REKLAMA
REKLAMA

Cañizares: W kandydaturze Riquelme powtarzali mi, że wszystko, co obiecali, łącznie z Kloppem, było prawdą

Rubén Cañizares w debacie na Twitchu skomentował zakończenie kampanii wyborczej w Realu Madryt. Ten dziennikarz ABC przekazywał informacje o ruchach Enrique Riquelme oraz jest tym słynnym dziennikarzem, z którym na majowej konferencji prasowej starł się Florentino Pérez. Przedstawiamy jego poniedziałkowe komentarze po ogłoszeniu wyników wyborów.

REKLAMA
REKLAMA
Cañizares: W kandydaturze Riquelme powtarzali mi, że wszystko, co obiecali, łącznie z Kloppem, było prawdą
Enrique Riquelme. (fot. Getty Images)

– Impreza na placu Autocine organizowana przez kandydaturę Riquelme musiała zakończyć się o północy z powodów kontraktu i dlatego nagle musieli tam wszystko zamknąć, wszystko wyłączyć, muzykę i tak dalej. Przenieśli się do swojej siedziby wyborczej i tam czekali na wyniki. Oficjalnie podano je o godzinie 2:30, ale nieoficjalnie znali je już około 1:00 w nocy. Enrique Riquelme wyszedł wtedy, by udzielić krótkiej wypowiedzi dla mediów.

REKLAMA
REKLAMA

– W tej wypowiedzi pierwsze, co zrobił, to pogratulował Florentino Pérezowi, czyli zrobił to, co oczywiście powinien był zrobić. Później wyjaśnił, jaki mniej więcej byłby jego plan na najbliższe miesiące i lata. Wyciągnął rękę do Florentino, by odbyć debatę, której nie mogli mieć w kampanii. Chociaż, jak wszyscy możemy sobie wyobrazić, on może wyciągać do niego rękę tysiąc razy, ale Florentino nie poda mu nawet paznokcia.

– Podziękował madridismo, które na niego zagłosowało. Nazwał je madridismo uciszanym i madridismo uśpionym, które w końcu mogło zostać wysłuchane. Wyczułem u niego ton pewnej radości czy satysfakcji z wykonanej pracy, ale też rezygnacji. Enrique Riquelme lubi wygrywać i widział, że zdobył 35% głosów, ale to jemu to nie wystarczało. On przyszedł po zwycięstwo. Wyobrażam sobie jednak, że wraz z upływem dni, kiedy to wszystko się uspokoi i spojrzą na sprawę z chłodnej perspektywy, to jeśli na początku kampanii miał szacowane poparcie na poziomie 5%, a skończył z 35%, czyli pomnożył je przez siedem, to wydaje mi się, że jest to dla niego wynik, który robi z niego opozycję z twarzą i oczami. Przede wszystkim rozumiem, że kiedy Florentino będzie chciał przeprowadzić całą tę sprawę referendum i możliwej sprzedaży 5% klubu, oni będą tam, by przedstawić inną wersję. To był jeden z fundamentów ich kampanii wyborczej.

REKLAMA
REKLAMA

– W kandydaturze Riquelme powtarzali mi też off the record, że wszystko, co obiecali, łącznie z tym dotyczącym Kloppa, było prawdą. W rozmowach podkreślali mi, że wszystko, co zrobili, było realne i w 100% prawdziwe. Mówili, że rozumieją grę tych dementi, przy czym podkreślali, że nie były to oficjalne dementi agentów, bo wychodziły za pośrednictwem dziennikarzy, ale oni nalegali, że gdyby dzisiaj byli prezesem Realu Madryt i członkami zarządu, spełniliby wszystkie swoje obietnice.

– Myślę, że to dość inteligentne ze strony Enrique Riquelme byłby powrót przy okazji ogłoszenia referendum o sprzedaży części klubu. Jeśli w kampanii wyborczej tak mocno postawiłeś na mówienie socios, że Florentino sprzeda klub, to wrócisz w momencie, w którym Florentino będzie chciał przeprowadzić to referendum albo wyjaśnić to referendum, w którym on będzie bronił głosu na „tak”. Ale Riquelme powinien być twarzą, która będzie broniła głosu na „nie”. Myślę, że to nie wydarzy się teraz latem – bo latem nie jest na to czas, latem trzeba zbudować projekt sportowy – ale we wrześniu albo październiku, kiedy zwoła zgromadzenie socios-delegatów, wyjaśni plan i ogłosi referendum. Wyobrażam sobie, że kandydatura Riquelme, kierując się zdrowym rozsądkiem i spójnością z tym, co robiła w tej kampanii, wtedy ponownie się aktywuje, by w tej sprawie odgrywać swoją rolę opozycji.

REKLAMA
REKLAMA

– Wszystko, co nie byłoby takim działaniem, wydawałoby mi się rozczarowaniem ze strony kandydatury Enrique Riquelme, bo te 35% głosów, które zdobył, zobowiązuje go do bycia opozycją. Nawet jeśli nie miałby na to ochoty, siły, interesu, nawet jeśli miałby dużo zamieszania ze swoją firmą i tak dalej. On w tej chwili ma już ten obowiązek. Przyszedłeś tutaj, wychodziłeś przez dwa i pół tygodnia, do tego byłeś krytykowany przez wiele osób, ale też wiele osób też na ciebie zagłosowało. Na każdych 10 madridistas 3,5 zagłosowało na ciebie.

– Masz teraz odpowiedzialność, której nie możesz porzucić, bo jeśli w twojej głowie jest zostanie prezesem Realu Madryt za cztery lata albo nawet jeśli wybory zostałyby przyspieszone w tym cyklu, to twoją odpowiedzialnością jest być tam teraz. Teraz Enrique Riquelme nie może już używać argumentów w stylu: zostałem zaskoczony, nie miałem projektu, byłem nieznany, to czy tamto. Teraz jest już opozycją z twarzą i oczami, z 35% poparciem socios Realu Madryt i jego obowiązkiem jest działać jako opozycja. W przeciwnym razie to było na nic, a tym, na którym się to odbije, będzie on sam. Myślę więc, że z rozsądku i spójności będzie dalej działał jako opozycja, przede wszystkim w tej sprawie, czyli sprzedaży 5% klubu przez Florentino Péreza.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA