REKLAMA
REKLAMA

Courtois: Kiedy trener zdjął De Bruyne przy 0:2, pomyślałem trochę o zdjęciu Valverde przez Bielsę

Thibaut Courtois wyszedł do mediów w strefie mieszanej po meczu mundialu z Senegalem. Przedstawiamy wypowiedzi bramkarza Realu Madryt dla zgromadzonych dziennikarzy.

REKLAMA
REKLAMA
Courtois: Kiedy trener zdjął De Bruyne przy 0:2, pomyślałem trochę o zdjęciu Valverde przez Bielsę
Thibaut Courtois świętuje zwycięskiego gola w meczu z Senegalem. (fot. Getty Images)

– To było jeszcze bardziej szalone niż remontada z Japonią w 2018 roku? Tak, myślę, że na pewno było bardziej szalone. Właściwie to trudne pytanie, bo tam trafiliśmy jeszcze w 90. minucie, więc nie było dogrywki, ale przeciwko Japonii miałem poczucie, że mieliśmy więcej okazji, żeby wrócić do meczu niż dzisiaj. Dzisiaj uważam, że rywal był naprawdę bardzo mocny, to był naprawdę trudny mecz. Pierwszy gol padł trochę z niczego, a potem my bardziej uwierzyliśmy, oni zaczęli bardziej wątpić i przyszło 2:2. To było bardzo piękne, razem z emocjami, które temu towarzyszą.

– Co myślę sobie, gdy widzę, że przegrywamy 0:2, a trener ściąga De Bruyne czy Doku? Na końcu to są wybory trenera i decyzje, które podejmuje w danym momencie. Oczywiście przy zmianie Kevina byłem bardziej zaskoczony, bo Kevin jest trochę mózgiem drużyny, potrafi znaleźć te właściwe podania. Ale ostatecznie… Wtedy pomyślałem trochę o tej zmianie Bielsy, który zdjął Valverde [śmiech], bo to była mniej więcej ta sama minuta. Ostatecznie to są wybory trenera. Jeżeli na końcu wygrywasz, to jako trener masz rację. Myślę, że oni też dobrze do tego podeszli. Zmiennicy, którzy weszli, wykonali swoją pracę. To są decyzje trenera. W każdym meczu widać, że on nigdy nie bał się zdejmować z boiska konkretnych zawodników. I to też jest coś, co czyni drużynę dobrą. Nie jesteśmy tylko jedenastoma chłopakami, którzy zaczynają mecz, ale też piętnastoma na ławce. Oni też mogą zrobić różnicę.

REKLAMA
REKLAMA

– Jak mocno wierzyliśmy przy 0:2? Zawsze wierzymy. Myślę, że osiem lat temu przeciwko Japonii też przegrywaliśmy 0:2 i odwróciliśmy mecz na 3:2, więc w futbolu zawsze trzeba wierzyć. 2:0 to czasami taki wynik, przy którym myślisz, że już go masz, ale tak naprawdę go nie masz. Myślę, że trener też dobrze powiedział, że jeśli strzelimy pierwszego gola, możemy łatwo zdobyć drugiego. I właśnie tak się stało. To jest piękne. Myślę, że wszyscy w to wierzyli i to jest dla nas oczywiście piękne. Ja sam przeżywałem to wiele razy w Realu Madryt. Pamiętam półfinał Ligi Mistrzów, w którym Rodrygo strzelił 2 gole w ostatnich minutach. To są bardzo piękne i silne emocje.

– Czy w ostatnich minutach dogrywki wiedziałem, jak będę rzucać się w karnych? „Wiedziałem” to dużo powiedziane. Mógłbym to wiedzieć tylko wtedy, gdybyśmy naprawdę doszli do rzutów karnych. Oczywiście byłem jednak przygotowany z Guyem i Frederikiem. Frederik był na trybunach z informacjami o zawodnikach. Wysłałem mu wcześniej wiadomość z tym, co myślę, kto gdzie strzela. On skreślał potem chłopaków, którzy schodzili z boiska, bo oczywiście w innym wypadku masz kartkę z 25 zawodnikami, a to nie jest potrzebne. Myślę, że w dogrywce czułem po prostu, że mecz zmierza do rzutów karnych, chyba że gol spadnie z nieba, tak jak teraz się stało. Oni nie chcieli już naprawdę atakować, grali niskim blokiem i czekali na naszą stratę. My też nie mieliśmy chyba superwielkich okazji. Dlatego byłem już tym zajęty, mentalnie się nakręcałem, żeby, mam nadzieję, być decydujący w rzutach karnych. Ale nie było to potrzebne.

– [pytanie po hiszpańsku] Moja dobra energia w kadrze po tak słabym sezonie w klubie? W klubie miałem dobry sezon. Była ta kontuzja, która zabrała mi mecze, ale kiedy doznałem kontuzji w meczu z City, to byłem w bardzo wysokiej formie. Na końcu oczywiście jeśli niczego nie wygrywasz, to nikt nie jest zadowolony i może nie jesteś smutny, ale masz spuszczoną głowę. Tu jednak mamy młodą grupę z domieszką doświadczenia i ludźmi, którzy chcą, trenują dobrze, wykonują wysiłek na rzecz drużyny. Tu nie ma grymasów, a mundial to najlepsze, co możesz rozegrać ze swoim krajem. A kiedy wygrywasz takie mecze jak ten, to wszyscy są bardzo szczęśliwi.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA