– Dla wszystkich nas to dziś bardzo szczególny dzień, ponieważ przedstawiamy projekt, w którym nie ma improwizacji. Pracujemy nad nim od dawna, tak jak zapowiadałem już w 2021 roku. To projekt, który był potrzebny i który stanowi fundament dla członka Realu Madryt. Wiem, że Real Madryt jest miejscem dla wszystkich madridistas na świecie. Mówi się o ponad 500 milionach albo 700 milionach ludzi, są różne dane, którzy uważają się za kibiców Realu Madryt. Te wybory mają jednak szczególne znaczenie, bo odbywają się po 20 latach przerwy. Nie wolno zapominać, że Real Madryt jest klubem globalnym, ale należy do swoich socios. Dlatego podstawą całego naszego projektu są właśnie członkowie klubu.
– Najpierw są socios, jak dobrze wiecie. Po 20 latach trzeba jednak zadać pytanie: co dziś oznacza bycie członkiem Realu Madryt? Co się z tym wiąże? Czym różni się członek Realu Madryt od kibica Realu Madryt, od madridisty? Mówi się o pierwszeństwie przy zakupie biletów i karnetach. Świetnie, porozmawiamy o tym później. W praktyce jednak nie znam nikogo spośród członków bez karnetu, kto mógłby kupić bilet w pierwszej minucie po otwarciu sprzedaży. Za to później widzimy pełno ofert na rynku odsprzedaży i trzeba płacić co najmniej trzy razy więcej.
– Mówimy o zniżkach na bilety. Dobrze, ale jeśli nie możesz kupić biletu, to nie ma żadnej zniżki. Mówimy o możliwości zdobycia karnetu sezonowego. Dobrze, ale jak widzicie, jeśli nie jesteś kimś bardzo bliskim, kto w rekordowym tempie może zostać członkiem klubu, mimo że nie jest ani dzieckiem, ani krewnym obecnego socio, to taka droga jest właściwie zamknięta. Są ludzie, którzy w rekordowym czasie zostają członkami, posiadaczami karnetu, karnetu na europejskie puchary i delegatami. To niesamowite, gratulacje dla nich. Reszta jednak takiej możliwości nie ma. Jest też 10-procentowa zniżka w sklepie klubowym. Dobrze, tylko że w innych, nieoficjalnych sklepach można znaleźć większe zniżki. Trzeba to uporządkować.
– W tym wszystkim jest jednak coś niezwykle ważnego w byciu członkiem Realu Madryt: masz prawo wybierać. Masz prawo wybierać i być wybieranym. Real Madryt od 20 lat nie miał wyborów. Są jeszcze wybory delegatów, ale to osobny temat, zwłaszcza że sam sposób głosowania, przez podniesienie ręki, nadal jest zaskakujący.
– Real Madryt powstał jako klub socios. Członkowie chcą mieć swój klub. Między latami 50. a 80. Real Madryt miał klub społeczny, miejsce, w którym socios mogli ze sobą przebywać, przychodzić z rodzinami i czuć, że są częścią czegoś większego. Czuli się właścicielami i byli dumni, że klub naprawdę należy do wszystkich madridistas, a jednocześnie wiedzieli, że właścicielami są właśnie oni. Dlatego w latach 2004–2026 Real Madryt stracił właściwie każdą możliwość, by wzmacniać swoją więź z socios. Ta więź była stopniowo osłabiana. Teraz pojawia się prywatyzacja. Jeśli ktoś miał jeszcze minimalne wątpliwości, czy Real Madryt należy do swoich socios, to teraz jest jasne, że po takim kroku przestałby do nich należeć. To jeden z głównych powodów, dla których postanowiłem zrobić krok naprzód i stać się uprawnionym głosem wyraźnego sprzeciwu wobec prywatyzacji. My widzimy to całkowicie odwrotnie.
– Dziś, przy tym, co zaprezentujemy, chcę zaprosić wszystkich: socios, madridistas i członków peñas, którzy oglądają nas za pośrednictwem mediów. Dziękuję wam, mediom, za obecność i za relacjonowanie tego wydarzenia. Jesteście kluczowi w tak krótkiej kampanii, bo dotarcie do wszystkich członków klubu w każdym miejscu jest niemożliwe. Dzięki wam możemy próbować do nich dotrzeć. Dlatego, jeśli zostanę prezesem, dzięki naszemu projektowi Real Madryt znowu będzie należał do swoich członków.
Narrator w filmiku: Bycie częścią Realu Madryt to nie tylko chodzenie na stadion. To poczucie, że należysz do czegoś wiecznego. To miejsce stworzone po to, by żyć klubem każdego dnia, dzielić się nim i przekazywać go z pokolenia na pokolenie. Kampus, w którym spotyka się madridismo. Sport, dobre samopoczucie, przyjaźń, rodzina i życie. Miejsce, w którym można razem świętować, razem się wzruszać i razem przeżywać każde zwycięstwo. Będzie tam także hotel dla socios, gości i rodzin. Będzie można cieszyć się wielkimi meczami koszykówki i najlepszymi koncertami w obiekcie przygotowanym do wydarzeń muzycznych. Bo klub to nie tylko trofea. Klub to ludzie, którzy go czują, którzy nim żyją i którzy go dziedziczą. Centralny Club House o powierzchni 22 tysięcy metrów kwadratowych. Duża siłownia. Odkryte centrum wodne. Audytorium na wydarzenia. 11 boisk piłkarskich dla socios. 41 kortów do padla i tenisa. 6 boisk koszykarskich dla socios. Strefa dziecięca. Madridowska trybuna dla 25 tysięcy osób. Przestrzenie dla peñas i socios. Hotel premium. I wreszcie hala koszykarsko-koncertowa dla 15 tysięcy widzów.
– To największa transformacja dla socio i z myślą o socio w historii Realu Madryt. To projekt, w którym po raz pierwszy myśli się o właścicielach klubu. Nie myśli się o prywatyzacji, nie myśli się o sprzedaży klubu. Klub należy do swoich członków. To projekt tworzony przez socios i dla socios. Chcemy, by było to miejsce wspólnego życia. Kiedyś członek klubu miał takie miejsce. Potem został mu przynajmniej stadion Santiago Bernabéu. Dziś, wraz z kolejnymi przesunięciami, dochodzi do tego, że nawet kibice drużyny przeciwnej mają lepsze miejsca niż większość socios i posiadaczy karnetów.
– W Valdebebas, w strefie, o której mówiono, że będzie dla członków klubu, wygląda to tak, że pierwszy raz pozwolono mi wejść do Valdebebas dopiero kilka dni temu, gdy przedstawiałem projekt kandydatury. Spotykaliśmy się w ostatnich tygodniach z ludźmi z peñas i pracowaliśmy ramię w ramię z socios, aby zrozumieć ich problemy. Są historyczne stowarzyszenia, którym jako nagrodę obiecano wizytę w Valdebebas. Czekają na nią od siedmiu lat i nikt im nie odpowiada w sprawie tej wielkiej obietnicy. Ten projekt jest po to, aby socios nie musieli nikogo prosić o pozwolenie. W Valdebebas, gdzie wolnych pozostaje ponad 70 hektarów, wykorzystamy 45 hektarów, a wciąż zostanie ponad 30–40 hektarów na inne zastosowania w przyszłości. W pierwszej fazie będzie to przestrzeń dla socios i ich rodzin, a w drugiej fazie powstanie hotel premium.
– Członkowie klubu spoza Madrytu, którzy przyjeżdżają do Madrytu na mecz, naprawdę nie mogą płacić po 300, 400 czy 500 euro za bilet. Nie wszyscy chodzą do strefy VIP. Real Madryt ma około 100 tysięcy socios i nie wszyscy mają karnety ani takie same prawa. Dlatego w dni meczowe w hotelu położonym w tej strefie będą obowiązywały obniżone ceny, aby każdy madridista i każdy socio, który będzie chciał przyjechać, mógł z tego skorzystać.
– Koszykówka musi mieć swoją arenę. Musi mieć halę dla 15 tysięcy osób, w której będą organizowane także różnego rodzaju wydarzenia, w tym koncerty. Tam, jak sądzę, nie będziemy nikomu przeszkadzać. To właśnie tam można będzie zarabiać na koncertach, bo prawdopodobnie tam powinny się one odbywać. To nowy projekt i nowa wizja, skoncentrowana na socio. W ramach tych 70 dostępnych hektarów powstanie ponad 100 tysięcy metrów kwadratowych zabudowy i 350 tysięcy metrów kwadratowych przestrzeni zewnętrznych. Będą 84 nowe obiekty sportowe, ponad 80 punktów gastronomicznych i ponad 150 przestrzeni spotkań dla socios.
– Szukamy tej wspólnoty. Oczywiście udostępnimy wam te materiały, wszyscy będziecie mogli je otrzymać. W obrębie tej przestrzeni znajdą się różnego rodzaju boiska, kampusy, a przede wszystkim Club House. To serce projektu. To miejsce restauracji, spotkań socios i wejście do tej miasta członków klubu. To centrum, w którym każdy madridista ma wiedzieć, że jest u siebie. Będzie to przestrzeń, w której będzie można oglądać mecze wyjazdowe, śledzić wydarzenia sportowe, oglądać drużyny młodzieżowe. To ma być dom, w którym można w pełni żyć madridismo. Rodziny socios, osoby bez karnetów, wszyscy ci, dla których nie ma miejsca na Bernabéu, będą mogli przychodzić tam razem z członkami klubu. Poza restauracjami i strefami wspólnego przebywania będzie tam audytorium dla ponad 1500 osób, siłownie oraz przestrzenie związane ze sportem i zdrowym stylem życia. Będą centra wodne i baseny, żeby latem, podczas wakacji czy w weekendy ludzie, dzieci, rodziny i socios mogli spędzać tam czas razem.
– Będzie też madrycka przestrzeń dla ponad 20 tysięcy osób, przeznaczona na wielkie mecze, wielkie finały i wielkie spotkania wyjazdowe. To ma być miejsce jedności, a nie podziałów czy konfrontacji. Jak mogliście zobaczyć, zdecydowana większość naszej kampanii opiera się na szacunku i unikaniu konfrontacji. Chcemy mówić rzeczy, które można powiedzieć. Ostatecznie to klub wszystkich. Po 20 latach trzeba móc debatować, przedstawiać możliwości i mówić o tym, czego chce socio. Później to socio zdecyduje. Nikt nie może decydować za niego.
– Cały ten projekt opiera się więc na jedności. Będą także przestrzenie dla peñas i socios. Wspominam o stowarzyszeniach, ponieważ w wielu z nich jest mnóstwo socios. Sam jestem członkiem peñi. Jestem tutaj również dlatego, że byłem jej częścią. Trafiłem do peñi właściwie zaraz po urodzeniu. Życie w Cox, w okolicach Callosa de Segura, doprowadziło do tego, że w 2000 roku zostałem członkiem Realu Madryt. Dziś mam szczęście, że mogę zrobić krok naprzód w momencie, w którym jest to tak potrzebne, przynajmniej po to, by w klubie była demokracja. Będzie więcej przestrzeni do tej wspólnoty, o której mówię. Wszystkie te wizualizacje i wiele kolejnych materiałów zostaną udostępnione. Oczywiście to projekt już określony, ale zapraszamy socios do udziału w jego dopracowywaniu, do zgłaszania pomysłów i ulepszeń. To przestrzeń otwarta na dalszy rozwój.
– Dalej mamy kampusy sportowe, dzieci, weekendy, wspólne życie między nimi. Nie chodzi tylko o piłkę. To pełny kampus rodzinny. Chcemy, aby członkowie Realu Madryt, niezależnie od tego, skąd pochodzą, poczuli się właścicielami klubu po raz pierwszy od dawna, przynajmniej od 1994 czy 2004 roku. W części komercyjnej mamy wspomniany hotel oraz nowy projekt dla koszykówki. Obiekt dla ponad 15 tysięcy osób, w którym koszykarski Real Madryt będzie miał własny dom. Chcemy realizować projekty, które będą też rentowne i pozwolą generować przychody, których dziś, po inwestycji w wysokości 1,7 miliarda euro, nie będziemy mogli generować na stadionie Santiago Bernabéu. Wszystko to pozostaje otwarte na wewnętrzną debatę między socios, na pomysły i ulepszenia. To nowy model klubu. To transformacja dla socio.
– W ostatnich dniach, w radiu i w wywiadach, powtarzałem, że rozumiem media. To normalne, że chcą wiedzieć to, co się sprzedaje: kogo sprowadzisz, kogo kupisz. To normalne, bo 500 milionów madridistas chce znać takie informacje. Jest jednak 100 tysięcy socios, dla których najważniejsze jest właśnie to. Trzeba przypomnieć, i mocno to podkreślałem, że nasza kampania opiera się na czterech blokach. Pierwszy to blok społeczny. To o nim chcę mówić na początku kampanii. W przeciwnym razie później te przekazy zginą wśród transferów, nazwisk i medialnego szumu. To również jest interesujące i socios chcą to wiedzieć, ale uważam, że niezwykle ważne było rozpoczęcie od rozmowy o socio. Będzie jeszcze czas, by w kolejnych dniach mówić o części sportowej i innych sprawach.
– Poza kwestią zrównoważonego rozwoju, krajobrazu i wpływu na miasto widzimy też, że kobiecy Real Madryt się rozwija. Mamy jasny przekaz dla koszykówki, ale także dla kobiecej sekcji Realu Madryt i dla drużyn młodzieżowych. Dlatego w ramach tego projektu zwiększymy pojemność stadionu Alfredo Di Stéfano do 20 tysięcy widzów i go zmodernizujemy. Dlaczego nie zaprosić kobiecego Realu Madryt do rozgrywania wielu ważnych meczów na Santiago Bernabéu? Chciałbym zobaczyć pełne Santiago Bernabéu na meczu kobiecego Realu Madryt.
– Po 20 latach bez wyborów socios są wielkimi zapomnianymi. Jeden z kolegów żartował ostatnio, że zamiast socios powinno się mówić „zapomniani”. Odpowiedziałem mu: nie mów mi tego za często, bo jeszcze wyrwie mi się w którymś wywiadzie. Taka jest jednak rzeczywistość. Jesteśmy wielkimi zapomnianymi w każdym sensie. Co zrobiono dla socio przez te lata?
– Ten projekt stawia socio w centrum jako filar instytucjonalny, społeczny, ekonomiczny i sportowy. Dziś koncentrujemy się na części społecznej, a od teraz zaczniemy mówić także o pozostałych filarach. Przepraszam media, że dotąd byłem bardziej powściągliwy w sprawach sportowych, ale przede wszystkim zależało mi, aby do socios w całej Hiszpanii i na świecie najpierw dotarł przekaz społeczny. Od tego momentu możemy już rozmawiać o spekulacjach sportowych, o tym, kto przyjdzie albo nie przyjdzie. Chętnie, bo projekty muszą być solidne. Zostało niewiele dni, ale wystarczająco dużo, aby przedstawić projekt. Celem jest dotarcie do wszystkich, aby mogli głosować w wolności, na jaką zasługują te wybory.
– W ostatnich tygodniach spotykaliśmy się z socios i członkami stowarzyszeń. Zbieraliśmy ich argumenty. Postaram się mówić szybciej, bo jest tego dużo, a materiały i tak trafią później do mediów i będą publicznie dostępne cyfrowo. Byłem w Walencji, Sewilli, Madrycie przy różnych okazjach, w Alicante, rozmawiałem z różnymi socios i będziemy dalej jeździć, słuchać ich i zbierać nowe pomysły. Uderzyło mnie to, że zdecydowana większość pytań i obaw socios nie dotyczy transferów. Dotyczy ich realnych problemów. Rozumiem, że dla madridismo w ogólnym sensie może to być mniej ważne. To normalne. Właścicielami klubu są jednak socios.
– Chcemy zagwarantować, że Real Madryt zawsze będzie w stu procentach należał do swoich członków. To jasne. Chcemy też obniżenia składki. Przez co najmniej 20 lat socio właściwie nic nie dostał. Przy tak wysokim poziomie ogólnych wydatków pozasportowych trzeba wykonać choć minimalny gest wobec socios. Dlatego proponujemy 50% obniżkę składki członkowskiej do czasu, aż ponownie wygramy Ligę Mistrzów. Ja chciałem 100 procent, ale zespół mnie ogranicza, bo mówimy o wpływie rzędu 15 milionów euro, a w tym wariancie 7 milionów euro, na budżet klubu. Jeśli będziemy kandydaturą, która poprowadzi ten projekt, absurdalne ogólne wydatki korporacyjne w klubie okażą się znacznie wyższe od tej kwoty. Możemy później, jeśli chcecie, przejść do konkretnych liczb ekonomicznych.
– Lista oczekujących na nowe karnety. Nie znam nikogo, kto nie miałby bardzo mocnych znajomości, i nie będziemy podawać nazwisk, a mimo to dostał dostęp. Są ludzie, którzy czekają 20, prawie 30 lat. Otwórzmy transparentną listę dla socios, według numeru członkowskiego i według zgłoszenia. Nie ma z tym żadnego problemu. Kto rezygnuje, kto wchodzi. Uczyńmy tę listę przejrzystą i publiczną. Skończmy z koniecznością posiadania znajomości, przyjaciół i patrona. Jest mnóstwo ludzi, którzy mają rodziny będące socios i którzy także powinni mieć dostęp do karnetów Realu Madryt. Dlatego proponujemy otwarcie 10 tysięcy miejsc karnetowych dla obecnych socios w drodze losowania, na ich wniosek. Proponujemy też specjalne otwarcie grupy socios dla matek i rodzeństwa. Jest wielu ludzi, którzy mówią: jestem socio, moje dzieci są socios, ale moja żona też chce przychodzić i nie może. Albo: moje dziecko nie może. Trzeba dać priorytet rodzinie tych, którzy już dziś są członkami klubu.
– Mówi się, że trzeba skończyć z odsprzedażą biletów, ale głównym odsprzedającym jest sam klub. Klub chce, aby posiadacze karnetów oddawali swoje miejsca, ale płaci im za to niewielką część, i to dopiero w następnym roku w formie zniżki przy tym samym karnecie. Przecież ten karnet jest jego. To miejsce jest jego. Jest właścicielem karnetu, miejsca i w pewnym sensie także klubu. Jak można mu to odbierać? System powinien działać inaczej. Jeśli posiadacz karnetu oddaje swoje miejsce, 70 procent kwoty, za którą klub je sprzedaje, powinno trafiać do socio, do posiadacza karnetu. I powinno być wypłacane w ciągu kolejnych siedmiu dni, w gotówce. Nie rok później w formie zniżki. To jego miejsce, jego karnet. On za to zapłacił. Potrzebny jest też sprawiedliwy system technologiczny dla biletów preferencyjnych. Nie może być tak, że socios bez szczęścia posiadania karnetu czekają przed sprzedażą, chcą kupić bilet, a po minucie już nic nie zostaje, system ich blokuje i nigdy nie ma dla nich wejściówek. Odwracasz się jednak i widzisz wszystkie bilety w międzynarodowych grupach odsprzedażowych za trzy albo cztery razy wyższą cenę, zależnie od meczu. To może być błąd jednego dnia. Mówimy jednak o wielu sezonach w takiej strukturze i tego nie można dłużej tolerować. Prosimy tu o przejrzystość i cyfryzację. Trzeba zdigitalizować klub. Trzeba uczynić go przejrzystym.
– Potrzebne jest grupowanie karnetów rodzinnych i poprawa doświadczenia na stadionie. Ilu socios chce siedzieć w jednej strefie z przyjaciółmi czy rodziną? Dziś muszą mieć patrona wewnątrz stadionu albo wewnątrz struktury klubu, żeby móc się przenieść. To powinno odbywać się automatycznie. Jeśli jest różnica w cenie, płaci się ją, ale pierwszeństwo musi mieć socio. Nie musi mieć patrona w instytucji czy klubie. Przejrzystość, cyfryzacja i zarządzanie. Doświadczenie na stadionie? O strefach VIP nie ma nawet co mówić, są bardzo dobre. Doświadczenie socio na stadionie wygląda jednak inaczej. Nie będę wchodził w szczegóły, ale wszyscy, którzy jesteśmy socios, wiemy, jak to wygląda.
– Remont nie jest zakończony. Część społeczna nie jest zakończona. Część dla socios nie jest zakończona. Nie wiem, może dotyczy to tylko mojej strefy przy bramie 65, ale tam nadal są siatki. Toalety są takie same. Bary są takie same jak wcześniej. To nie jest odpowiednie doświadczenie dla socio. Mówiło się o najlepszym stadionie świata. Jeśli mówimy o najlepszym stadionie świata, proponuję odwiedzić kilka innych stadionów. Tam doświadczenie jest zupełnie inne, nawet dla turysty.
– Loża Realu Madryt. Trzeba włączyć w nią socios. W poprzednich kandydaturach zapraszano ludzi. To ogromna loża, dla ponad 500 osób. Dlaczego 20 socios nie miałoby stopniowo wchodzić, poznawać tego miejsca i przeżywać takiego doświadczenia?
– Są też mecze wyjazdowe. Wielu ludzi narzeka: chcę pojechać z synem na mecz, jestem socio, mój syn nie jest i nie mogę z nim pojechać. Dlaczego nie możemy sprawić, by socio na mecz wyjazdowy mógł zabrać osobę towarzyszącą, kogoś z rodziny, żonę albo męża? Dlaczego nie możemy? To kiedyś zabrano i usunięto.
– Posiadacze karnetów na koszykarski Real Madryt powinni móc wykupić dodatkowy karnet dla osoby towarzyszącej. Trzeba zasilać klub większą liczbą kibiców, większą liczbą madridistas, większą konsumpcją i większymi przychodami. Potrzebna jest też przejrzystość w zarządzaniu wejściami dla osób towarzyszących. Przy zarządzaniu i administrowaniu lożami zaangażowanych jest wiele osób z konfliktem interesów, mówiąc delikatnie.
– Agencja podróży. Dla zwykłego madridisty być może to wszystko nie ma znaczenia, ale dla socio ma. Istnieje mnóstwo problemów przy podróżach Realu Madryt, gdy zespół gra na wyjeździe. To kolejny wielki zapomniany obszar. Chodzi o traktowanie peñas i socios. Uważam, że klub powinien mieć wewnętrzną agencję podróży, która będzie bezpośrednio obsługiwać socios Realu Madryt przy wyjazdach. Real Madryt ma strukturę liczącą ponad 800 osób, powyżej średniej największych europejskich klubów. Jakiś zespół ludzi powinien móc pomagać socios.
– Obniżone ceny biletów, oczywiście. Ekspansja cyfrowa, aby zwiększyć obecność i przychody. Pojawiła się idea Real Madrid TV. Przy budżecie rzędu 40 albo 45 milionów euro można byłoby wygenerować podobne przychody.
– Kilka dni temu, podczas spotkań z grupami i stowarzyszeniami, dostałem różne listy i pisma. Prosiliśmy ich, by opisali, jak widzą sytuację, część zrobiła to pisemnie, część w rozmowie. Jedna z grup przedstawiła świetny pomysł: powołanie rzecznika praw socio, niezależnego od klubu, wybieranego przez samych socios, aby nigdy więcej nie okazywano im braku szacunku. Uważam, że to znakomita idea i przejęliśmy ją od jednego ze stowarzyszeń. Jest też kwestia pamięci, dziedzictwa prezesów i legend. Chcemy odzyskać Trofeum imienia Santiago Bernabéu, stworzyć centrum legend, aby znów wychowywać madridistas i aby madridistas rodzili się w tym klubie od kołyski.
– Chodzi także o ochronę hymnów, obu hymnów, oraz o ochronę tożsamości instytucjonalnej. Nie może powtórzyć się coś takiego jak sprawa Negreiry. Uważam ją za jeden z największych braków szacunku, jakiego doświadczyliśmy jako klub. Nic się nie stało i nic się nie stanie, bo nie zareagowano na czas i nie podniesiono ręki wtedy, kiedy trzeba było. Wielu starszych socios, tych z najniższymi numerami członkowskimi, mówiło też, że chciałoby mieć radę, w której mogliby przedstawiać swoją wizję jako historyczne dziedzictwo klubu i mówić, czym ich zdaniem powinien być Real Madryt. To bardzo ciekawe pomysły.
– Najważniejszy wydaje mi się jednak plan cyfryzacji klubu. Klub musi zostać zdigitalizowany. Dziś istnieje odpowiednia technologia. Inne kluby w Europie wyprzedzają nas pod każdym względem. Potrzebna jest cyfrowa platforma socio, uproszczenie procedur, koniec z uznaniowością, znajomościami, arbitralnością i używaniem tych mechanizmów jako narzędzia nacisku na stowarzyszenia socios. Potrzebny jest zewnętrzny audyt, który oceni sytuację socio. Trzeba stawiać socio w centrum wszystkiego nie raz na cztery lata, a w tym przypadku raz na 20 lat, tylko co roku sprawdzać, czego chce, jak wygląda jego sytuacja i jak można poprawić funkcjonowanie właścicieli klubu. Potrzebny jest portal transparentności i modernizacja kanałów komunikacji. W tym wszystkim stowarzyszeniach również będą miały swoje miejsce. Kilka lat temu zaczęto traktować je tak, jakby przeszkadzały klubowi. Chcemy przywrócić dzień stowarzyszeń, bo tam zdecydowana większość ludzi to także socios. Może istnieć debata o tym, jak one funkcjonują i jak je poprawić. Trzeba sprofesjonalizować tę część i pozwolić im też na pewną autoregulację. W zgromadzeniu powinno być dwóch przedstawicieli stowarzyszeń, aby zapewnić większą bliskość i większy kontakt z klubem. Trzeba odzyskać to DNA, które zostało w klubie utracone. Dziś istnieje ogromny dystans między tym, co myśli najwyższe kierownictwo, a tym, kim naprawdę są właściciele klubu. Trzeba wrócić do tej bliskości, żeby ktoś z bliska mówił prawdę. Czasami ważne jest usłyszeć pewne prawdy, nawet jeśli bolą.
– Będziemy rozwijać globalne platformy, a także wspomnianą agencję podróży dla stowarzyszeń, aby ułatwić im życie, sprawić, by było wygodniejsze i bardziej profesjonalne oraz aby z odpowiednim wyprzedzeniem mogli planować właściwe wyjazdy. Na tym kończy się prezentacja skupiona na socio. W trakcie tej kampanii dalej będziemy słuchać socios. Będziemy rozszerzać rozwiązania, które opracowywaliśmy przez i dla socio. Będziemy teraz, w przyszłym roku i w kolejnych latach poprawiać sytuację oraz stawiać socio w centrum wszystkiego. Najpierw socios. Bardzo dziękuję.
– Zapraszamy wszystkich na poczęstunek. Zapraszamy teraz do wspólnego toastu, do tego, abyście mogli lepiej się poznać, jeśli jeszcze się nie znacie. Oby to było pierwsze spotkanie tej wspólnoty, która jest podstawą tego, czym, mamy nadzieję, będzie kolejny etap i największa transformacja dla wspólnego życia w historii klubu. Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie.
Komentarze (65)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się