– Jestem przeciwnikiem takich parad, bo uważam, że często prowadzą one do przesady, która nie ma większego sensu. Na przykład dla mnie Szczęsny jest tak samo zabawny jak Rüdiger. To znaczy Szczęsny jako bramkarz Barcelony w ogóle mnie nie bawi. Wiem, że stał się tam trochę kimś w rodzaju maskotki, sympatycznego elementu.
– Żaden z nich mnie nie bawi. Nie wyjaśniałem, dlaczego nie bawi mnie jeden i dlaczego nie bawi mnie drugi, po prostu mnie to nie śmieszy. Wolałbym, żeby Barcelona miała drugiego bramkarza z La Masii, kogoś obiecującego, kto byłby tam alternatywą, na przykład do gry w tych meczach, które zostały do końca sezonu, zamiast Szczęsnego, który sprawia na mnie wrażenie, jakby został tam podstawiony przez urząd miasta i wydaje mi się cwaniakiem.
– No i później na takich paradach dzieją się rzeczy, które mi się nie podobają. Przyśpiewki intonowane przez piłkarzy, które moim zdaniem bardziej pasują do kibiców niż do zawodników. Że zniknięcie Espanyolu, że to, że tamto… Rozumiem, że człowiek daje się trochę ponieść atmosferze, ale dla mnie to nie przystoi. Mówię to o paradzie Barcelony, ale tak samo myślę o paradzie reprezentacji Hiszpanii, paradzie Realu Madryt czy paradzie jakiegokolwiek innego zespołu.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się