REKLAMA
REKLAMA

Cichy bohater Hiszpanii

Marc Cucurella nie ma na tym mundialu ani jednego tytułu MVP, ale odgrywa jedną z kluczowych ról w reprezentacji Hiszpanii. Dla selekcjonera Luisa de la Fuente jest piłkarzem niezastąpionym.

REKLAMA
REKLAMA
Cichy bohater Hiszpanii
Marc Cucurella. (fot. Getty Images)

Mówił o tym José Luis Mendilibar: „Nie jest ani szybki, ani silny. W tych wszystkich raportach, które tworzymy, przy tych wszystkich maszynach, które mamy, on nigdzie się nie wyróżnia. Innymi słowy – nigdy byś go nie sprowadził. Ale to prawdziwy piłkarz, bystry, dobrze wybiera. Zawsze go będziesz wystawiał”. Był 2018 rok i ówczesny trener Eibaru wypowiadała się w ten sposób o Marcu Cucurelli. Osiem lat później hiszpański obrońca jest niekwestionowanem zawodnikiem w układance selekcjonera Luisa de la Fuente, wskazuje AS.

Cucurella jest jednym z czterech zawodników reprezentacji Hiszpanii, którzy na tym mundialu grali jak do tej pory wszystko. Po 450 minut w nogach mają właśnie on oraz Unai Simón, Pau Cubarsí i Aymeric Laporte. „Możliwe, że na boisku jakoś bardzo się nie wyróżniam. Ale gdy masz mnie już w swoim zespole, to dostarczam wiele rzeczy, które na co dzień nie zwracają na siebie aż tak dużej uwagi”, opowiadał nowy zawodnik Realu Madryt w ostatnim wywiadzie. To jeden z tych nieoficjalnych MVP.

Ponieważ oficjalnie statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu odbierali inni. Za mecz z Republiką Zielonego Przylądka trafiła ona do bramkarza rywali Hiszpanów, Vozinhi, za mecz z Arabią Saudyjską do Mikela Oyarzabala, z Urugwajem do Álexa Baeny, z Austrią do Lamine'a Yamala i z Portugalią do Rodriego. Jednak Cucurella i tak w każdym z tych spotkań stawał na wysokości zadania – daje z siebie wszystko w walce o każdą piłkę i ma wpływ zarówno na defensywę, jak i na ofensywę. Do tego zanotował dwie asysty z Austrią i sprowokował samobójcze trafienie z Arabią. Natomiast w pierwszym meczu z Republiką Zielonego Przylądka regularnie wchodził w pole karne rywala, aby spróbować pomóc drużynie w nabraniu większej płynności w ataku.

REKLAMA
REKLAMA

Z kolei w ostatnim meczu z Portugalią, podczas gdy większość oczu skierowanych było na Nuno Mendesa, to właśnie Cucurella okazał się być ścianą nie do przejścia na boku obrony. Radził sobie w starciach z Pedro Neto, a do tego właśnie on, Simón i Oyarzabal byli jedynymi Hiszpanami, którzy nie popełnili ani jednego faulu. Nie był do tego zmuszony. Zanotował jednocześnie pięć odbiorów, trzy wybicia, jeden przechwyt i ani razu nie dał się przejść rywalowi. Ogólnie ma już za sobą trzy mecze z rzędu, w których absolutnie nikt nie był w stanie go przedryblować.

Wzmocniony

Cucurella już teraz jest bez wątpienia fundamentalnym elementem reprezentacji Hiszpanii, która jak do tej pory nie straciła na tym mundialu ani jednej bramki i w pięciu meczach pozwoliła rywalom wygenerować xG na poziomie zaledwie 1,44. Ogromna w tym zasługa całej linii defensywnej La Rojy, w której coraz bardziej wybija się postać Marca, który jest prawdziwym żołnierzem De la Fuente. To właśnie u niego zadebiutował w pierwszej reprezentacji przed EURO 2024, aby następnie wygrać rywalizację z Grimaldo i na stałe zająć miejsce w składzie po Jordim Albie.

I to właśnie EURO sprzed dwóch lat okazało się dla Cucurelli prawdziwym punktem zwrotnym. Został wybrany najlepszym lewym obrońcą turnieju i nabrał zupełnie innego wymiaru w europejskim futbolu. W Premier League dawał się we znaki niejednemu rywalowi, a teraz wykonał ten krok definitywny w postaci transferu do Realu Madryt. W międzyczasie regularne występy w reprezentacji, z którą w 29 meczach nie poniósł jeszcze ani jednej porażki w czasie regulaminowym (przegrał tylko z Portugalią po serii rzutów karnych). Nie jest ani szybki, ani silny, ale zawsze będzie w składzie. I słusznie, podsumowuje AS.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA