała odmowy od FIFA, ponieważ nigdy nie występowała o akredytację. Nie wykonała też zdjęć Olise i nie pracuje dla francuskiego zawodnika. Za jego nową identyfikację wizualną odpowiada Lukas Korschan, niemiecki fotograf, który towarzyszył piłkarzowi podczas mundialu.
– Nie jestem fotografką Olise – musiała w końcu wyjaśnić sama Pernet, gdy liczba wiadomości i publikacji na jej temat zaczęła wymykać się spod kontroli.
„Widziałam wiele nieprawdziwych informacji i wymyślonych historii na Twitterze, a teraz także na Instagramie. Nigdy nie powiedziałam, że nie otrzymałam wizy. Napisałam jedynie, że nie mam akredytacji. Dziękuję za całe wsparcie, ale nie jestem fotografką Olise. Mówiłam o tym od początku. Jego fotografem jest Lukas Korschan”, przekazała za pośrednictwem swojego profilu.
Nieporozumienie zaczęło się od projektu Pernet, która publikowała zdjęcia mundialu wykonywane bezpośrednio z ekranu telewizora. Fotografie wyróżniały się rozmyciem, zmienionymi kolorami oraz efektem mory, powstającym wskutek nakładania się matrycy aparatu i pikseli ekranu.
W tym samym czasie Olise zaczął zamieszczać na Instagramie materiały utrzymane w bardzo podobnej stylistyce. Dwa niezależne projekty spotkały się więc przed ekranem telewizora, a użytkownicy mediów społecznościowych połączyli je w jedną historię.
Za zdjęciami Francuza stoi jednak Korschan, fotograf i dyrektor kreatywny, który współpracował między innymi z Adidasem, Nike, Apple, Mercedesem oraz Pradą. To on towarzyszył Olise podczas mundialu i odpowiadał za oprawę jego profilu.

Także Korschan nie stworzył tej stylistyki od podstaw. Jednym z jego najważniejszych źródeł inspiracji jest Harry Gruyaert, fotograf agencji Magnum, który już w 1972 roku wykonywał zdjęcia transmisji telewizyjnych. Podobne rozwiązania pojawiały się więc w fotografii ponad pół wieku temu.
Florence Pernet również nie jest przypadkową fotografką, która postanowiła zrobić kilka zdjęć we własnym salonie. Francuzka regularnie pracuje przy największych wydarzeniach sportowych. Współpracowała z Adidasem, Nike, Lacoste, Jordanem oraz Francuską Federacją Rugby, a także relacjonowała między innymi igrzyska olimpijskie w Paryżu, Roland Garros i mistrzostwa Europy.
Jeszcze przed mundialem tłumaczyła, że nie zamierza ubiegać się o akredytację na turniej rozgrywany w trzech krajach, ponieważ chciała pokazać go z innej perspektywy. „Nie zawsze trzeba znajdować się przy linii boiska, żeby spojrzeć na futbol w inny sposób”, pisała. To właśnie z tej decyzji narodził się projekt, który później został błędnie połączony ze zdjęciami Olise.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się