– Czy uważam jak Florentino, że Realowi Madryt ukradziono siedem lig? Nie. Nie uważam tak, bo tak nie jest, bo to nieprawda. Chcę zobaczyć ten 500-stronicowy raport wysyłany do UEFA, któremu za każdym razem dokładają kolejne strony, każdego dnia coś dodają. Chcę zobaczyć wszystko i gdy to zobaczę… My mamy raport, nie 500-stronicowy, ale to po prostu nie jest prawda, to znaczy… Tutaj prawdą jest, że jeden klub próbował wpływać na obsady sędziowskiego, ale od tego do stwierdzenia, że komuś ukradziono ligi przez kluczowe zachowania w meczach, jest daleko. To nieprawda. I nie można oszukiwać ludzi, bo to nieprawda. Real Madrid Televisión i rzecznicy, których jak wiecie nazywam „rzecznikami od wyprowadzania ciosów”, zbudowali pewną narrację, która wyrządza wielką szkodę futbolowi, środowisku sędziowskiemu i także Realowi Madryt, bo to jest zgrywanie ofiary, którego nie można wzbudzać w kibicach Realu Madryt.
– Czy zaskoczyło mnie, że Florentino rozpisał wybory i jaką mam opinię o Riquelme? Cóż, zaskoczyło mnie, że rozpisał wybory, a o Riquelme nie będę się wypowiadał. Nie powiem, czy go znam, czy go nie znam, bo zostałbym źle zinterpretowany. Ma prawo kandydować i jeśli mu się to uda oraz ma wielki projekt, to niech go przedstawi.
– Czy możliwe jest, że w Realu Madryt nadejdzie nowa era? Socios muszą zdecydować.
– Czy ucieszę się ze zmiany władzy w Realu Madryt? Nie będę wyrażał swojej opinii, jestem zahibernowany względem Realu Madryt.
– Czy to mogą być ostatnie wybory w Realu, bo może dojść do prywatyzacji? Słuchaj, nie wiadomo, jaki projekt chce przeprowadzić Real Madryt i taka jest rzeczywistość. Cóż, Florentino Pérez, nie Real Madryt. Dużo mówi się o 5%, o 10%, ale nie ma niczego konkretnego. Dlatego trudno mi się wypowiadać. To skomplikowane. Wyobrażam sobie, że pan Riquelme jest zaniepokojony, bo kiedy zaczyna się od sprzedaży niewielkiej części, to kończy się na dużej. Nic nie wiadomo i myślę, że właśnie to budzi niepokój. To jest zaskakujące, że nic nie wiadomo.
– Kandydowanie przeciwko Florentino to odwaga? Słuchaj, ty jesteś z Barcelony, gdzie zawsze są kandydaci i zawsze jest czas debaty. Myślę, że kandydatura Riquelme i jego prezentacja przyniosą dodatkową debatę, bo wydawało się, że Real to tylko jedna wizja czy projekt jednej grupy ludzi, a teraz przynajmniej może pojawić się ktoś jeszcze, kogo my, madridistas, będziemy mogli zobaczyć. Ja jako zahibernowany, ale będziemy mogli zobaczyć, że może być jakaś alternatywa. Bo moim zdaniem pojawienie się alternatywy nie jest dla Realu Madryt złe. Inną sprawą jest to, że nie znam więcej szczegółów projektu.
– Co sądzę o przyśpieszeniu wyborów przez Florentino? No comment.
– Powtarzam, że Florentino zmienił strategię w sprawie Superligi? Superligę przedstawił w krótkim okresie i cały czas mówiło się o różnych modelach na krótki okres, przynajmniej tak mówili jego rzecznicy, bo żeby wiedzieć, co mówi Florentino i jego otoczenie, trzeba robić to przez jego źródła oficjalne albo nieoficjalne. Że wystartuje w 2027 roku, że to czy tamto, a teraz postanowił zmienić kierunek i pójść w projekt z Al-Khelaïfim. Ja zawsze mówiłem, że projekty Al-Khelaïfiego są jak Superliga, ale tworzone w zwolnionym tempie, z większą ilością czasu, większą liczbą lat, a cel jest ten sam. Cel to superrozgrywki wielkich klubów Europy, przy czym takie modele wyrządzają ogromną szkodę krajowym rozgrywkom ligowym. I widzimy to we Francji, gdzie dochodzi do konfliktu interesów, które rozgrywki mają z Al-Khelaïfim… On nie jest jedynym odpowiedzialnym, ale francuski futbol został zniszczony.
– Skargi składane przez sędziów przeciwko Realowi Madryt mogą przerodzić się w coś więcej? My złożyliśmy skargę konkretnie na Real Madrid Televisión i została ona oddalona z powodu wolności słowa, ale sąd administracyjny cofnął tę decyzję, więc sprawa znów jest uruchamiana. To znaczy sąd wskazał, że nie należało jej umarzać ze względu na wolność słowa, jeśli dobrze pamiętam. To jest temat samych środowisk sędziowskich i moim zdaniem słowa, które wypowiedział prezes Realu Madryt, Florentino Pérez, mają bardzo istotny ciężar prawny i oczywiście wymagają sprawdzenia, czy naruszają przepisy z zakresu regulaminowego albo przepisy Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Również wcześniejsze precedensy dotyczące podobnych wypowiedzi zawodników i trenerów, którzy byli karani. A także czy w zakresie przepisów antyprzemocowych mogą powodować pewne napięcie wobec środowiska sędziowskiego we wszystkich jego kategoriach, bo nie wypowiada ich zwykły obywatel, a prezes Realu Madryt Bo gdy ktoś przewodzi tego typu instytucjom, musi bardzo uważać na wypowiadane słowa. Czy to będzie skutkować sankcjami, o tym będą musiały zdecydować właściwe organy, ale taka jest moja opinia.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się