REKLAMA
REKLAMA

Prokuratura bada umowę sponsorską Barcelony z Demokratyczną Republiką Konga

Prokuratura w Barcelonie wszczęła czynności wyjaśniające w sprawie czteroletniej umowy sponsorskiej między FC Barcelona a rządem Demokratycznej Republiki Konga. Zawiadomienie dotyczy podejrzenia nieprawidłowego wykorzystania środków publicznych. Na tym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

REKLAMA
REKLAMA
Prokuratura bada umowę sponsorską Barcelony z Demokratyczną Republiką Konga
Tył rozgrzewkowej koszulki Barcelony w ubiegłym sezonie. (fot. Getty Images)

Jak informuje Albert Ortega z El Confidencial, prokuratura chce ustalić, czy okoliczności zawarcia i realizacji kontraktu mogą wypełniać znamiona przestępstwa. Sprawa najpierw trafiła do hiszpańskiej prokuratury antykorupcyjnej, która następnie przekazała ją prokuraturze w Barcelonie. Informację o rozpoczęciu czynności jako pierwszy podał Romain Molina.

REKLAMA
REKLAMA

Zawiadomienie złożyło dwóch obywateli Demokratycznej Republiki Konga mieszkających we Francji. W dokumencie wskazano ministra sportu tego kraju Didiera Budimbu Ntubuangę, FC Barcelona oraz działaczy klubu odpowiedzialnych za podpisanie umowy. Autorzy zawiadomienia domagają się zbadania, czy doszło między innymi do nieprawidłowego wykorzystania środków publicznych, handlu wpływami, sprzeniewierzenia publicznych pieniędzy, oszustwa i prania pieniędzy. Są to jednak twierdzenia składających zawiadomienie, a nie ustalenia prokuratury lub sądu.

Według skarżących umowę zawarto bez publicznego przetargu, uwzględnienia wydatku w kongijskiej ustawie budżetowej i wcześniejszej zgody parlamentu. Kwestionują oni również rzeczywistą korzyść, jaką Demokratyczna Republika Konga ma uzyskać w zamian za przekazanie zagranicznemu klubowi ponad 40 milionów euro. Podobne informacje pojawiały się już wcześniej w hiszpańskich mediach. Wówczas ARA, AS i Mundo Deportivo informowały jedynie o złożeniu zawiadomienia, które czekało jeszcze na decyzję prokuratury. Teraz prokuratura w Barcelonie wszczęła czynności sprawdzające, co nie oznacza jednak, że komukolwiek przedstawiono zarzuty.

REKLAMA
REKLAMA

Barcelona oficjalnie ogłosiła współpracę z rządem Demokratycznej Republiki Konga 30 lipca 2025 roku. Czteroletnia umowa, obowiązująca do końca sezonu 2028/29, zakłada między innymi umieszczenie hasła „R.D. Congo – Coeur d'Afrique” na plecach koszulek treningowych wszystkich profesjonalnych drużyn klubu. Na przebudowanym Spotify Camp Nou ma również powstać specjalna przestrzeń poświęcona kulturze i tradycjom sportowym Demokratycznej Republiki Konga. Zapowiedziano ponadto programy szkoleniowe prowadzone przez Barça Academies i Barça Innovation Hub.

Klub nie ujawnił oficjalnie wartości porozumienia. Według dokumentu, do którego dotarł Reuters, Demokratyczna Republika Konga zobowiązała się jednak przekazać Barcelonie ponad 40 milionów euro. Hiszpańskie media najczęściej podawały kwotę od 40 do 44 milionów euro rozłożoną na cztery sezony. Pieniądze miały pomóc Barcelonie między innymi w rejestrowaniu zawodników i przeprowadzaniu kolejnych transferów. Według autorów zawiadomienia wydawanie dziesiątek milionów euro na promocję kraju za pośrednictwem zagranicznego klubu budzi szczególne wątpliwości ze względu na sytuację gospodarczą, humanitarną i sportową Demokratycznej Republiki Konga.

REKLAMA
REKLAMA

W dokumencie zwrócono uwagę, że miejscowe rozgrywki piłkarskie zostały w czerwcu 2025 roku przerwane przed zakończeniem z powodu problemów finansowych. Podkreślono również zły stan stadionów oraz problemy z uzyskaniem przez nie wymaganych homologacji. Autorzy zawiadomienia utrzymują ponadto, że Barcelona powinna była dokładniej zweryfikować osoby uczestniczące w negocjacjach. Szczególną uwagę zwracają na Auréliena Logeais i jego spółkę PAMARS. Ten sam pośrednik miał uczestniczyć w zawarciu podobnej umowy między rządem Demokratycznej Republiki Konga a AS Monaco.

Na początku marca prokuratura w Monako rozpoczęła odrębne postępowanie dotyczące tamtego kontraktu. Badane są podejrzenia korupcji, prania pieniędzy i sprzeniewierzenia środków publicznych. Zawiadomienie dotyczące Barcelony jest przedstawiane przez jego autorów jako hiszpańska część skoordynowanych działań prowadzonych w kilku krajach. Skarżący twierdzą, że spółka PAMARS zmieniła przedmiot swojej działalności około dwóch tygodni przed podpisaniem umowy z AS Monaco, dodając do niego organizację i komercjalizację wydarzeń sportowych. Ich zdaniem powinno to zostać potraktowane przez Barcelonę jako sygnał ostrzegawczy przed zawarciem kontraktu.

REKLAMA
REKLAMA

Porozumienie wzbudzało kontrowersje jeszcze przed rozpoczęciem działań prawnych. Amnesty International określiła je jako przykład wykorzystywania sportu do poprawiania wizerunku władz Demokratycznej Republiki Konga i odwracania uwagi od naruszeń praw człowieka. Organizacja zwracała również uwagę na trwający konflikt na wschodzie kraju i związaną z nim sytuację humanitarną. Według autorów zawiadomienia przekazywanie dziesiątek milionów euro zagranicznym klubom jest szczególnie kontrowersyjne w momencie, gdy miliony mieszkańców kraju zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów, a miejscowy futbol mierzy się z poważnymi problemami finansowymi i organizacyjnymi.

Joan Laporta bronił umowy w lutowym wywiadzie dla TVE. Zapewniał, że została ona zweryfikowana przez klubowy dział compliance. Przyznał jednocześnie, że uzyskane wpływy bardzo pomogły Barcelonie. „Niepokoją mnie wszystkie kraje, które nie przestrzegają praw człowieka. Prawa człowieka są jednak naruszane wszędzie. W przeciwnym razie nie moglibyśmy zawierać umów z nikim. Te wpływy bardzo nam pomogły”, stwierdził prezes Barcelony.

Laporta odniósł się do sprawy również podczas debaty z Víctorem Fontem. „Robimy to w kontekście porozumienia pokojowego między Kongiem a Rwandą. Płacą nam 40 milionów euro, to świetna operacja. Mamy certyfikaty, które zapewniają nas o pełnej uczciwości tych działań. Otrzymujemy pieniądze, a poprzez fundację dajemy młodym ludziom w Kongu perspektywy, aby nie musieli pracować w nieludzkich warunkach w kopalniach złota czy minerałów wykorzystywanych w telefonach. Trzeba działać”, mówił.

REKLAMA
REKLAMA

Autorzy zawiadomienia przekonują jednak, że powoływanie się na bliżej nieokreślone certyfikaty nie może zastąpić pogłębionej weryfikacji kontrahentów. Ich zdaniem argumenty humanitarne i odniesienie do porozumienia pokojowego dowodzą, że Barcelona miała świadomość politycznego kontekstu całej operacji. Wszczęcie czynności przez prokuraturę nie oznacza uznania zarzutów zawartych w zawiadomieniu za prawdziwe. Na obecnym etapie sprawdzane jest, czy istnieją podstawy do dalszego prowadzenia postępowania karnego. Nikomu nie przedstawiono zarzutów, a sprawa nie trafiła jeszcze przed sąd.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (11)

REKLAMA