Sergio López z dziennika AS stwierdza, że Real Madryt wykonał zwrot o prawie 180 stopni w sposobie działania. Jeszcze niedawno klub dokonywał transferów wybranych przez działaczy, planował rozwój kadry średnioterminowo i niezbyt zwracał uwagę na to, czego obecnie potrzeba trenerowi. Ktokolwiek by nim nie był. Chodziło bardziej o dostosowanie trenera do planu niż planu do trenera. A teraz to się zmieniło. Mourinho ma duży wpływ na transfery. Naprawdę duży. Do tego stopnia, że ma miejsce przy stole decyzyjnym. Ma prawo głosu i realną władzę. To modyfikacja jednej z fundamentalnych zasad. To jedna z nowości tej nowej ery: to, czego chce trener, zazwyczaj dostaje.
Mourinho był orędownikiem transferu Dumfriesa. Na początku czerwca, gdy klub rozważał szereg nazwisk, wskazał na jedno. Holender był jego wybrańcem. Źródła klubowe wskazują, że od początku Portugalczyk był pewien, że go chce. Przekazał to zarządowi, który przyspieszył proces i w ciągu kilku dni sfinalizował transfer. Florentino Pérez ogłosił to 4 czerwca, w trakcie swojej kampanii wyborczej. 20 milionów euro, klauzula odstępnego.
AS dodaje, że podobnie było ze sprawą Bernardo Silvy. Podczas spotkania w Santo Mauro, gdzie powstała znaczna część planu na to lato, Mourinho nalegał, aby o Bernardo pamiętać. Nalegał mocno. Prosił, aby w razie potrzeby dołożyć starań. Mou skontaktował się z nim, aby wyjaśnić sytuację i otworzyć drogę. Klub wysłuchał jego prośby i... pomocnik będzie grał dla Realu Madryt.
Ale to nie było ostatnie nazwisko. Dzisiaj do klubu przybył Cucurella. Kolejny zawodnik, który pasuje Mourinho. Kolejny przykład transferu napędzanego prośbą menedżera. Hiszpan był na liście kandydatów klubu na nowego lewego obrońcę. Wraz z takimi graczami jak Gvardiol, Calafiori czy Hincapié.
A potem przemówił The Special One. Chciał Cucurelli. Rozmowy toczyły się w niespotykanym tempie: w ciągu zaledwie półtora dnia transakcja została sfinalizowana. Real wyda około 55 milionów euro, czyli mniej więcej tyle, ile na Carrerasa w zeszłym sezonie. Pomimo posiadania trzech lewych obrońców, trener chciał jeszcze innego.
To kwintesencja nowatorskiego podejścia, którego nie widziano w klubie od dawna. Transfery odbywają się zgodnie z życzeniami szkoleniowca, aby zapewnić mu narzędzia, które uważa za niezbędne do wdrożenia swojego stylu gry. Bo tego lata na Bernabéu obowiązuje jasny cel: oczekiwane są natychmiastowe rezultaty. A jeśli oznacza to zmianę zasad, niech tak będzie. To już się dzieje. Mourinho ma znaczący wpływ na klub. Zmienił zasady gry.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się