REKLAMA
REKLAMA

Riquelme: Florentino poprosił legendy klubu o wsparcie, to normalne

Kandydat Enrique Riquelme skomentował nagły wysyp wsparcia, jakie jego wyborczy rywal otrzymał od legend Królewskich.

REKLAMA
REKLAMA
Riquelme: Florentino poprosił legendy klubu o wsparcie, to normalne
Enrique Riquelme. (fot. Getty Images)

Wczoraj najpierw informowaliśmy, że Karim Benzema, Lucas Vázquez, Casemiro i Pepe wstawili zdjęcia z Florentino Pérezem, a następnie o wpisie z poparciem ze strony Luki Dončicia. Wieczorem doszły kolejne publikacje Luki Modricia czy Fábio Coentrão. Pytanie o tę kwestię otrzymał Enrique Riquelme, który w COPE tak odpowiedział na ten temat:

Zapomniałem o jednym. Muszę o to zapytać. Czy przeszkadza panu albo czy uważa pan za normalne, że takie historyczne postacie jak Modrić czy Dončić wysłały dziś swoje zdjęcia ze wsparciem Florentino? Zakładam, że był jakiś telefon: „Słuchajcie, wszyscy, którzy jesteście chętni, wesprzyjcie teraz prezesa”. Zakładam, że tak to wyglądało.
Tak, oczywiście, to normalne. Poprosił ich o to bezpośrednio prezes Pérez. To są ludzie, którzy pracowali w klubie za jego kadencji i dali klubowi wielkie chwile sukcesów, jak Ligi Mistrzów czy mistrzostwa… To normalne, że w kampanii szuka się wsparcia. To jest część kampanii. To jest zdrowa kampania i uważam, że przez dwie niefortunne konferencje prasowe czy niefortunne komentarze nie można oceniać całej kariery kandydata Péreza. Więc...

REKLAMA
REKLAMA

Zwraca moją uwagę, że dzisiaj mówi pan o nim „prezes Pérez” albo „kandydat Pérez”, bo wcześniej zawsze nazywał go pan Florentino. Ma pan już dość tych ataków i zaznacza pan dystans?
[śmiech] Nie, absolutnie nie. Nie patrzę na to. Rozumiem, że…

Ale w pierwszych dniach mówił pan „Florentino”, a teraz już jest tylko „prezes Pérez”, „kandydat Pérez”. W tym tempie skończy się na „Ratoncito Pérez” [to hiszpański odpowiednik naszej Wróżki Zębuszki].
[śmiech] Nie, proszę pana, nie. Mam do niego bardzo duży szacunek, zarówno jako do prezesa, jak i kandydata. Więc absolutnie nie. Mogę dalej nazywać go Florentino Pérezem albo prezesem Pérezem, nie ma żadnego problemu. Ale rzeczywiście nie biorę pod uwagę tych niefortunnych wypowiedzi. Wysłałem mu bardzo jasny komunikat. To część kampanii. Jestem przekonany, że mamy fair play i przed nami intensywny tydzień. Obyśmy mogli debatować o rzeczach interesujących dla socio.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA