REKLAMA
REKLAMA

„Barça nie zaufała Cucurelli i popełniła błąd”

Gerard López to bez wątpienia trener, który odegrał jedną z kluczowych ról w karierze Marca Cucurelli. To on awansował go do Barcelony B i to on na wszystkie możliwe sposoby przekonywał kataloński klub, aby ten bardziej postawił na lewego obrońcę. Teraz po transferze do Realu Madryt były szkoleniowiec w szkółce Barçy udzielił wywiadu dziennikowi AS.

REKLAMA
REKLAMA
„Barça nie zaufała Cucurelli i popełniła błąd”
Marc Cucurella w barwach Barcelony. (fot. Getty Images)

Jaka była pańska reakcja, gdy po raz pierwszy zobaczył pan Cucurellę?
Rzucił mi się w oczy od pierwszego momentu. To było ciekawe, ponieważ latem 2015 roku wszedłem jako trener Barçy B i lewym obrońcą był Grimaldo. Był świetny, ale widząc, że klub nie za bardzo w niego wierzy, aby go awansować, zacząłem stawiać na chłopaka, który wyróżniał się w Juvenilu A. To był Marc, trzy lata młodszy od Grimaldo. Był czas, w którym obaj byli w jednej drużynie, a teraz obaj są w reprezentacji Hiszpanii.

REKLAMA
REKLAMA

Miał pan również Juana Mirandę, mistrza olimpijskiego.
Tak, rzadko się zdarza, że w jednym momencie pojawia się trzech młodych zawodników na takim poziomie na tej samej pozycji. Czasami wystawiałem na boku obrony Grimaldo czy Mirandę, a Cucu na skrzydle, aby mogli grać wszyscy. W pewnym momencie Grimaldo postanowił odejść, a ja w dalszym ciągu wierzyłem w Cucurellę, ale widziałem jednocześnie, że klub bardziej stawia na Mirandę, który jest dwa lata młodszy od Marca i wyszedł ze szkółki Betisu. Do tego wszystkiego dochodziła niekwestionowana pozycja Jordiego Alby w pierwszym zespole. Dlatego Cucu też odszedł.

Dlaczego tak bardzo pan na niego stawiał?
Trudno było tego nie robić. Od razu zobaczyłem, że to fantastyczny piłkarz. Podczas wewnętrznych spotkań strategicznych prosiłem osoby decyzyjne o to, aby krok po kroku awansowali go w strukturach, aby docelowo rozwijał się u boku najlepszego, którym był Alba. Mój zamysł był taki, aby stopniowo się hartował za sprawą minut w Copa del Rey i w niektórych ligowych meczach w cieniu Jordiego, który był wówczas w swoim najlepszym momencie. Jednak nie udało mi się tutaj osiągnąć sukcesu. Nie kupili mojego pomysłu. Nie patrzyli na dalszą perspektywę i ani on, ani Grimaldo nie mogli się dalej rozwijać w klubie.

REKLAMA
REKLAMA

Zabolało pana to, że nie wzięto pod uwagę pańskiego zdania?
Oczywiście. Ponieważ z drugiej strony kupowali lewych obrońców do roli zmienników Alby, który był nietykalny. Sprowadzili Juniora Firpo i Lucasa Digne wydając na nich pieniądze, podczas gdy w szkółce mieli prawdziwe fenomeny. Barça często podejmuje dobre decyzje stawiając na młodych ze szkółki, ale w tym przypadku popełnili błąd i chłopaki musiały poszukać sobie życia gdzie indziej, ponieważ tutaj nikt w nich nie uwierzył.

Trenerem pierwszej drużyny był wówczas Luis Enrique.
Podczas trzech lat, w trakcie których byłem na czele drugiego zespołu, czyli od 2015 do 2018 roku, on był pierwszym trenerem przez dwa sezony, a w kolejnym był nim Ernesto Valverde.

To dzięki panu w wieku 18 lat zadebiutował w 2016 roku w meczu z Hospitalet. Jak pan go wspomina?
Marc miał niesamowite możliwości fizyczne i był bardzo dobry pod względem technicznym. Był nad wyraz dobry jak na lewego obrońcę. Równie dobrze można go było wystawić na pozycji pomocnika. Nie tracił piłek, miał świetne przyjęcie kierunkowe i całkowicie panował nad sytuacją na boisku. Cały czas biegał w tę i z powrotem.

A pod względem defensywnym?
Dobrze mu szło, ale akurat ten aspekt musiał wzmocnić. Ze mną zadebiutował w Segunda B i podczas swojego pierwszego doświadczenia w tym futbolu ze starszymi potrzebował procesu adaptacyjnego pod kątem defensywnym. I całkowicie go przeszedł. To bardzo zaangażowany, pracowity i odpowiedzialny chłopak. Uwielbiam go i życzę mu jak najlepiej.

REKLAMA
REKLAMA

Pod względem ludzkim wszyscy wypowiadają się o nim w samych superlatywach.
To świetny i bardzo zabawny gość. Wciąż utrzymuję z nim relacje i myślę, że darzy mnie ciepłem i szacunkiem – oczywiście odwzajemnionym z mojej strony. Teraz jest bardziej ukształtowany i ma większe doświadczenie, ale od młodzieńczych lat widziałem go gotowego na to, aby grać w pierwszej drużynie Barçy. Od początku ślepo w niego wierzyłem i mógłby mieć tę szansę jako culé.

Boli pana to, że ostatecznie przeszedł do Realu Madryt?
Nad wszystkim jest radość, że dobrze mu idzie. Marc myśli o swojej przyszłości i jeśli uznał, że to dla niego najlepsze, to dla mnie fenomenalnie. Idzie do wielkiego klubu i życzę mu tego, aby wszystko poszło mu jak najlepiej.

Cucurella to ktoś więcej niż tylko anti-Lamine?
Dużo więcej. W pamięci mamy mecz, w którym Chelsea wygrała 3:0 z Barçą z rewelacyjnym Cucurellą i Lamine'em bez błysku, ale Marc to coś więcej. Jest szybki, inteligentny, bardzo zmotywowany i bardzo dobry pod względem technicznym. To gwarancja na lewej obronie, aby mierzyć się z najlepszymi skrzydłowymi na świecie, ale również jest cudowny w ataku i dużo daje pod względem zespołowym.

Kibicom na Bernabéu podoba się to, gdy zawodnik daje z siebie wszystko.
A więc będą uwielbiać Cucu. On zawsze daje z siebie maksa, ma wielką osobowość i tak dużą pewność siebie, że jest w stanie pokonać każdą wątpliwość. Nigdy się przed nikim nie chowa. Był czas w Chelsea, w którym był krytykowany, ale to absolutnie na niego nie wpływało i wciąż cały czas prosił o piłkę na boisku. Wszyscy znamy presję i wymagania w Realu Madryt i jestem przekonany, że z powodzeniem zda ten test. Ma doświadczenie w Premier League i w reprezentacji i Bernabéu na pewno go nie przytłoczy. Sprowadzili jednego z trzech najlepszych lewych obrońców na świecie, piłkarza ukształtowanego i życzę mu tego, aby w tym nowym etapie poszło mu jak najlepiej. Grimaldo również umiejscowiłbym w TOP-5.

REKLAMA
REKLAMA

Ale bardziej pan stawiał na Cucurellę.
Ponieważ Grimaldo odszedł wcześniej i więcej czasu spędziłem z Markiem, ale obaj są rewelacyjni. Najlepszym przyjacielem Marca był Aleñá i razem z nimi żartowaliśmy, ponieważ to świetne chłopaki i panowała tam fenomenalna atmosfera.

Jako trener – jak widzi pan współpracę z Viníciusem na lewym skrzydle?
Mourinho ma już na pewno w głowie to, jak ustawić drużynę i zapewnić jej równowagę. Cucurella jest bardzo inteligentny i będzie potrafił się do tego wszystkiego zaadaptować. Jeśli Vini będzie bliżej linii, to on będzie umiał zejść bardziej do środka, aby połączyć się ze środkiem pola, ponieważ jest w tym naprawdę dobry. Ma możliwości, aby zaadaptować się do wszystkiego i Mourinho na pewno wyciągnie z niego to, co najlepsze.

Integracja będzie szybka?
Ze względu na jego charakter nie będzie miał z nią żadnych problemów. To chłopak, którego pokochasz od pierwszego momentu. Jest skromny i zdaje sobie sprawę z tego, jakie są jego korzenie. Będzie wdzięczny Espanyolowi i Barçy za etap kształcenia, Eibarowi i Getafe za możliwość zahartowania w elicie i Chelsea za ustawienie go na międzynarodowej scenie. Teraz będzie się nim cieszył Real Madryt. Ten transfer na pewno będzie sukcesem i od pierwszej minuty zdobędzie sobie kibiców.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA