Przyspieszone wybory na prezesa Realu Madryt, które Florentino Pérez zapowiedział we wtorek, nie zaskoczyły Enrique Riquelme. Jak informuje Agustín Marco z El Confidencial, portalu, który znany jest z ogromnej niechęci do obecnego prezesa Królewskich, biznesmen z Alicante i główny akcjonariusz spółki Cox od miesięcy przygotowywał się na taki scenariusz. Zakładał, że Florentino, osłabiony dwoma kolejnymi sezonami bez najważniejszych trofeów i coraz wyraźniejszym niezadowoleniem trybun, może zdecydować się na ruch, który rzeczywiście ogłosił podczas swojej konferencji prasowej.
Riquelme, którego Florentino określił we wtorek jako przedsiębiorcę z sektora energetycznego o rzekomym meksykańskim akcencie, miał już przygotować grunt pod oficjalne zgłoszenie swojej kandydatury. Według informacji El Confidencial nie chodzi wyłącznie o polityczne deklaracje czy rozmowy zakulisowe, ale również o konkretne działania organizacyjne i finansowe.
Jednym z nich było wynajęcie lokalu tuż obok stadionu Santiago Bernabéu. Riquelme miał podpisać umowę kilka miesięcy temu, aby móc prowadzić kampanię niemal pod samymi drzwiami stadionu. Lokal został wynajęty na pięć lat, co ma zapewnić mu widoczność wśród kibiców i socios Realu Madryt. Był to ruch wyprzedzający na wypadek, gdyby Florentino Pérez zdecydował się na polityczny manewr i zostawił potencjalnym rywalom niewiele czasu na uruchomienie machiny wyborczej.
Biznesmen miał również skonsultować swoje plany z dwoma najważniejszymi wspólnikami w akcjonariacie Cox – Alberto Zardoyą i Dámaso Quintaną. To istotne, ponieważ choć Riquelme jest prezesem i największym akcjonariuszem spółki działającej w sektorze energii i wody, musi brać pod uwagę interesy mniejszościowych inwestorów. Ci mogliby zarzucić mu, że angażując się w walkę o prezesurę Realu Madryt, zaniedbuje obowiązki wykonawcze w firmie. Jak pisze Agustín Marco, zarówno spadkobierca rodziny związanej ze znanymi windami Otis, jak i przedsiębiorca stojący na czele Cunext Cooper, największej firmy miedziowej w Hiszpanii, mieli dać mu zgodę na częściowe zwolnienie z codziennych obowiązków.
Kluczowym elementem tej układanki jest też niedawna operacja Cox w Meksyku. Riquelme zaledwie dwa tygodnie temu sfinalizował duże przejęcie aktywów Iberdroli w tym kraju. Transakcja, ogłoszona pod koniec lipca ubiegłego roku i podpisana w kwietniu po uzyskaniu zgód wszystkich organów regulacyjnych, opiewała na 4,2 miliarda dolarów, czyli około 3,5 miliarda euro. Przy tej operacji prezes Cox miał wsparcie największych instytucji finansowych, wśród nich Citi, Goldman Sachs, Barclays, Deutsche Bank, Santander, BBVA oraz kanadyjskiego Bank of Nova Scotia.
Według źródeł finansowych cytowanych przez El Confidencial, Riquelme negocjował już z tymi bankami poręczenia niezbędne do startu w wyborach na prezesa Realu Madryt. Kandydat musi wykazać majątek odpowiadający 15 procentom budżetu klubu. Ponieważ budżet Królewskich oscyluje wokół 1 miliarda euro, biznesmen potrzebowałby co najmniej 150 milionów euro. Informatorzy Agustína Marco twierdzą, że taka kwota ma być już zagwarantowana. Cox, w którym Riquelme posiada 65 procent kapitału, ma wartość rynkową na poziomie 1,013 miliarda euro.
W ostatnich miesiącach Riquelme miał również odbywać spotkania z przedsiębiorcami, którzy mogliby dołączyć do jego kandydatury. Najważniejszym nazwiskiem w tym gronie jest David Mesonero, dyrektor do spraw rozwoju korporacyjnego Iberdroli. W styczniu za pośrednictwem LinkedIna apelował on o otwarcie debaty na temat przyszłości Realu Madryt po porażce z Barceloną w Superpucharze Hiszpanii, zwolnieniu Xabiego Alonso i odpadnięciu z Pucharu Króla po meczu z Albacete z Segunda División.
Ta publiczna wypowiedź miała zaalarmować Florentino Pérez. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że teściem Mesonero jest Ignacio Sánchez Galán, prezes Iberdroli, największej firmy energetycznej w Hiszpanii i drugiej największej tego typu spółki na świecie. To właśnie Galán od lat uznawany jest za jednego z największych biznesowych przeciwników Florentino.
Mesonero podkreślał w swoim wpisie, że nie zamierza formułować zawoalowanej krytyki pod adresem obecnego zarządu. Jednocześnie pisał, że w ostatnich latach wielu socios dostrzega stopniową utratę troski o klubowy model. Wskazywał, że z Realu Madryt odchodzili ważni piłkarze i ludzie o dużym znaczeniu dla instytucji, a ich zastępowanie nie sprawiało wrażenia dobrze zaplanowanego procesu. Według niego tam, gdzie wcześniej była strategiczna wizja i planowanie, pojawiło się poczucie improwizacji.
Dyrektor Iberdroli zwracał też uwagę na brak przejrzystej komunikacji z socios. Pisał o powracających plotkach i potencjalnych realnych scenariuszach, w tym możliwej prywatyzacji, które wymagałyby jasnych i rzeczowych wyjaśnień. Dlatego apelował o spokojną dyskusję nad tym, jakiego modelu klubu chcą socios, czego Real Madryt powinien oczekiwać od szkółki i jak powinien reagować na zachowanie niektórych zawodników.
Według El Confidencial w otoczeniu Riquelme mają znajdować się również ważne legendy Realu Madryt. Wśród nich pojawia się Iker Casillas, który na początku stycznia pojawił się na urodzinach biznesmena. Na tym wydarzeniu obecni byli także Sergio Ramos, Miguel Torres i Fernando Sanz. Syn byłego prezesa Realu Madryt pojawił się również 18 kwietnia na spotkaniu stowarzyszenia La séptima Copa de Europa w Alicante. Gospodarzem wydarzenia był Predrag Mijatović.
Riquelme nie chciał wtedy zabierać głosu oficjalnie, ale według zdjęć opublikowanych w mediach społecznościowych był obecny na miejscu i wykonał pierwszy ruch w stronę socios. W kontekście przyspieszonych wyborów ta aktywność nabiera teraz znacznie większego znaczenia. Z informacji Agustína Marco wynika bowiem, że potencjalny rywal Florentino nie tylko rozważa start, lecz od miesięcy przygotowuje organizacyjne, finansowe i polityczne zaplecze pod realną walkę o fotel prezesa Realu Madryt.
Komentarze (91)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się