Koszykarze Realu Madryt zostaną w Bułgarii na dłużej. Nie wykorzystali szansy na zamknięcie ćwierćfinałowego pojedynku z Hapoelem Tel Awiw i po raz pierwszy przegrali. Nie był to dobry występ Madrytczyków, którym brakowało trochę świeżości. Być może jest to efekt wymagającego niedzielnego pojedynku w lidze. Warto przy tym dodać, że rywale wcale nie zaprezentowali się znakomicie. Byli po prostu skuteczniejsi, no i tym razem Elijah Bryant znalazł swoje miejsce na boisku. To on został MVP tego spotkania.
Real Madryt rozpoczął mecz od serii 7:0 i dobrej postawy w defensywie. Hapoel od początku miał problemy z wykańczaniem akcji i przez pięć minut zaledwie dwukrotnie trafił do kosza. Królewscy jednak w pewnym momencie zacięli się w ataku i nie zdołali przekuć świetnej obrony na wyższe prowadzenie. Z czasem obie drużyny się rozkręciły. Madrytczycy stawiali na rzuty z obwodu, a gospodarze częściej wchodzili pod kosz. Efektem był wynik nieznacznie na korzyść gości (18:21).
Druga część to pełne skupienie na obronie i mało kreatywności w ataku. Real Madryt znów odskoczył na początku kwarty i jego przewaga sięgnęła dziesięciu punktów. Wtedy podopieczni Scariolo znów zaliczyli kilka minut posuchy w ofensywie. Hapoel wykorzystał to i serią 11:0 wyszedł na prowadzenie. Dopiero to obudziło Królewskim, bo ostatnim akcentem przed przerwą była celna trójka Hezonji (34:36).
Po zmianie stron przez moment wszystko jeszcze było dobrze, ale później Madrytczycy zaliczyli kolejny dołek i tym razem wyszli z niego mocno poturbowani. Znów przez kilka minut nie trafiali do kosza, podczas gdy Hapoel popisał się serią 16:0. Kiedy Lyles przełamał tę niemoc, wcale nie oznaczało to znacznej poprawy. Królewscy zaliczyli najgorszą kwartę w całej trzymeczowej rywalizacji i zakończyli ją z zaledwie 10 punktami (55:46).
W ostatniej kwarcie trzeba było gonić, a dzisiaj brakowało zawodnika, który wziąłby na siebie odpowiedzialność, tak jak w niedzielę zrobił to Hezonja. Tym razem Chorwat nie był skuteczny i niestety zaliczył najwięcej strat. Mimo wszystko był taki moment, kiedy po trafieniu Decka Real Madryt był tuż za plecami rywali, lecz drużyna nie wykonała kolejnego kroku. W kluczowych chwilach błędów było zbyt wiele i Hapoel zgarnął pierwsze zwycięstwo w tej rywalizacji.
76 – Hapoel Tel Awiw (18+16+21+21): Bryant (19), Randolph (0), Micić (13), Wainright (2), Oturu (8), Motley (2), Jones (19), Blakeney (7), Timor (0), Edwards (5), Odiase (1).
69 – Real Madryt (21+15+10+23): Abalde (3), Campazzo (10), Okeke (3), Hezonja (7), Łeń (2), Lyles (14), Procida (-), Maledon (6), Deck (11), Garuba (6), Llull (0), Feliz (7).
Poza kadrą znaleźli się:
Edy Tavares – uraz więzadła (przewidywany powrót – 3 tygodnie)
David Krämer – decyzja trenera
Izan Almansa – decyzja trenera
Ćwierćfinały Euroligi (do 3. wygranych):
Olympiakos – Monaco 2:0
Valencia – Panathinaikos 0:2
Fenerbahçe – Žalgiris 2:0
Real Madryt – Hapoel Tel Awiw 2:1
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się