REKLAMA
REKLAMA

AS: Nikt nie chce odchodzić

Królewscy muszą odnowić kadrę pierwszej drużyny, ale nie będzie o to łatwo, bo niewielu zawodników chce opuścić zespół. Co więcej, ostatni raz klub dokonał wielkiej sprzedaż aż 4 lata temu.

REKLAMA
REKLAMA
AS: Nikt nie chce odchodzić
Eduardo Camavinga. (fot. Getty Images)

Real Madryt niezależnie od wyborów ma świadomość, że tego lata potrzebuje małej rewolucji w kadrze po dwóch sezonach bez wielkich tytułów i z pozostawieniem po sobie bardzo złego wizerunku, zwłaszcza w końcowej fazie tego sezonu. Królewscy wiedzą też, że przeprowadzenie głębokiej rewolucji będzie trudne, a wręcz bardzo trudne. Wszystko dlatego, że jak informuje Manu de Juan z Asa, z Realu Madryt nikt nie chce odchodzić.

REKLAMA
REKLAMA

Tak było historycznie i tak będzie w przyszłości. Piłkarze Realu Madryt mają dobre kontrakty z wysokimi pensjami, a status, jaki daje gra w Realu Madryt, bardzo wzmacnia ich wizerunek, co jeszcze bardziej napędza ich przychody. Nie wspominając już o tym, że koszulka Realu Madryt jest jedną z najbardziej pożądanych w historii futbolu. Nikt nie chce porzucać jej ot tak.

Poprzedniego lata mieliśmy najlepszy przykład tego zjawiska w postaci Daniego Ceballosa. Andaluzyjczyk chce grać więcej i dobrze wie, że w Realu Madryt nie będzie miał miejsca w podstawowym składzie, chyba że dojdzie do plagi kontuzji, która to wymusi. Dlatego latem 2025 roku negocjował z Olympique’em Marsylia, który osiągnął już porozumienie z Realem Madryt, ułatwiającym jego odejście. Jednak w ostatniej chwili pomocnik się wycofał i wolał zostać, chociaż był świadomy, że będzie grał bardzo mało, jak zresztą faktycznie się stało: zaliczył przez ten rok zaledwie 826 minut. Źródła znające kulisy negocjacji ujawniają, że pensja, jaką miał otrzymywać w Marsylii, była ważnym punktem przy odrzuceniu oferty. Chociaż Francuzi oferowali mu wysoką kwotę, to nie dorównywała ona stałej pensji, jaką pobiera w Realu Madryt, z którym teraz pozostał mu rok kontraktu.

REKLAMA
REKLAMA

Odejście Ceballosa tego lata wydaje się jednak przesądzone. Álvaro Arbeloa wiosną odsunął go od drużyny, ale w ostatniej kolejce powołał go i nawet dał mu kilka minut w formie pożegnania. Real Madryt zamierza maksymalnie ułatwić mu odejście, ale pozostaje kwestia znalezienia przez niego kierunku (jego marzeniem kolejny rok z rzędu pozostaje Betis) oraz zaspokojenia jego oczekiwań finansowych. W klubie panuje optymizm co do znalezienia mu miejsca tego lata, ale mając na uwadze to, co wydarzyło się nawet w niedawnej przeszłości, niczego nie uznaje się za pewne.

Kolejnym piłkarzem z etykietą zawodnika na sprzedaż jest Eduardo Camavinga. Jego sezon nie był dobry, a jego kariera w Realu Madryt posuwa się naprzód w bardzo płaski sposób, praktycznie bez rozwoju. Francuz wyczerpał cierpliwość madridismo, które kilka razy w tym sezonie brało go na celownik. Uważa się, że ma wystarczająco mocną pozycję na rynku, by poszukać przyzwoitego transferu. Jednak otoczenie 23-latka stale przekazuje, że ten nie chce on nigdzie odchodzić i że nie będzie tego ułatwiał.

I podobnie jest z wieloma innymi nazwiskami. Andrij Łunin już w 2023 roku odmówił odejścia, kiedy Real Madryt miał już dla niego następcę. Zakłada się, że Fran García będzie szukał odejścia wobec nadmiaru lewych obrońców, ale to tylko założenie. Mimo tego, jak trudno jest mu o minuty w podstawowym składzie, Brahim nigdy nie wykazał żadnego zainteresowania szukaniem innego kierunku. Franco Mastantuono nie zaliczył dobrego pierwszego roku w Realu Madryt i klub będzie szukał dla niego wypożyczenia, choć do tego musi być gotowy także sam zawodnik. Z kolei Gonzalo również zmierza ku odejściu, choć Real Madryt nie chce spuszczać go z oka i zapewne zachowa procent do jego praw albo chociaż opcję odkupu.

REKLAMA
REKLAMA

Dziennikarz dodaje, że o wielką sprzedaż będzie bardzo trudno, a w ostatnich latach Real Madryt po prostu nie jest klubem sprzedającym. Ostatnia duża operacja Królewskich pochodzi z lata 2022 roku, kiedy sprzedano Casemiro do United za 70 milionów euro. Wcześniej przeprowadzono jeszcze kilka znaczących operacji odejścia: Varane’a do United za 40 milionów euro, Ødegaarda do Arsenalu za 40 milionów czy Achrafa do Interu za 43 miliony.

Ale to nic w porównaniu z wcześniejszymi latami, kiedy Real Madryt był wielkim sprzedającym na rynku, uzyskując dobre kwoty za swoich zawodników, co pozwoliło mu stale odnawiać kadrę. Co najważniejsze, robił to z powodzeniem, bo wygrał dwie Ligi Mistrzów między 2022 a 2024 rokiem. W tamtym okresie z klubu odchodziły takie nazwiska, jak Cristiano za 100 milionów, Kovačić za 45, Marcos Llorente za 40, Morata za 80, Danilo za 30, Jesé za 25, Di María za 75, Özil za 45 czy Higuaín za 38. Teraz trudno spodziewać się, że latem klub uzyska takie kwoty, bo nikt nie chce odchodzić.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (13)

REKLAMA