REKLAMA
REKLAMA

Figo: Frustracja, moment i wszystko inne często prowadzą cię do zachowania, które nie jest normalne

Luís Figo przeanalizował sytuację przed Klasykiem podczas wydarzenia La Ligi z Duracellem. Przedstawiamy wypowiedzi Portugalczyka.

REKLAMA
REKLAMA
Figo: Frustracja, moment i wszystko inne często prowadzą cię do zachowania, które nie jest normalne
Luís Figo podczas tegorocznego Klasyku weteranów w Meksyku. (fot. Getty Images)

– Tchouaméni i Valverde? Myślę, że obu po prostu za bardzo nosiło. No cóż, co mogę powiedzieć? Real Madryt wydał komunikat, ja nie jestem wewnątrz klubu i nie mogę nawet oceniać tego, co się wydarzyło. Teoretycznie to, o czym mówicie, to, co się stało, nie może być uznawane za coś normalnego, bo przy codziennym życiu w grupie takie rzeczy nie powinny mieć miejsca, ale to nie będzie ostatni raz i nie był to pierwszy raz, gdy wydarzyło się coś takiego. Dlatego uważam, że to są sytuacje, do których może dochodzić w szatni, bo w takich okolicznościach frustracja, moment i wszystko inne często prowadzą cię do zachowania, które nie jest normalne. Pewnie jednak nie będzie to ostatni raz w szatni czy w piłce, choć logicznie rzecz biorąc, coś takiego nie powinno się zdarzać. Nie mogę powiedzieć nic więcej, bo sam tego doświadczyłem. Dlatego mówię, że to nie będzie ostatni raz i nie był to pierwszy raz. Zarządzanie trzydziestoma osobami nie jest łatwe i wiele razy popełnia się błędy, których nie powinno się popełniać. Gdy drużyna jest w lepszej albo gorszej sytuacji, wszystko może się wydarzyć.

– Klasyk? Logicznie rzecz biorąc, liga jest już mniej więcej rozstrzygnięta, Barcelonie brakuje chyba jednego punktu, ale uważam, że wszystko jest już przesądzone. Motywacja nie będzie więc taka sama, lecz jednocześnie Real Madryt musi grać o swój wizerunek i godność. Co do tego, o co mnie zapytałeś, uważam, że teraz potrzeba tam potrójnego doładowania, ale ja nie mogę w tym pomóc. To moja opinia.

REKLAMA
REKLAMA

– Alonso, Arbeloa, trener z twardą ręką jak Mourinho? Nie wiedziałem, że Mourinho ma twardą rękę. Tak się mówi? Miałem go jako tłumacza, jako asystenta, jako pierwszego trenera i jako przyjaciela, a nigdy nie czułem, żeby był szczególnie twardy. Mówiąc poważnie, znając klub, jego otoczenie i atmosferę wokół niego, nie sądzę, żeby Real Madryt potrzebował trenera z twardą ręką. Nie jestem zwolennikiem takiego określenia, bo ostatecznie trzeba umieć zarządzać 25 osobami, 25 ego. Dzisiaj trener, poza tym, że musi rozumieć futbol i ma w sztabie 10 czy 15 osób, musi też umieć zarządzać tymi ego, żeby przekonać piłkarzy do podążania w tym samym kierunku. Jeśli ktoś nazywa to twardą ręką, to niech tak będzie. Ja jednak tak nie uważam. Sądzę, że w relacjach, szczególnie w Realu Madryt, potrzebna jest osoba ze zdrowym rozsądkiem, która rozumie futbol, rozumie klub i rozumie jego otoczenie. Jeśli spojrzysz na ostatnie lata i ostatnich trenerów Realu Madryt, którzy odnosili sukcesy, jak Zidane, Ancelotti czy Del Bosque, to szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, żeby byli trenerami o profilu twardej ręki. Oczywiście trzeba mieć własną dyscyplinę, ale to nie oznacza, że jest się człowiekiem twardej ręki. Dlatego zostawiam ci opinię osoby, która żyła w tym klubie i uważa, że twarda ręka nie działa. Moim zdaniem chodzi bardziej o to, by zarządzać wszystkim w najlepszy możliwy sposób.

– Rywalizacja Realu z Barceloną? Najlepsi piłkarze świata, wielkie miasta… To jest coś wyjątkowego. Myślę, że ta rywalizacja wykracza poza futbol. To przekazuje się na cały świat. Sądzę, że wszystkie te okoliczności sprawiają, iż Klasyk jest tak wyjątkowy. Do tego oglądają go miliony osób na całym świecie, a pasja do futbolu, jaka istnieje w Hiszpanii, sprawia, że wszyscy związani z tą branżą, kibice, sponsorzy, telewizje i piłkarze, chcą być w centrum tego wydarzenia.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA