– Czy kiedykolwiek byłem blisko Realu Madryt? Tak, byłem blisko. Byłem blisko w czasie, gdy przechodziłem z United do City. To niesamowite, ta historia jest niesamowita. To długi temat, bardzo długi. Zobacz, gdybym do United, City i Boca mógł dorzucić jeszcze Real Madryt…
– Mieliśmy już podpisany kontrakt i wyobraź sobie, że był on już u notariusza. Rozmawiałem nawet z prezesem, który powiedział mi: „Witaj w Białym Domu”. Z Calderónem rozmawiałem o trzeciej w nocy. Wszystko mieliśmy już domknięte z Mijatoviciem. Pamiętam, że byłem w domu podczas kolacji, domykaliśmy szczegóły kontraktu. Pamiętam, że to była druga w nocy, po meczu United.
– Plan był taki, aby zachować to w tajemnicy i dopiero później z tym wyjść. Nie mogliśmy nikomu o tym mówić. Podpisaliśmy kontrakt i zostawiliśmy go u notariusza, aby później móc go przedstawić po sezonie. Ale wypieprzyli Calderóna… I koniec z kontraktami, koniec ze wszystkim.
Słowa Carlosa Téveza dotyczą czasów z przełomu lat 2008 i 2009. Urzędujący wówczas prezes Ramón Calderón podał się do dymisji 16 stycznia 2009 roku, a po zakończeniu sezonu do władzy w klubie doszedł Florentino Pérez. Ostatecznie tamtego lata główną gwiazdą transferową Królewskich był inny zawodnik Manchesteru United, Cristiano Ronaldo.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się