Ibrahima Konaté jest o krok od Realu Madryt. Jak opisuje Hugo Delom z dziennika L’Équipe, Florentino Pérez ma spełnić jedną ze swoich obietnic wyborczych i po wygranej w wyborach na prezesa Królewskich doprowadzić do końca transfer francuskiego środkowego obrońcy. Oficjalny komunikat ma pojawić się w najbliższych dniach, a zawodnik ma podpisać czteroletni kontrakt.
To jeden z tych ruchów, które jeszcze dwa miesiące temu wydawały się mało realne. Konaté, któremu wygasa kontrakt z Liverpoolem, przez długi czas był blisko pozostania na Anfield. Według L’Équipe po półtora roku negocjacji obie strony osiągnęły nawet wstępne porozumienie w sprawie długoterminowego przedłużenia umowy. Sprawa była na tyle zaawansowana, że wyznaczono już możliwy termin podpisu, a sam obrońca, bardzo przywiązany do klubu i życia w Liverpoolu, zaczął nawet szukać nieruchomości w mieście.
W kolejnych tygodniach wszystko jednak się rozsypało. W Liverpoolu pojawiły się wewnętrzne tarcia, jakich w klubie nie widziano od lat. Dyrektor sportowy Richard Hughes miał po cichu negocjować swoje odejście do Arabii Saudyjskiej, a projekt Arne Slota był coraz mocniej krytykowany po słabszej końcówce sezonu. Ostatecznie Holender został zwolniony, a jego miejsce zajął Andoni Iraola, który kilkanaście dni wcześniej miał już porozumieć się z Crystal Palace.
Te zawirowania doprowadziły do ponownego zakwestionowania ustaleń finansowych z Konaté i szybkiego ogłoszenia końca jego przygody z Liverpoolem. Real Madryt nie czekał jednak na całkowity zwrot sytuacji. Królewscy, którzy od lat bardzo uważnie obserwują rynek zawodników z wygasającymi kontraktami, już wcześniej dali znać otoczeniu Francuza, że są zainteresowani jego sprowadzeniem.
Duże znaczenie w całej operacji miał mieć José Mourinho. Przyszły trener Realu Madryt osobiście zaangażował się w proces rekrutacji, zbierał informacje o profilu i charakterze Konaté poprzez swoje kontakty we Francji i naciskał na sprowadzenie środkowego obrońcy z najwyższego poziomu. Mimo sezonu bez trofeów i napiętej atmosfery wokół klubu Real szybko przekonał zawodnika. Konaté zawsze miał postrzegać Królewskich jako klub wyjątkowy ze względu na ich historię i rangę.
Ostatnim warunkiem finalizacji transferu była reelekcja Florentino Péreza. Po niedzielnym zwycięstwie prezesa nic nie stoi już na przeszkodzie, by operacja została zamknięta. L’Équipe dodaje, że Konaté nie ma przechodzić od razu testów medycznych, ponieważ klub oparł się na jego dokumentacji medycznej. W środę obrońca wyleci do Stanów Zjednoczonych już ze spokojniejszą głową, wiedząc, że za kilka tygodni dołączy w Madrycie do Auréliena Tchouaméniego, Kyliana Mbappé, Eduardo Camavingi i Ferlanda Mendy'ego.
W poniedziałek RMC Sport informowało już, że wszystko jest dopięte, a Konaté podpisał kontrakt z Realem Madryt do 2030 roku.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się