REKLAMA
REKLAMA

Lopetegui: W Realu w ciągu dwóch tygodni wszystko, co mogło pójść źle, rzeczywiście poszło źle

Julen Lopetegui obecnie prowadzi reprezentację Kataru, z którą wystąpi na mundialu. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi byłego trenera Realu Madryt w rozmowie z El Mundo.

REKLAMA
REKLAMA
Lopetegui: W Realu w ciągu dwóch tygodni wszystko, co mogło pójść źle, rzeczywiście poszło źle
Julen Lopetegui w trakcie majowego sparingu Kataru. (fot. Getty Images)

Przypomnijmy, że Julen Lopetegui 12 czerwca 2018 roku, prowadząc kadrę Hiszpanii i przygotowując się do mundialu, został ogłoszony trenerem Realu Madryt. Dzień później – na dwa dni przed debiutem Hiszpanii na turnieju – został zwolniony przez Federację. Następnie w Realu Madryt został zwolniony ze stanowiska 29 października 2018 roku, osiągając bilans 6 zwycięstw, 2 remisów i 6 porażek.

Czy awans z Katarem na mistrzostwa świata można już zaliczyć do największych osiągnięć w pańskiej karierze?
Kiedy przyjechaliśmy, było to ogromne wyzwanie. Wiele osób mówiło: „Ale jak możesz teraz tam jechać?”. Napędzają mnie wyzwania. Kiedy odchodziłem z Sevilli po czterech historycznych sezonach, w których kwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów, to zamiast czekać, od razu przenieśliśmy się do Wolverhampton, które 25 grudnia zajmowało ostatnie miejsce i traciło pięć punktów do bezpiecznej pozycji. I udało nam się utrzymać. Później był West Ham i uważam, że zmierzaliśmy w dobrym kierunku. Następnie zmotywowała nas możliwość walki o udział w mistrzostwach świata. Musieliśmy pokonać Iran, który jest Brazylią tego regionu i tego dokonaliśmy, a potem przyszedł baraż przeciwko Zjednoczonym Emiratom Arabskim, które w fazie zasadniczej pokonały nas 5:0 i 3:1. Było to wyzwanie ze względu na wszystkie trudności oraz konieczność dostosowania się do całkowicie odmiennego środowiska, zawodników i kultury. I wygraliśmy. Teraz podchodzimy do tego z ogromnym entuzjazmem, ale jesteśmy też świadomi skali trudności

REKLAMA
REKLAMA

Na mundialu jest pan, jest Roberto Martínez, mamy dwóch trenerów w finalistach Ligi Mistrzów, jest Iñigo Pérez w finale Ligi Konferencji, Emery w Lidze Europy… Zaufanie do hiszpańskich szkoleniowców i ich sukcesy są faktem.
To wszystko jest już bardzo mocno ugruntowane. Są też trenerzy, którzy choć są Hiszpanami, w niczym nie są do siebie podobni. Rafa Benítez wskazał drogę tym, którzy później wyjechaliśmy za granicę. I zrobił to w czasach, gdy prawie nikt nie mówił po angielsku. Wyjście ze strefy komfortu jest zdrowe. Trzeba bardzo docenić tych, którzy zdecydowali się na wyjazd. Jedną z cech hiszpańskiego trenera jest to, że rozumie futbol z perspektywy zespołowej, co bardzo dobrze wyjaśnia, dlaczego jest tak wysoko ceniony. Indywidualność służy określonej idei, a w Hiszpanii bardzo dobrze pracuje się nad tym już od najmłodszych kategorii.

Obecnie najlepszym przykładem takiego podejścia do gwiazd jest PSG Luisa Enrique, a to wszystko wiąże się również z kryzysem Realu Madryt. Pan pracował na Bernabéu. Jak teraz postrzega pan tę sytuację?
Kiedy mówi się o gwiazdach… Dla mnie gwiazdą jest zespół. Aby zawodnik był dobry, musi pomagać drużynie w wygrywaniu. Z mojego punktu widzenia jedyną drogą do zwycięstwa jest zespołowość. Sporadycznie może zdarzyć się coś innego, ale dziś, aby regularnie walczyć o zwycięstwa, trzeba jako zespół potrafić reagować na wiele różnych sytuacji, zarówno z piłką, jak i bez niej. Oczywiście wszyscy muszą biegać, bronić, pressować i atakować. Uważam też, że najlepsi piłkarze jako pierwsi chcą, by stawiano im wymagania, ponieważ pragną wygrywać. Nie oznacza to jednak, że Real Madryt nie grał zespołowo, bo wielokrotnie właśnie tak było.

Cztery historyczne sezony w Sevilli, o których mówił pan wcześniej, nastąpiły po 2018 roku, gdy znalazł się pan w centrum uwagi z powodu odejścia z reprezentacji tuż przed mistrzostwami świata, a następnie zatrudnienia i zwolnienia z Realu Madryt. Czy tamten okres mocno na pana wpłynął?
Rok przerwy nie znajdował się w moich planach [śmiech]. Patrzę na to z innej perspektywy i próbowałem już kiedyś to wyjaśnić. Miałem za sobą dwa wspaniałe lata w reprezentacji, osiągaliśmy znakomite wyniki, pokonaliśmy większość największych drużyn narodowych i graliśmy bardzo dobrze. Udało nam się ponownie przekonać grupę zawodników do określonej idei, ponieważ kiedy obejmowaliśmy kadrę, jej styl był podawany w wątpliwość. Do turnieju przystępowaliśmy jednak w znakomitej formie. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani, ale ze względu na okoliczności, które wszyscy znamy, musieliśmy odejść. Nie zależało to od nas i nie miało nic wspólnego z futbolem. Potem rozpoczęło się wyzwanie w Realu Madryt. Już sam początek był trudny, ponieważ wielu zawodników uczestniczyło w mistrzostwach świata i wróciło bardzo późno. Był to też rok, w którym odszedł Cristiano… Z wielu powodów nie była to łatwa sytuacja. Mimo tego zaczęliśmy dobrze, cieszyłem się zaufaniem szatni i podążaliśmy właściwą drogą, budując coś nowego. Potem nadeszły dwa tygodnie, w których wszystko, co mogło pójść źle, rzeczywiście poszło źle. Futbol czasami taki jest. Samobójczy gol w Moskwie, zapalenie wyrostka robaczkowego Isco… Znaleźliśmy się siedem punktów za Barceloną i w październiku zostaliśmy zwolnieni. Uważam, że wpływ mistrzostw świata zaczynał już wówczas słabnąć. Modrić na przykład wrócił z turnieju zmęczony… Chcielibyśmy móc dalej przeżywać tamtą przygodę. Odeszliśmy, gdy traciliśmy siedem punktów do Barcelony, a później drużyna zakończyła sezon z ponad 20 punktami straty i odpadła z Ligi Mistrzów z Ajaksem.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA