Brazylijczycy mieli wystarczająco dużo okazji, by ułożyć ten mecz po swojej myśli. Bruno Guimarães nie wykorzystał rzutu karnego, Endrick przegrał pojedynek sam na sam z Ørjanem Nylandem, a później norweskiego bramkarza nie zdołał pokonać również Vinícius. Sama nieskuteczność nie tłumaczy jednak tego, co wydarzyło się w drugiej połowie. Po zmianach Carlo Ancelottiego Brazylia straciła intensywność, oddała rywalom kontrolę nad spotkaniem i w ciągu kilku minut pozwoliła Erlingowi Haalandowi zadać dwa decydujące ciosy.
Canarinhos pożegnali się z mundialem już w 1/8 finału po raz pierwszy od 1990 roku. To również szóste mistrzostwa świata z rzędu, podczas których Brazylijczyków wyeliminowała drużyna z Europy. Jeżeli odzyskają tytuł dopiero w 2030 roku, ich oczekiwanie na szóstą gwiazdkę potrwa aż 28 lat.
Ancelotti rozmontował drużynę
Najwięcej zarzutów skierowano pod adresem selekcjonera. UOL napisał wprost, że jego decyzje miały ogromny wpływ na kolejną bolesną eliminację. Krytykowano zarówno wyznaczenie Bruno Guimarãesa do wykonania rzutu karnego, jak i późniejsze zmiany. Zamiast przybliżyć Brazylię do zwycięstwa, odebrały jej równowagę i kontrolę nad wydarzeniami na boisku.
Rodrigo Mattos stwierdził na antenie UOL, że po przerwie Ancelotti wystawił „drużynę kibiców”, a więc zestawienie z Neymarem i Endrickiem, którego od dawna domagała się część brazylijskiej opinii publicznej. Efekt nazwał jednak katastrofalnym. Po wejściu Neymara Brazylia przestała skutecznie naciskać na przeciwnika, Endrick został przesunięty na prawe skrzydło, a Norwegowie zaczęli z łatwością znajdować wolne przestrzenie.
Paulo Vinícius Coelho zwrócił natomiast uwagę na zaledwie około 30 procent posiadania piłki. Dziennikarz UOL stwierdził, że Brazylia „nie ma historycznego prawa” kończyć meczu z Norwegią z tak słabym wynikiem.
Walter Casagrande podkreślał, że nie było to świadome oddanie piłki rywalom. Brazylijczycy po prostu nie potrafili jej odzyskać i utrzymać. Mauro Cezar Pereira poszedł jeszcze dalej, oceniając, że drużyna Ancelottiego wręcz „odrzucała piłkę”.
Neymar symbolem złych wyborów
Osobnym celem krytyki stał się Neymar. Przez wiele miesięcy w Brazylii trwała kampania na rzecz jego powrotu do reprezentacji. Ancelotti ostatecznie zabrał go na mundial, choć od początku istniały poważne wątpliwości dotyczące jego formy fizycznej i rytmu meczowego. W najważniejszym spotkaniu turnieju selekcjoner wprowadził go przy wyniku 0:0.
Jeden z komentatorów Globo Esporte podsumował ten ruch tekstem zatytułowanym „Jedyny drybling Neymara był na Ancelottim”. Jego zdaniem po wejściu 34-latka Brazylia zaczęła grać niemal w dziesięciu. Przesunięcie Endricka na prawe skrzydło odebrało drużynie głębię w ataku, a jednocześnie osłabiło zabezpieczenie tej strony boiska.
Jeszcze ostrzej sytuację oceniło Lance!. Powołanie zawodnika, który od dłuższego czasu nie prezentował najwyższego poziomu, uznano za symbol chaosu panującego wokół reprezentacji. Cały występ Canarinhos określono mianem „wstydu z całym ciężarem tego słowa”. Krytykowano też zachowanie Neymara w końcówce, gdy przy praktycznie rozstrzygniętym meczu wdawał się w przepychanki z rywalami.
Neymar wykorzystał rzut karny i ustalił wynik na 1:2, ale wcześniej nie zrobił nic, by odmienić losy spotkania. Zamiast oczekiwanego ostatniego wielkiego występu na mundialu pozostały nieudane akcje, nerwowa końcówka i bardzo prawdopodobne pożegnanie z mistrzostwami świata.
Vinícius rozliczany mimo dobrego mundialu
Krytyka nie ominęła również Viníciusa, choć w jego przypadku brazylijskie media nie były jednomyślne. Skrzydłowy Realu Madryt zakończył turniej z czterema golami i asystą, a jeden z komentatorów Globo Esporte nazwał go zdecydowanie najlepszym brazylijskim zawodnikiem podczas pięciu mundialowych spotkań. Jednocześnie zarzucił mu, że w najważniejszym momencie nie przejął piłki od Bruno Guimarãesa i nie wykonał rzutu karnego.
Podobne opinie pojawiły się w studiu SporTV. Felipe Melo, Paulo Nunes i Andrés D’Alessandro przekonywali, że największa gwiazda drużyny powinna w takiej chwili narzucić swoją wolę, nawet jeżeli przed spotkaniem ustalono inną kolejność wykonawców.
– Zazwyczaj najlepszy piłkarz bierze na siebie odpowiedzialność. Gdyby Vinícius powiedział, że czuje się dobrze i chce strzelać, wątpię, by Bruno mu odmówił – stwierdził Felipe Melo.
Paulo Nunes przypominał, że Vinícius był najlepszym Brazylijczykiem na turnieju i wciąż liczył się w walce o koronę króla strzelców. Jego zdaniem właśnie dlatego powinien wykorzystać ten moment i podejść do piłki.
Sam zawodnik zdecydowanie odrzucił jednak sugestie, że schował się przed odpowiedzialnością. Wyjaśnił, że Ancelotti już przed meczem wyznaczył Bruno Guimarãesa jako pierwszego wykonawcę. Selekcjoner potwierdził tę wersję i przekonywał, że decyzję podjęto po przeanalizowaniu ostatnich rzutów karnych wykonywanych przez dostępnych piłkarzy.
Problem polega na tym, że Bruno nigdy nie był specjalistą w tym elemencie. W całej seniorskiej karierze podchodził do rzutu karnego zaledwie kilka razy. Decyzja Ancelottiego natychmiast stała się więc jednym z symboli brazylijskiej porażki.
Endrick między nadzieją a rozczarowaniem
Endrick również znalazł się w centrum pomeczowych rozliczeń. Przed spotkaniem wielu kibiców i ekspertów domagało się jego obecności w podstawowym składzie. Napastnik otrzymał wymarzoną okazję po świetnym podaniu Viníciusa, ale w sytuacji sam na sam uderzył zbyt słabo i pozwolił Nylandowi na interwencję.
Globo Esporte uznało Endricka i Bruno Guimarãesa za dwóch najsłabszych brazylijskich zawodników. Folha de São Paulo zwróciła natomiast uwagę, że Ancelotti spełnił oczekiwania opinii publicznej i dał młodemu napastnikowi większą rolę, ale później musiał patrzeć, jak jego błędy przyczyniają się do porażki. Endrick nie tylko zmarnował sytuację sam na sam, lecz także został ograny przy pierwszym golu Haalanda.
Trudno jednak obarczać 19-latka pełną odpowiedzialnością za eliminację. Brazylia próbowała zrobić z niego kolejnego mundialowego bohatera, zanim zdążył dojrzeć do takiej roli. Jego błędy były tylko kolejnym elementem drużyny zbudowanej z kompromisów, awaryjnych rozwiązań i ogromnych oczekiwań.
Koniec cyklu
Po ostatnim gwizdku brazylijscy piłkarze długo nie wychodzili do dziennikarzy. W strefie mieszanej zatrzymali się ostatecznie tylko Bruno Guimarães, Matheus Cunha, Casemiro, Danilo i Vinícius. Neymar próbował przemknąć bez rozmowy z mediami. Widok milczącej i rozbitej drużyny tylko wzmocnił przekonanie, że w Nowym Jorku zakończył się pewien etap.
Od mundialu w Katarze reprezentację prowadzili Ramon Menezes, Fernando Diniz, Dorival Júnior i Carlo Ancelotti. Brazylia straciła w tym czasie nie tylko wyniki, lecz także wyraźną tożsamość. Nadal produkuje świetnych skrzydłowych i napastników, ale brakuje jej pomocników zdolnych przejąć kontrolę nad najważniejszymi spotkaniami. Sam Ancelotti po eliminacji przyznał, że w drugiej linii muszą pojawić się młodzi zawodnicy prezentujący odpowiedni poziom.
Nie wszyscy brazylijscy komentatorzy domagają się zwolnienia Włocha. Część nadal uważa, że mimo błędów popełnionych w meczu z Norwegią pozostaje on właściwą osobą do przeprowadzenia przebudowy przed 2030 rokiem. Musi jednak wyciągnąć wnioski z tego mundialu i przestać układać drużynę pod presją nazwisk, dawnych zasług oraz oczekiwań opinii publicznej.
Porażka z Norwegią nie stworzyła problemów brazylijskiej reprezentacji. Jedynie zebrała je wszystkie w jednym meczu. Zmarnowany rzut karny, nietrafione zmiany, brak kontroli w środku pola, nieskuteczny Endrick, niewidoczny w końcówce Vinícius i Neymar, którego legenda okazała się większa od jego obecnych możliwości. Haaland potrzebował kilku minut, by zakończyć brazylijski mundial. Całą resztę Brazylia przygotowała sobie sama.
Komentarze (52)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się