Skorzystajmy z tego, że kampania Under Armour jest związana z presją, żeby o nią zapytać. Maradona mówił, że „presja to wstawanie o piątej rano, żeby zarobić na życie”. Zgadzasz się z tym, czy to zdanie to demagogia?
Podzielam to zdanie, jednak ostatecznie każdy odczuwa presję. Zarówno piłkarz, jak i mój ojciec czy moja matka. Każdy odczuwa jakiś rodzaj presji. Być może presja na piłkarzu jest trochę bardziej wyolbrzymiana, bo każdego dnia znajduje się w centrum uwagi mediów, ale ostatecznie każdy ma w życiu inną presję i trzeba nauczyć się z nią żyć oraz nią zarządzać.
Jak zdefiniowałbyś pojęcie presji i jak uczyłeś się zarządzać nią w trakcie kariery?
To świadomość, że jesteś na celowniku, że będziesz oceniany i że zarówno w dobrych, jak i złych dniach ludzie będą zwracać na ciebie uwagę. Jeśli jednak czegoś jestem pewien, to tego, że to dobre, bo oznacza, że robisz coś wielkiego. Powtarzam, trzeba nauczyć się z tym żyć i wiedzieć, że to część twojego życia.
Presja ma też duży związek ze zdrowiem psychicznym, a ty kiedyś otwarcie o tym mówiłeś. To właśnie ona najbardziej popycha piłkarza do szukania pomocy z zewnątrz czy jest jeszcze coś innego?
Presja to nie wszystko w życiu. Ostatecznie jest tysiąc rzeczy, które mogą sprawiać więcej problemów na poziomie mentalnym. Nie musisz uważać, że jest z tobą źle, żeby szukać pomocy. Trzeba też zarządzać dobrymi momentami, bo czasami piłkarz w krótkim czasie przeżywa bardzo dobre chwile. Tego również trzeba nauczyć się kontrolować.
Inny rodzaj presji to presja fizyczna. Lubisz wchodzić do beczki z wodą o temperaturze ośmiu czy dziewięciu stopni, niezależnie od dnia w roku. Kiedy to robisz i co ci to daje?
Jestem świrem na punkcie regeneracji i cały czas szukam urządzeń, które mogą pomóc mi dojść do siebie. Jasne, wszystko zaczyna się od dobrego snu. To główna broń, ale potem rutyny dają ci ten punkt świeżości i świadomość, że wykonałeś swoje zadanie. Małe cele osiągane każdego dnia pomagają ci czuć się dobrze samemu ze sobą.
Kolejne rodzaje presji. Którą trudniej znieść, tę, której Flick wymaga od ciebie w pierwszej linii jako napastnika, czy tę, którą wywierają media, gdy nie strzelasz?
Tę od Flicka. Bardziej męczy mnie fizycznie… Trener decyduje, a gdy czegoś wymaga, trzeba to wykonać.
Czy Klasyk to mecz z największą presją dla piłkarza, czy największą presją dla piłkarza jest dojście do elity?
Nie wiem. Tego typu mecze to spotkania, o których marzy każdy zawodnik. Jest odwrotnie. Wtedy jest najmniej presji. To zabawa. Wtedy najbardziej chcesz grać, jesteś najbardziej zmotywowany…
W finale Pucharu Króla z poprzedniego sezonu strzeliłeś Realowi świetnego gola. Minąłeś Rüdigera i Courtois, ale potem trzeba było jeszcze trafić do siatki. Czułeś wtedy presję, tremę?
Gdy mecz się skończył, prawie nie pamiętałem tej akcji, bo nie masz nawet czasu, żeby ją przyswoić. W samej akcji chodziło o to, żeby zobaczyć wolne miejsce. Nie myślisz już, kto jest przed tobą ani kto jest za tobą, tylko o tym, żeby strzelić. Kiedy widzisz, że piłka wpada do bramki… prawda jest taka, że to ogromna radość.
Żeby wyjść spod pressingu z piłką… Pedri czy Lamine?
Jeśli na naszej połowie, Pedri. Jeśli na połowie rywala, Lamine…
Chciałeś grać jako „dziewiątka” i liczby to potwierdzają, ale ciekawostką jest, że na tej pozycji w poprzednim sezonie zaliczyłeś hat-tricka asyst przeciwko Realowi. Sam byłeś zaskoczony?
Trochę tak… Oczywiście zabrałem piłkę do domu, chociaż to akurat sam sobie wymyśliłem… Myślę, że niemal bardziej świętowałem hat-tricka asyst, niż gdybym zdobył trzy bramki.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Finał mundialu w Nowym Jorku, seria rzutów karnych, presja maksymalna. Zgłaszasz się do strzelania?
Błogosławiona presja. Oby nadszedł taki moment, bo to będzie oznaczać, że doszliśmy do finału i jesteśmy blisko zostania mistrzami świata…
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się