José Mourinho przygotowuje się już do rozpoczęcia pretemporady, z radością obserwując popisy swoich nowych podopiecznych na Mistrzostwach Świata, stwierdza AS. Jednym z nich jest Jude Bellingham, który swoimi kapitalnymi występami udowadnia, że odzyskał optymalną formę. Fizycznie czuje się bardzo dobrze i znów jest zdolny do stwarzania zagrożenia blisko pola karnego. Właśnie dlatego portugalski szkoleniowiec nie może się doczekać rozpoczęcia współpracy z Anglikiem przed sezonem, który dla obu będzie miał kluczowe znaczenie.
Bellingham zachwyca cały świat na mundialu, gdzie w pięciu meczach zdobył sześć bramek, zaliczył asystę i zgarnął cztery nagrody MVP. W klubie odżywają wspomnienia z jego pierwszego sezonu na Santiago Bernabéu, a kibice i działacze są podekscytowani przed startem rozgrywek. AS dodaje, że Mourinho zawsze potrafił wycisnąć maksimum ze swoich ofensywnych pomocników, jako że to właśnie ta pozycja jest kluczem do funkcjonowania jego systemu taktycznego. Portugalczyk będzie miał do dyspozycji piłkarza, który wydaje się wręcz stworzony do jego preferencji.
Po dwóch latach zmagania się z urazem barku i późniejszej rehabilitacji, Bellingham wróci do Valdebebas w pełni sił. Jest i gotowy, aby udowodnić, że znów może być tym zawodnikiem, który prowadził Królewskich do sukcesów w sezonie 2023/24. Ostatni rok był dla Anglika prawdziwym utrapieniem, dodaje hiszpański dziennik. Próbowano powierzyć mu rolę klasycznego rozgrywającego w środku pola. Doprowadziło to do spadku jego statystyk strzeleckich i odsunęło go od pokazywania jego największego atutu – wchodzenia w pole karne.
Dzięki swojej wydolności, Bellingham jest w stanie poruszać się po wielu sektorach boiska. Zdolność do pracy w odbiorze oraz wbiegania w pole karne rywala z siłą i skutecznością środkowego napastnika sprawia, że jest on nie tylko idealną „dziesiątką” do taktycznej układanki Mourinho, ale może stać się wręcz najważniejszą postacią całej linii pomocy Królewskich.
Kariera The Special One potwierdza, że jest on specjalistą od rozwijania ofensywnych pomocników w swoim, zazwyczaj, nienaruszalnym systemie 4-2-3-1. Począwszy od Deco w Porto, z którym sięgnął po swoją pierwszą Ligę Mistrzów w 2004 roku, przez Sneijdera w Interze z czasów potrójnej korony w 2010 roku, aż po niezapomniany duet Cristiano – Özil podczas jego pierwszej przygody na Santiago Bernabéu czy ostatnie sukcesy z Dybalą w Romie. Portugalski menedżer zawsze czyni z ofensywnego pomocnika motor napędowy swoich drużyn. Po dwóch latach bez zdobycia żadnego z najważniejszych trofeów, nadchodzący rok będzie kluczowy dla Realu Madryt, a z całą pewnością najlepsza wersja Bellinghama przybliża Los Blancos do walki o pełną pulę.
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się