REKLAMA
REKLAMA

Carreras na pierwszym planie mimo woli

O Álvaro Carrerasie było ostatnio głośno z powodów pozasportowych. Najpierw incydent z Antonio Rüdigerem, a następnie prześmiewcza reakcja podczas meczu z Espanyolem.

REKLAMA
REKLAMA
Carreras na pierwszym planie mimo woli
Álvaro Carreras. (fot. Getty Images)

Álvaro Carreras stał się jednym z głównych bohaterów mimo woli. Nie takiej jednak roli szukał, wskazuje AS. Hiszpan wolałby, aby mówiło się o nim w kontekście wielkiego sezonu zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zespołowym, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Złe wyniki doprowadziły do granic wytrzymałości wszystkich zawodników Królewskich i Carreras nie jest tutaj wyjątkiem.

Boczny obrońca jest tam, gdzie chce być – czyli w Realu Madryt. Wie, że do dogrania została jeszcze końcówka sezonu, ale w swojej głowie ma już reset tuż po rozegraniu ostatniej kolejki La Ligi. Chce na nowo zacząć skupiać się na tym, co pozytywne w perspektywie kolejnych miesięcy.

Dwa incydenty

W ostatnich dniach Carreras był zaangażowany w dwa pozasportowe tematy. Ten pierwszy wyjaśnił już za pośrednictwem swojego komunikatu. Przyznał w nim, że faktycznie doszło do incydentu z kolegą (nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o Antonio Rüdigera), ale jednocześnie, że został on już całkowicie zamknięty i zapomniany.

REKLAMA
REKLAMA

Ten drugi dotyczył jego prześmiewczej reakcji na ławce rezerwowych podczas meczu z Espanyolem. AS wyjaśnia jednak, że ironiczny uśmiech Carrerasa nie był skierowany ani wobec Frana Garcíi, ani wobec jakiegokolwiek innego kolegi z zespołu. Hiszpan miał się uśmiechnąć, gdy jeden z członków sztabu medycznego wskazał, że to on zastąpi kontuzjowanego Ferlanda Mendy'ego. A już wcześniej dobrze wiedział, że Álvaro Arbeloa wytypował innego zmiennika.

Mimo wszystko media społecznościowe bardzo szybko wydały wyrok, że Carreras kwestionuje decyzje trenera i bawi go to, że Fran jest przed nim w hierarchii. AS bazując na swoich źródłach zapewnia jednak, że reakcja hiszpańskiego zawodnika była wywołana czymś zupełnie innym.

Podsumowując, Carreras w swoim pierwszym sezonie po powrocie do Realu Madryt obejrzał dwie strony monety. Jednak jeśli jest coś, co do czego ma jasność, to fakt, że na pewno się nie podda i w dalszym ciągu będzie chciał zatriumfować w klubie, w którym stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA