Real Madrid Madridistas SL (gdzie SL to Sociedad Limitada, czyli coś na wzór polskiej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością) – tak nazywa się utworzona w marcu przez Real Madryt spółka, w której klub jest jedynym i całościowym właścicielem, a jako zarządcę wpisano José Ángela Sáncheza, czyli dyrektora generalnego Realu Madryt i członka jego zarządu. Jak informują hiszpańskie rejestry, jej celem jest tworzenie oraz bezpośredni lub pośredni udział w zarządzaniu i sprawowaniu kontroli nad innymi przedsiębiorstwami i spółkami. Specjaliści wskazują, że chodzi o holding do kontroli innych spółek i aktywności.
To nie pierwsza taka spółka należąca do Realu Madryt, bo klub w ostatnich latach tworzył takie spółki-córki, jak Real Madrid Estadio SL do zarządzania Bernabéu, Aparcamientos del Santiago Bernabéu SL do zarządzania parkingami pod stadionem (ostatecznie może powstanie jeden z dwóch planowanych) czy Real Madrid Beijing Co., Ltd do zarządzania swoją aktywnością i marką w Chinach.
Melchor Ruiz z radia COPE, dziennikarz zbliżony do Florentino Péreza, twierdzi, że w Real Madrid Madridistas SL chodzi o spółkę do zarządzania aktywnościami związanymi z tak zwanym Carnet Madridista, ale inne źródła spekulują, że być może jest to właśnie spółka, za pomocą której Florentino chce dokonać zapowiadanej przez siebie zmiany w strukturze właścicielskiej. Ostatnie informacje w tej sprawie z okresu kampanii wyborczej wskazywały, że prezes Królewskich chce właśnie wpuścić do klubu inwestora lub inwestorów poprzez stworzenie takiego nowego holdingu, do którego przeniesione zostaną działalności piłkarska i koszykarska, a następnie którego część kapitału będzie można sprzedać zewnętrznym inwestorom.
Problemem tej zmiany strukturalnej pozostaje fakt, że hiszpańskie prawo dopuszcza w piłce nożnej istnienie spółek akcyjnych (większość klubów w Hiszpanii) bądź stowarzyszeń sportowych należących do socios (między innymi Real Madryt). Nie ma nic pomiędzy ani nie dopuszcza się mieszania tych struktur. Florentino Pérez dlatego miał wpaść na pomysł stworzenia dodatkowej spółki zależnej od klubu, w której przypisałby coś na wzór akcji giełdowej każdemu pojedynczemu socio, a dodatkowo sprzedałby część udziałów w takim holdingu zewnętrznym inwestorom. Szczegóły tego planu ciągle nie zostały potwierdzone publicznie.
EsDiario informuje, że Real Madryt ma już wytypowanych inwestorów, którzy mieliby wziąć udział w przyszłym częściowym otwarciu kapitału związanym z nową strukturą korporacyjną budowaną wokół klubu. Wybrańcami są Bernard Arnault, właściciel grupy LVMH – spółki-matki Louis Vuitton, Moët Hennessy i innych z najważniejszych luksusowych marek na świecie – oraz niewymieniony z nazwy fundusz inwestycyjny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Z oboma podmiotami wszystko jest dogadane już od kilku miesięcy. Przy tym nie wyklucza się, że do początkowej inwestycji zostanie dopuszczony również inwestor ze Stanów Zjednoczonych.
To źródło dodaje, że model, który zaproponuje prezes Królewskich, częściowo inspiruje się strukturami takimi jak ta Bayernu, gdzie do socios należy klub sportowy, a do tego należy spółka Bayern AG, w której mniejszościowy pakiet pozostaje w rękach dużych inwestorów strategicznych: Adidasa, Audi i Allianz. Wielu specjalistów i dziennikarzy utrzymuje przy tym, że tego typu rozwiązanie nie może zaistnieć w Hiszpanii. Właśnie nad rozwiązaniem problemów formalnych i prawnych pracował w ostatnich miesiącach prezes ze swoimi doradcami.
To nie jest jedyna nierozstrzygnięta kwestia, bo ciągle nieznana pozostaje droga do przeprowadzenia takiego ruchu. O ile Florentino potrzebowałby referendum wśród wszystkich socios do, jak wskazuje statut, „przekształcenia, fuzji lub rozwiązania” stowarzyszenia sportowego Real Madryt i sam mówił już publicznie, że takie się odbędzie, o tyle sam prezes podkreślał przy tym, że nie będzie to faktyczne przekształcenie stowarzyszenia w spółką akcyjną. W takim wariancie referendum może nie być potrzebne, a Florentino wprowadziłby zmianę odgórnie. Niektórzy spekulują, że tak właśnie się to odbędzie, bo prezes Królewskich po prostu nie zdobyłby potrzebnych głosów w referendum.
Jak trudne byłoby wygranie takiego referendum? Bardzo trudne, informował już El País. Wszystko dlatego, że w czerwcowych wyborach na prezesa zagłosowało 33555 socios, czyli 44,6% spisu wyborczego. Zagłosowało o 4055 socios mniej niż musiałoby zagłosować „za” w referendum dotyczącym przekształcenia. Dodatkowo w wyborach aż 11814 spośród tych, którzy poszli głosować, oddało głos na Enrique Riquelme, który mocno sprzeciwia się sprzedaży części klubu.
Wszyscy czekają na dalsze ogłoszenia ze strony Florentino, który w kampanii wyborczej w tej sprawie podkreślał jedynie, że chce dać socios faktyczną, realną i materialną wycenę ich własności w Realu Madryt, co pomoże też ochronić klub przed próbami jego przejęcia przez złowrogie podmioty i organizacje. Prezes nie zdradzał szczegółów ani nawet potencjalnego terminarza zmian. Niektórzy spekulują, że nowości w tej sprawie można spodziewać się dopiero jesienią przy okazji Walnego Zgromadzenia, ale nowa spółka utworzona przez Real Madryt odnowiła debatę w tej sprawie.
Pytań i wątpliwości w całym temacie pozostaje więcej. Wśród nich są takie, jak: Czy socio będzie mógł odsprzedać swój udział w takim holdingu?; Jeśli tak, to dla kogo?; Czy ktoś mógłby skupić serię takich akcji?; Jaki wpływ na decyzje będą mieć inwestorzy?; Jaką część takiego holdingu sprzedałby klub?; Czy w przyszłości inwestorzy, dotychczasowi lub nowi, będą mogli wykupić większą część udziałów?; Czy taki holding będzie wypłacać dywidendy, jeśli sam Real Madryt jako stowarzyszenie nie jest instytucją nastawioną na zysk?
Należy podkreślić, że większość przeciwników Florentino podkreśla, że to jedynie skok prezesa Realu Madryt na kasę, by ustabilizować domniemaną złą sytuację finansową klubu oraz spłacić długi na czele z kredytami zaciągniętymi na przebudowę stadionu. Jeśli Florentino uzyskałby wycenę klubu na poziomie 10 miliardów euro, w jaką miał celować, a inwestorzy pozyskaliby od 5% do 10% takiego holdingu, Królewscy otrzymaliby jednorazowy zastrzyk gotówki w wysokości od 500 milionów euro do nawet 1 miliarda euro.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się