[SIC] Cris, jak przeżywasz ten mundial i jakie nastawienie panuje w drużynie? Wszyscy podążacie za tym marzeniem. Naprawdę wierzycie, że możecie zajść w tym turnieju daleko?
Gdybyśmy w to nie wierzyli, nie byłoby nas tutaj. To piękne doświadczenie. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej. Wiemy, że podczas takich rozgrywek nie da się prezentować dobrze w każdym spotkaniu. Nikomu nie jest łatwo. Wystarczy spojrzeć na drużyny, które już odpadły, i to mówi wszystko. Widzę jednak, że nasz zespół jest spokojny i znajduje się w dobrej dyspozycji. Dobrze trenujemy i dobrze się przygotowujemy. Jutro zmierzymy się z niezwykle trudnym rywalem, ale myślę, że będziemy gotowi.
[TVI/CNN Portugal] Jesteś przyzwyczajony do odgrywania decydującej roli już od 23 lat. Jak czujesz się z myślą, że to może być twój ostatni mundial, a podczas meczu możesz zostać zmieniony dla dobra drużyny? Jak radzisz sobie z tym mentalnie? Musiałeś zmienić swoje nastawienie czy ten proces trwa już od kilku lat?
Tak jest od chwili, gdy jako 18-latek trafiłem do reprezentacji. Zawsze tak było i to się nie zmieni. Zawsze będę całym sercem i całym sobą pomagał reprezentacji w osiąganiu jej celów. Niezależnie od tego, czy gram, czy nie, zawsze będę odgrywał w tej drużynie ważną rolę. Zakończę karierę, jak mówiłem już kilka lat temu, wtedy, kiedy sam będę chciał, a nie wtedy, kiedy wy będziecie tego chcieli. Uważam, że ciągłe zadawanie tego samego pytania jest stratą czasu. Czy to ostatni mundial? Zobaczymy. Nie chcę skupiać na tym uwagi, ponieważ to najmniej istotna kwestia. Najważniejsze jest, żebyśmy jutro dobrze zagrali i wierzyli, że awansujemy.
[Canal 11] To twój szósty mundial. Jak oceniasz atmosferę w reprezentacji? Czy ta grupa bardzo różni się od poprzednich, z którymi pracowałeś? Co oznacza bransoletka, którą nosicie? Po ostatnim meczu miałeś na sobie koszulkę Diogo Joty i kilkakrotnie wskazywałeś w niebo. Czy to wszystko jeszcze bardziej was zjednoczyło i daje wam dodatkową siłę przed kolejnymi spotkaniami?
To grupa inna od wszystkich poprzednich. Tak jak wcześniejsze ma ogromną jakość, ale jest bardzo spokojna i młodsza. Wydaje mi się, że średnia wieku jest niższa. Jeśli chodzi o bransoletkę, wiecie już, co ona oznacza. Nosimy ją od pierwszego dnia i znajdują się na niej nazwiska wszystkich naszych zawodników. To również sposób, by jednoczyć się dla Diogo. Nie tylko dla niego, lecz także dla nas wszystkich, dla Portugalii i dla wszystkich Portugalczyków – zarówno tych, którzy są w kraju, jak i tych, którzy przebywają tutaj, w Stanach Zjednoczonych czy w Toronto. Pod tym względem jest to niezwykłe doświadczenie. Pokazuje, że futbol oznacza znacznie więcej niż tylko to, co dzieje się na boisku. To radość ludzi, ich jedność, wspólne przeżywanie i łzy pojawiające się na widok zawodników. Właśnie to zachowuję w pamięci. Szczerze mówiąc, spośród wszystkich mundiali, na których grałem, ten zapamiętam najbardziej ze względu na pasję kibiców. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale pod względem emocjonalnym to mój najlepszy mundial. Bardzo mocno się nim cieszę.
[A Bola] Jesteś jedną z najbardziej znanych osób na świecie. Na co dzień otaczają cię ochroniarze, dziennikarze, a szczególnie podczas mundialu również tysiące kibiców. Kiedy jednak dzisiejszej nocy zgaśnie światło w twoim pokoju i zostaniesz sam ze swoimi myślami, wiedząc, że następnego dnia czeka Portugalię decydujący mecz, wraca do ciebie jeszcze obraz chłopca, który wyjechał z Funchal? Czy czujesz raczej ciężar odpowiedzialności związany z tym, że nosisz w sobie emocje milionów ludzi na całym świecie?
To uczucie niemal zawsze jest takie samo. Czujesz ogromną pasję, gdy reprezentujesz swój kraj i próbujesz dla niego wygrać. Za każdym razem, gdy wychodzę na boisko, czuję się tak, jakbym rozgrywał pierwszy mecz. Chodzi o to, żeby cieszyć się tym w maksymalnym stopniu. Właśnie to pozostaje w pamięci. Jak mówiłem wcześniej, ten mundial jest mocno naznaczony pasją ludzi. Nie tylko naszą pasją związaną z grą w turnieju tej rangi, lecz przede wszystkim pasją kibiców. Dziś rano podczas śniadania spotkałem ludzi z Wenezueli i Kolumbii. Opowiadali mi swoje historie. Wielu z nich miało łzy w oczach i patrzyło na mnie z ogromnymi emocjami. To jest najważniejsze. To pozostaje z człowiekiem na całe życie. Cała reszta… Oczywiście jesteśmy tutaj, wszystko wygląda pięknie i każdy chce wygrać, ale zwycięzca będzie tylko jeden. Najważniejsze jest przeżywanie tych doświadczeń, bo właśnie one naprawdę pozostają w pamięci. Wielkie występy, strzelone gole czy opinie w rodzaju: „Ma 41 lat, nie powinien już grać” są dla mnie nieistotne. Do domu zabiorę przede wszystkim uczucia, które ludzie okazują reprezentacji, a szczególnie mnie.
[CMTV] Nawiązując do tej pasji: jakie przesłanie masz dla Portugalczyków rozsianych po całym świecie? Jak radzisz sobie z tym, że twoje miejsce w podstawowym składzie jest nieustannie podważane i krytykowane?
Od 23 lat próbujecie mnie zabić. Chyba zrozumieliście już jednak, że nie warto. To strata czasu. Próbujecie, próbujecie i próbujecie, ale to nic nie daje. Naprawdę nie warto. Jestem do tego całkowicie przyzwyczajony. Jedni lubią mnie bardziej, inni mniej. To część życia. Ja również mam swoje preferencje. Jakie było drugie pytanie?
[CMTV] Jakie masz przesłanie dla Portugalczyków?
Portugalczycy, zarówno ci znajdujący się w kraju, jak i ci, którzy są tutaj, są wierni. Nigdy nas nie zawodzą. Zawsze stoją po naszej stronie i po mojej stronie. Cała reszta to śmieci i nie ma żadnego znaczenia.
[Lusa] Masz 41 lat i uczestniczysz w swoim szóstym mundialu. Czy przyjechałeś na ten turniej bez presji związanej ze zdobyciem jedynego wielkiego trofeum, którego jeszcze nie masz, ze świadomością, że może to być ostatnia okazja, by naprawdę cieszyć się mistrzostwami świata?
Niczego w życiu mi nie brakuje. Bóg był dla mnie bardzo hojny i dał mi wszystko, czego nigdy nawet nie spodziewałem się zdobyć – szczególnie w reprezentacji, ale również pod względem indywidualnym. Dlatego chcę cieszyć się każdą chwilą. Nie stanę się bardziej Cristiano, jeżeli wygram mundial, ani nie będę mniej Cristiano, jeżeli go nie wygram. Oczywiście wszyscy przyjechaliśmy tutaj z nadzieją. Ja zawsze przystępuję do rozgrywek po to, żeby je wygrać, ale wiemy, że zwycięzca może być tylko jeden. Nie może być ich dwóch ani trzech. Trzeba się tym cieszyć, nie myśleć o jutrze i przeżywać wszystko dzień po dniu. Tego się nauczyłem. Wiek daje dojrzałość i doświadczenie. Pozwala spojrzeć na wiele spraw z odpowiedniej perspektywy i podchodzić do nich spokojniej. Nie jestem ślepy. Widzę ciągłe ataki wymierzone w moją osobę, ale to nic nowego. Często jestem za nie wręcz wdzięczny, ponieważ przeżywam teraz kolejny rozdział swojego życia. Nauczyłem się tego po czterdziestce. Mam nadzieję, że przeżyję jeszcze 40 lat i jestem na to przygotowany. Największa krytyka często sprawia, że najbardziej rozwijamy się jako ludzie. Dziękuję wam więc i proszę, żebyście robili to dalej, bo dzięki temu wciąż się rozwijam i za każdym razem wracam jeszcze silniejszy. Jestem szczęśliwy i cieszę się każdym dniem. Jutro czeka nas mecz o ogromnej randze z doskonałą drużyną, która już wygrywała ten turniej. Trzeba przeżywać wszystko dzień po dniu.
[TSF] Kiedy przypominam sobie mecze Portugalii z Hiszpanią, niemal zawsze widzę gola Cristiano. W 2010 roku był sparing, w którym Nani odebrał ci bramkę, dobijając piłkę głową. W 2018 roku strzeliłeś trzy gole, a niedawno zdobyłeś bramkę wyrównującą w finale Ligi Narodów. Czy jutro zobaczymy najlepszą wersję Ronaldo? Jaka jest twoja najlepsza wersja podczas tego mundialu?
Oby tak było, bo byłby to dobry znak. Moim zadaniem w reprezentacji jest jednak wykonywanie tego, o co prosi mnie selekcjoner. W kadrze nie gram tak samo jak w Al-Nassr, gdzie mam więcej swobody.My, zawodnicy, musimy rozumieć, że w reprezentacji mamy inne zadania niż w klubach. Gram bliżej pola karnego, a moją misją jest zajmowanie środkowych obrońców i sprawianie, żeby zostawali przy mnie. Wiecie jednak lepiej niż ktokolwiek inny, że jeśli piłka trafi w pole karne i otrzymam okazję, umieszczę ją w siatce. Do tego zdążyliście się już przyzwyczaić. Szanujemy przeciwnika i wiemy, że jest niezwykle trudny, ale wierzę, że jutro wszystko ułoży się po naszej myśli i wygramy.
Dajcie mikrofon temu chłopakowi, który siedzi przed nim. Temu, który mnie nie lubi. Zobaczymy, czy zada mi dobre pytanie. Tak, ty. Wiem, że mnie nie lubisz.
[Marcelo Bechler z TNT Sports Brasil] Cristiano, wszystko w porządku? Uwielbiam cię, miło z tobą porozmawiać. Co jest najtrudniejsze w grze na mundialu w wieku 41 lat?
Co jest najtrudniejsze? Rozmawianie z wami. Szczególnie z niektórymi z was, którzy mnie nie lubią. Ty jesteś jednym z nich i dobrze o tym wiem. Świetnie zapamiętuję twarze. Wystarczy, że zobaczę kogoś raz, i już nigdy go nie zapominam. Gra na mundialu w wieku 41 lat jest dla mnie dobrym doświadczeniem. Żeby osiągnąć taki poziom, trzeba zrezygnować z wielu rzeczy. Przez całą karierę musiałem dostosowywać się do zmian związanych z wiekiem i zaakceptować, że nie jestem już takim zawodnikiem jak dawniej. Jedno się jednak nie zmieniło: nadal strzelam gole. Mam nadzieję, że zrobię to jutro. Jeżeli nie, oby zrobił to któryś z moich kolegów i żebyśmy awansowali. Właśnie to pozostaje w pamięci – awans i rywalizacja z wielką drużyną. Pięknie byłoby jutro pokonać Hiszpanię.
[Radio MARCA] Powiedziałeś, że twoja kariera trwa już 23 lata. Chyba nigdy nie odczuwałeś lęku ani zawrotu głowy. Zawsze traktowałeś wszystko jako kolejne wyzwanie: ligi, puchary, Ligę Mistrzów czy mistrzostwa Europy. Czy jutro będzie inaczej? Czujesz pewien niepokój, wiedząc, że może to być twój ostatni mundial, a być może również ostatni mecz dla Portugalii?
Bardzo chcecie, żebym już tutaj nie wracał, prawda? Bardzo wam na tym zależy. Spokojnie, ten dzień jeszcze nadejdzie.Powiem ci jednak szczerze: niezależnie od tego, co wydarzy się jutro, Cristiano wyjedzie stąd z całkowicie czystym sumieniem. Nie w stu, lecz w tysiącu procentach. Wiesz dlaczego? Ponieważ w życiu i w futbolu dałem z siebie wszystko, co miałem. Moja pasja, moje pragnienie i to, że gram od tylu lat, nie wynikają z konieczności. Jak dobrze wiesz, dzięki Bogu znajduję się w bardzo dobrej sytuacji życiowej. Robię to z pasji. Gram w reprezentacji i w klubie, ponieważ kocham piłkę nożną. Niezależnie od tego, co wydarzy się jutro, będę szczęśliwy. Nie mogę teraz, pod koniec kariery, wywierać na siebie presji i mówić sobie: „Musisz wygrać, masz obowiązek wygrać”. Nie. Będzie tak, jak zechce Bóg. Chcę cieszyć się każdym dniem, każdym meczem i możliwością gry w tak wielkim turnieju jak mundial. Wbrew niektórym waszym opiniom uważam, że nie radzę sobie aż tak źle. Strzeliłem trzy gole. Inni zdobyli więcej, bo również grają bardzo dobrze, ale ja chyba też nie wyglądam źle. Może jutro wygramy i dołożę jeszcze jednego gola.
[Cadena SER] Widzieliśmy cię rok temu po finale Ligi Narodów. Pamiętam tamtą improwizowaną konferencję prasową, podczas której świętowałeś zwycięstwo Portugalii i umawialiśmy się na spotkanie podczas mundialu. Jutro nadejdzie ten dzień. Zmierzą się dwaj kandydaci do zdobycia tytułu – Hiszpania i Portugalia. Co sądzisz o Hiszpanii, która przyjechała jako jeden z głównych faworytów? Nie straciła jeszcze gola, nie zaczęła najlepiej, ale przeciwko Austrii pokazała wysoki poziom. Jak oceniasz jej grę i czego spodziewasz się jutro?
Dobrze wiesz, że darzę Hiszpanię szczególnym uczuciem. Moja rodzina jest właściwie hiszpańska. Mam tam dom, interesy, właściwie wszystko. Niektórzy z moich najlepszych przyjaciół są Hiszpanami. Ludzie mówią mi czasami, że Hiszpania nie wygląda najlepiej, ale odpowiadam im, że Hiszpania zawsze jest kandydatem do wygrania wszystkiego – mundialu, mistrzostw Europy czy Ligi Narodów.Wiemy, że Hiszpania już wygrywała ten turniej. Teoretycznie jest faworytem, ponieważ ma więcej trofeów niż Portugalia. To jednak inne rozgrywki, inni zawodnicy. Pojawia się zmęczenie, są kontuzje, dochodzą warunki i upał, chociaż jutro na stadionie będzie działała klimatyzacja. Uwielbiam grać przeciwko Hiszpanii, ponieważ mam z nią dobry bilans. Mierzyłem się z nią dziesięć czy jedenaście razy i ta rywalizacja jest bardzo wyrównana. Jutro będzie podobnie. Wygra ten, kto lepiej wykorzysta drobne szczegóły. Mam nadzieję, że będzie to Portugalia. Mam przeczucie, że wygramy. Zobaczymy.
[DAZN] Od 22 lat grasz przeciwko Hiszpanii…
Od 23.
[DAZN] W tym czasie mierzyłeś się z wieloma generacjami hiszpańskich zawodników. Co odróżnia obecną reprezentację od poprzednich? Czy ma największy indywidualny talent spośród wszystkich hiszpańskich drużyn, przeciwko którym grałeś?
Zawsze postrzegam Hiszpanię jako reprezentację pełną talentu. Nie chcę nikogo wyróżniać indywidualnie, ponieważ wszyscy są bardzo dobrzy. Taka jest prawda. Hiszpania od wielu generacji ma znakomitą drużynę. Odkąd jestem w reprezentacji, czyli od 2003 czy 2004 roku, zawsze widziałem w niej kandydata do wygrania każdego turnieju. Jutro czeka nas bardzo trudna bitwa. Musimy mocno wierzyć, biegać i wykazać się odwagą. Szczerze mówiąc, tylko w ten sposób możemy pokonać Hiszpanię.
[ESPN] Chciałbym jeszcze zapytać o Lamine’a. Wiem, że nie chcesz wyróżniać poszczególnych zawodników, ale jak oceniasz jego rozwój od ubiegłorocznego finału Ligi Narodów? W jaki sposób Portugalia powinna go zatrzymać?
To zawodnik z ogromną przyszłością. Szczerze mówiąc, nie obejrzałem w całości żadnego meczu Hiszpanii. Widziałem trochę pierwszego lub drugiego spotkania, tego z Republiką Zielonego Przylądka. Obejrzałem tylko fragmenty, ale jak powiedziałem, to zawodnik z wielką przyszłością. Bardzo dobrze sobie radzi i czeka go znakomita kariera. Muszę jednak powtórzyć, że zawsze postrzegam Hiszpanię jako całość. Mają wielu bardzo dobrych zawodników, świetnie grają i czeka nas niezwykle trudne spotkanie.
[VAVEL] Dwadzieścia lat temu dotarłeś do półfinału mundialu w Niemczech, w którym Portugalia zmierzyła się z Francją. Grałeś wtedy z Figo i innymi znakomitymi zawodnikami. Teraz, po 20 latach, znów możecie awansować do półfinału i ponownie zagrać z Francją. Co o tym sądzisz? Czy uważasz, że futbol jest ci winien mistrzostwo świata?
Nie lubię porównywać różnych generacji zawodników. Tamta drużyna była niesamowita, ale to była inna epoka, inna generacja i inne wyzwanie. Nie chcę mówić o półfinale, ponieważ jutro czeka nas niezwykle ważny mecz przeciwko jednej z reprezentacji będących faworytami turnieju. Jeżeli awansujemy, będę miał jeszcze czas, żeby porozmawiać o półfinale. Jutro będzie bardzo trudno, ale mam nadzieję, że czeka nas wspaniały wieczór. Trzymajmy kciuki.
[Cadena COPE] Od 23 lat służysz swojemu krajowi. Widać, że wciąż podchodzisz do tego z ogromną pasją i bardzo emocjonalnie. Na pewno nie zawsze było łatwo, bo musiałeś mierzyć się z wieloma słowami krytyki. Niedawno rozmawialiśmy z Lamine’em. Powiedział, że nie chce, aby wszyscy go oklaskiwali, i podał przykłady największych zawodników – ciebie, Messiego i Mbappé. Jak przeżywałeś chwile, w których ludzie cię nie oklaskiwali? Jak radziłeś sobie z krytyką i jakiej rady udzieliłbyś Lamine’owi? Czy to właściwe nastawienie, jeśli chce być liderem i odnosić sukcesy w futbolu?
Uważam, że im lepiej jesteś przygotowany, tym większe masz szanse na przetrwanie długiej kariery piłkarskiej. Jeśli zaczynasz przejmować się każdą krytyką, jesteś zgubiony. To normalne, taka jest wasza praca. Doskonale to rozumiem. Niektóre słowa krytyki są konstruktywne, a inne mają na celu próbę zabicia cię. To również jest częścią futbolu. Rozumiem was, ponieważ w taki sposób media sprzedają wiadomości. W przypadku Lamine’a musi przyzwyczaić się do tego możliwie jak najszybciej, jeżeli chce mieć długą karierę. Powinien jednak przede wszystkim skupić się na tym, co kocha, na pasji kibiców i atmosferze na stadionie. Z czasem nauczyłem się trzymać blisko ludzi, którzy naprawdę cię kochają i darzą cię uczuciem. Ty z kolei musisz zachować pasję do tego, co robisz – do gry, wstawania rano i chodzenia na treningi. Oczywiście przyjdą trudne chwile, ale to część ludzkiej natury. Ty również czasami budzisz się i nie masz ochoty iść do pracy, nawet jeżeli robisz to, co kochasz. To normalne. W futbolu jest trudniej, ponieważ krytyka pojawia się nieustannie, ale stanowi część naszej pracy.
[Telemundo] Jestem Argentynką i przede wszystkim chciałabym podziękować ci za wszystko, co dałeś futbolowi. Mogliśmy cieszyć się twoją rywalizacją z Messim, która była jednym z najwspanialszych pojedynków w historii piłki nożnej. Jak przeżywasz czas przed tym spotkaniem, które jest dla ciebie tak wyjątkowe po wszystkim, czego dokonałeś i co dałeś futbolowi? Co chciałbyś powiedzieć kibicom? Wielu z nich czeka przed stadionem, żeby zobaczyć Cristiano podczas jego ostatniego mundialu.
Ostatniego mundialu? Dziękuję za to pytanie. Jest interesujące, podoba mi się. Ostatecznie pozostają ludzie. Ludzie, którzy cię kochają i którym w pewien sposób możesz podarować wyjątkową chwilę w ich życiu. W hotelach często spotykam w windach pracowników obsługi i ludzi z Ameryki Łacińskiej. Dla mnie są to wspaniałe wspomnienia. Ty na przykład jesteś Argentynką. Wczoraj podczas lotu jedna ze stewardes również była Argentynką. Wiedziałem o tym po sposobie, w jaki na mnie patrzyła. Powiedziałem jej: „Jestem pewien, że jesteś Argentynką”. Zapytała: „Skąd wiesz?”. Odpowiedziałem: „Po tym, jak na mnie spojrzałaś”. Wtedy zapytała: „Jak na ciebie spojrzałam?”. Powiedziałem: „Spojrzałaś na mnie i natychmiast odwróciłaś wzrok. To oznacza, że nie lubisz Cristiano”. Oczywiście żartowałem. Moja partnerka jest Argentynką, więc siłą rzeczy również darzę Argentyńczyków szczególnym uczuciem. Pochodzi z Buenos Aires. Wszystko jest więc w porządku. Wracając do twojego pytania, chcę maksymalnie cieszyć się tym mundialem, który będzie moim ostatnim, i przeżywać wszystko dzień po dniu. Oby jutrzejszy mecz nie był moim ostatnim spotkaniem. Mam taką nadzieję. Dzięki temu będziecie mogli jeszcze trochę dłużej próbować mnie zabić.
[CazéTV] Po poprzednim meczu powiedziałeś mi, że wiedziałeś, iż będziesz miał rzut karny. Potem rzeczywiście dostałeś jedenastkę i ją wykorzystałeś. Miałeś takie przeczucie. Czujesz coś podobnego przed jutrzejszym spotkaniem?
Poczuję to dopiero jutro. Mówię poważnie. Takie rzeczy czuję dopiero w dniu meczu. To przychodzi z góry i wtedy pojawiają się dreszcze oraz pot, ale jeszcze niczego nie poczułem. Jutro już tak. Czy będzie rzut karny? Tak albo nie, zobaczymy. Naprawdę mówię poważnie: zwykle właśnie w dniu meczu pojawia się u mnie takie przeczucie. Jeśli jutro na siebie wpadniemy, powiem ci.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się