Konferencja prasowa Kloppa pożegnania z Liverpoolem oraz jego późniejsze wypowiedzi po odejściu z klubu pokazały, że niemiecki trener jest naprawdę zmęczony tym cyrkiem zwanym futbolem. Postawił wtedy dobro swojej rodziny i czas spędzany z żoną ponad dalszą pracą na najwyższym poziomie. Z zewnątrz może wydawać się to dziwne, ale ludzie tacy jak on niewiele więcej mają już do zdobycia w życiu zawodowym, w przeciwieństwie do życia prywatnego.
Dlatego Klopp zdecydował się pozostać na dyskretnym drugim planie, pracując dla Red Bulla jako koordynator do spraw futbolu w różnych klubach należących do tej struktury. W praktyce oznacza to dobre wynagrodzenie, mniej pracy i pożegnanie z pierwszym planem. Jak zauważa AS, każdy, kto próbował wyciągnąć go z tej strefy komfortu i sprowadzić z powrotem na ławkę trenerską, zawsze spotykał się z odmową. To nie jest odrzucanie klubów, które chciałyby go odzyskać. To postawienie na samego siebie i własny spokój.
Nie zabraknie głosów, że wszystko ma swoją cenę, a piłkarski głód zawsze w końcu wraca u kogoś, kto żył tym sportem tak intensywnie jak Klopp. Dziennik AS podkreśla jednak, że w tym przypadku ta decyzja zdaje się wykraczać daleko poza sam sport. Wynika z najgłębszych przekonań Niemca. Futbol, na którym dorastał, bardzo różni się od tego obecnego. Klopp kształtował się w robotniczym środowisku, z wartościami dalekimi od dzisiejszego dzikiego kapitalizmu, i zawsze krytycznie patrzył na kierunek, w którym poszła cała branża.
Niemiec zwracał uwagę na niekontrolowane wydatki, sposób zarabiania pieniędzy przez instytucje otaczające futbol oraz kierunek, w jakim zmierzają rozgrywki i wielkie projekty, na przykład Superliga. W końcówce kampanii wyborczej jego nazwisko rzeczywiście się pojawiło, ale bardziej jako ostatnia nadzieja niż realna opcja. Klopp nie bierze udziału w takich spektaklach, podsumowuje AS.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się