REKLAMA
REKLAMA

Władza nie potrzebuje mikrofonu

„Florentino Pérez nie musi oddawać żadnego strzału, by pozostać na stanowisku prezesa, i może być spokojny: nikt nie ukradnie socios ich klubu”, pisze Jorge Valdano w swoim felietonie dla El País. Argentyńczyk to były piłkarz, trener i dyrektor generalny Realu Madryt. Przedstawiamy jego pełny komentarz.

REKLAMA
REKLAMA
Władza nie potrzebuje mikrofonu
Florentino Pérez i Jorge Valdano w 2009 roku. (fot. Getty Images)

Władza nie potrzebuje mikrofonu
Autor: Jorge Valdano

REKLAMA
REKLAMA

Florentino wydawał się czuć doskonale przy okazywaniu swojej furii przed mikrofonami. Oburzony plotkami, które stawiały w złym świetle jego zdrowie, pokazał się publicznie jak nigdy wcześniej. Zgodnie z oczekiwaniami jego wystąpienie stało się viralem i zostało upolitycznione.

Doskonale wiem, jaki Real Madryt zastał Florentino Pérez 26 lat temu i z jaką tytaniczną siłą wyprowadził klub na prostą. I wiem, jak wszyscy, jakie globalne uznanie ma dziś Real. Jego dziedzictwo jest niepodważalne pod względem piłkarskim i instytucjonalnym: tytuły, inwestycje, przychody, międzynarodowa reputacja… Nie musi podejmować żadnego wysiłku, by zostało mu to docenione. Tym zajmie się czas.

Dlatego jego wystąpienie okazało się niepotrzebne. Tak samo jak ogłoszenie nowych wyborów, gdy zostały mu jeszcze prawie trzy lata kadencji. Florentino, który zna socios Realu Madryt jak nikt inny, wie, że ich głosy ma zapewnione. Co więcej, nie znam żadnego madridisty, który nie martwiłby się tematem następcy Florentino, gdy nadejdzie na to moment.

Real reprezentuje władzę i nie oszukujmy się, Florentino Pérez również. Ta idea jest już zakorzeniona w społeczeństwie i nie potrzeba tego podkreślać. Wystąpienie po to, by pokazać biznesową moc i chwalić się piłkarskimi osiągnięciami, jest przejawem dezorientującej słabości u tak potężnego człowieka.

REKLAMA
REKLAMA

Futbol sam w sobie, jako świat pełen pasji, ma skłonność do przesady. A Real jest beneficjentem i ofiarą tych podróży ku skrajnościom. Wyolbrzymia się jego zasługi, gdy wygrywa oraz jego przewinienia, gdy przegrywa. Nie ma nic bardziej naturalnego. Klub zarządza faktami, a dziennikarstwo słowami. Wyjście do walki słowami, gdy fakty nie wystarczają, jest złym pomysłem. Zwłaszcza gdy sukcesów do pokazania jest aż nadto. W tym tytułów, które wywołują bardzo wysokie oczekiwania i są wpisane w jego wielkość oraz są nierozerwalne z historią.

Sprawa Negreiry, ogromny skandal, nie wystarcza, by stwierdzić, że w ostatnich latach ukradziono Realowi siedem lig. Ani że w tym roku ukradziono mu 17 punktów, o 3 więcej niż 14, które dziś dzielą go od Barçy. Ostatnie starcia między obiema drużynami pokazały różnicę piłkarską spójną z tym, co odzwierciedla tabela. W futbolu dyskusje wygrywa się na boisku. A gdy się przegrywa, podaje się rękę, jak mówi stary hymn Realu Madryt. I odkłada się dumę na rzecz kolejnej szansy.

To prawda, że co najmniej raz w roku w szatni piłkarskiej dochodzi do bójki. Trudno zrozumieć jednak to, jak wczesny sygnał ostrzegawczy o kłótni, która ciągnęła się przez dwa dni, nie natrafił na nikogo zdolnego ją zatrzymać. Ta zbiorowa obojętność i ten brak przywództwa, które pozwoliły konfliktowi narastać, mówi więcej o tych dwóch latach bez wielkich tytułów niż jakikolwiek komunikat. Bo siła grupy opiera się na przyjaźni i koleżeństwie. Gra u boku kogoś, komu się ufa, wzmacnia każdy zespół.

REKLAMA
REKLAMA

Przy drugiej okazji do wyjaśnień, tym razem w wywiadzie w La Sexcie i z wyraźną intencją zminimalizowania strat, Florentino pojawił się spokojniejszy. Ale na pytanie o to, jak przetrawił krytykę po swoim wystąpieniu, wskazał na telefon i odpowiedział, że otrzymał wyłącznie wiadomości z gratulacjami. Prawdopodobnie ci pochlebcy, którzy odrywają go od rzeczywistości w zamian za miejsce w loży honorowej, są jego głównym problemem.

Florentino Pérez nie musi oddawać żadnego strzału, by pozostać na stanowisku prezesa. I może być spokojny: nikt nie ukradnie socios ich klubu. Od tego są historia, statuty i wielki Real Madryt, który on sam potrafił zbudować.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA