Rubén Cañizares z dziennika ABC w swoim artykule o atmosferze w Realu Madryt przekazuje na starcie, że Florentino Pérez ma specyficzne podejście do oceny atmosfery w szatni tak złożonej, jak ta pierwszej drużyny Królewskich. Jego zdaniem jeśli zawodnicy są zadowoleni z trenera, łatwiej o zwycięstwa. Jeśli natomiast między piłkarzami a szkoleniowcem brakuje chemii, naturalną koleją rzeczy jest pojawienie się większej liczby porażek niż klub pokroju Realu Madryt może zaakceptować.
Właśnie dlatego w swojej wewnętrznej analizie tego, co wydarzyło się w tym, uważa on siebie za odpowiedzialnego za sprowadzenie dwóch trenerów, którzy w ocenie prezesa nie potrafili zrozumieć szatni Realu. To jego zdaniem główny powód tegorocznych problemów.
Dla prezesa Realu Madryt jakość kadry jest znacznie wyższa niż wskazują na to liczby z dwóch ostatnich sezonów. Uważa on, że dysponuje składem aż nadto wystarczającym do zdobywania tytułów i że w kadrze znajduje się co najmniej 4 z 10 najlepszych piłkarzy świata. Jednak poza talentem i takimi ocenami prezesa istnieje kilka innych zmiennych, które wpływają na losy drużyny. Jedną z nich jest zaangażowanie i właściwe zachowanie zawodników wobec autorytetu, jakim jest trener. W tym sezonie tego zabrakło, a spora grupa graczy prezentowała wręcz postawy niegodne tego, czego wymaga herb Realu Madryt.
Dziennikarz wylicza niewłaściwe zachowania Viníciusa, Jude'a Bellinghama czy Federico Valverde wobec Xabiego Alonso. Zmiana na Álvaro Arbeloę uspokoiła gwiazdy, ale wytworzyła napięcia szczególnie na linii z Hiszpanami z tak zwanej klasy średniej. To wszystko maluje obraz buntowniczej szatni i głównego powodu zapaści zespołu w tym sezonie. Przed Florentino teraz kluczowa decyzja z wybraniem nowego trenera, który przywróci porządek i na tej podstawie poprawi też wyniki zespołu. Tak przynajmniej ma widzieć to prezes Realu Madryt.
Komentarze (109)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się