REKLAMA
REKLAMA

El Mundo: Brahim to supergwiazda w Maroku

Madrycka gazeta opisuje rosnący status Brahima Díaza w Maroku, gdzie od debiutu w reprezentacji zanotował 14 goli i 4 asysty w 28 meczach, otrzymał numer 10 i stał się jedną z największych gwiazd kadry oraz całego afrykańskiego futbolu. Urodzony w Hiszpanii zawodnik wzbudza zainteresowanie europejskich klubów, przede wszystkim Juventusu, ale jego priorytetem jest pozostanie w Realu Madryt José Mourinho i przedłużenie kontraktu, który obowiązuje do 2027 roku.

REKLAMA
REKLAMA
El Mundo: Brahim to supergwiazda w Maroku
Brahim Díaz. (fot. Getty Images)

Od debiutu w reprezentacji Maroka Brahim Díaz zanotował 14 goli i 4 asysty w 28 meczach. To najlepsza średnia w historii kadry, a w wieku 26 lat urodzony w Hiszpanii atakujący jest na dobrej drodze, by pobić strzelecki rekord Ahmeda Farasa (36 trafień). Dwa z tych ostatnich podań przy bramkach zaliczył w dwóch pierwszych kolejkach mundialu, który potwierdził jego status supergwiazdy w kraju i w całej Afryce. W Maroku otrzymał numer 10, zgromadził wokół siebie więcej sponsorów niż ktokolwiek inny, pomnożył swoje liczby w mediach społecznościowych i wzbudza zainteresowanie kilku europejskich klubów, choć on myśli wyłącznie o pozostaniu w nowym Realu Madryt José Mourinho, donosi madryckie El Mundo.

REKLAMA
REKLAMA

„To piłkarz z największą liczbą sponsorów w całej Afryce”, wyjaśniają tej gazecie źródła z marokańskiej federacji. Orange, Visa, Bank of Africa, Marokański Narodowy Urząd Turystyki, stacje benzynowe, marki spożywcze... Jego twarz pojawia się na billboardach i w reklamach telewizyjnych w całym kraju. Ta medialna eksplozja przekłada się też na koszulki. Obok tej kapitana Achrafa Hakimiego to właśnie jego koszulka jest najczęściej poszukiwana przez kibiców w oficjalnym sklepie.

A przecież decyzja o bronieniu barw drużyny z Afryki nie przyszła szybko. Federacja Maroka czekała na niego przez kilka lat, próbując przekonać go przy każdej rozmowie telefonicznej, w każdej wiadomości, przy każdym osobistym spotkaniu... Brahim zawsze prosił jednak o czas. Grał dla Hiszpanii w kategoriach młodzieżowych, a nawet zadebiutował w pierwszej reprezentacji w meczu towarzyskim w 2021 roku. Odpowiedź Brahima przed długi czas była taka sama: „Chcę grać dla Hiszpanii”.

Urodzony w Maladze zawodnik podjął ostateczną decyzję w marcu 2024 roku. Zmęczony czekaniem na telefon od Luisa de la Fuente i Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej mimo dobrych występów w Realu, a także nieprzekonany, że będzie miał regularne miejsce w hiszpańskiej kadrze, przyjął propozycję Maroka. Afrykański zespół uczynił z jego sprawy „kwestię wagi państwowej”, jak przyznawano wówczas w kraju z północy Afryki, zapewniając mu wszelkie udogodnienia, by mógł stać się gwiazdą piłkarską i medialną.

REKLAMA
REKLAMA

Dwa lata później Andaluzyjczyk jest „bardzo szczęśliwy” z tamtej decyzji, o czym sam mówi publicznie. Chociaż Hiszpania latem 2024 roku wygrała mistrzostwo Europy, to Maroko, w atmosferze kontrowersji, ale mimo wszystko zostało ogłoszone zwycięzcą ubiegłorocznego Pucharu Narodów Afryki, a Brahim został królem strzelców turnieju. Można powiedzieć, że wszystkie trzy strony tego konfliktu – Hiszpania, Brahim i Maroko – są zadowolone z tej decyzji. „Jeśli chce, może być najlepszym piłkarzem świata”, powiedział o nim Walid Regragui, były selekcjoner Maroka, podczas Pucharu Narodów Afryki. „Czuję się jak w domu. Czuję się tu dobrze i wiem, że ludzie mnie kochają”, stwierdził piłkarz podczas turnieju.

Zawodnik osiągnął status gwiazdy w jednej z rewelacji mundialu, gromadzi milionowe kontrakty sponsorskie, podwoił liczbę obserwujących w mediach społecznościowych z sześciu do niemal 13 milionów i chce utrzymać swoje miejsce w Realu Mourinho mimo zainteresowania ze strony niektórych ważnych klubów ze Starego Kontynentu. Juventus jest klubem, który wykazał największe zainteresowanie jego sprowadzeniem, ale dla Brahima, mającego kontrakt do 2027 roku, pierwszym planem – w oczekiwaniu na rozmowę z portugalskim trenerem – pozostaje przedłużenie umowy z Królewskimi.

REKLAMA
REKLAMA

Z kolei Real, który w tych tygodniach analizuje nazwiska, które będzie chciał sprzedać w tym oknie transferowym, jest zadowolony z piłkarza, z jego znaczenia w szatni, z roli, jaką odgrywał w ostatnich latach, a przy okazji także z jego medialnych wpływów w sąsiednim kraju.

Na razie jednak Brahim nie rozmyśla o swojej przyszłości i skupia się na możliwościach swojej reprezentacji na mundialu. „Mamy bardzo zrównoważoną kadrę i możemy razem dokonać wielkich rzeczy”, zapewniał w tych dniach, pozostając zawsze blisko Achrafa, Bono i Abde, swoich najlepszych przyjaciół w reprezentacji, którzy tak jak on mówią po hiszpańsku. Lwy Atlasu stworzyły jeden z najbardziej ekscytujących projektów obecnej piłkarskiej klasy średniej, z mundialem w 2030 roku jako celem, ale z półfinałami na mundialu w Katarze i nadziejami związanymi z obecnym turniejem jako bodźcami. „Wszyscy mamy w sobie ten uliczny futbol, futbol z osiedla. Ten, w którym wychodzisz na boisko, żeby się cieszyć, który pozwala łączyć się z kolegą, przy ścianach, w grze jeden na jednego”, opowiadał Brahim w tym tygodniu przed ostatnim meczem fazy grupowej.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA