REKLAMA
REKLAMA

MARCA: Vinícius odczuwa znużenie i oczekuje wielu zmian przed podpisaniem kontraktu

Dublet Viníciusa na stadionie Espanyolu potwierdził jego talent i zaangażowanie, ale nie zamazał obrazu trudnego sezonu Brazylijczyka. Carlos Vicente z dziennika MARCA wskazuje, że mimo prób naprawienia relacji z kibicami i szatnią atakujący odczuwa coraz większe znużenie sytuacją wokół drużyny. Vini publicznie zapewnia, że chce zostać w Realu Madryt na lata, lecz prywatnie uważa, że przed podpisaniem nowego kontraktu w klubie muszą zmienić się nie tylko kwestie finansowe.

REKLAMA
REKLAMA
MARCA: Vinícius odczuwa znużenie i oczekuje wielu zmian przed podpisaniem kontraktu
Vinícius przed meczem z Espanyolem. (fot. Getty Images)

Dublet Viníciusa na stadionie Espanyolu potwierdza dwie rzeczy: jego talent i zaangażowanie. Mimo to jest to sezon wzlotów i upadków, w którym nie odnalazł pełni. Wydawało się, że wraz z końcem etapu Xabiego Alonso na ławce trenerskiej Królewskich skończą się też problemy Brazylijczyka, ale tak się nie stało. Przede wszystkim dlatego, że drużyna nie podniosła głowy, a to doprowadziło do niezadowolenia kibiców i braku harmonii w szatni.

Carlos Vicente z dziennika MARCA wskazuje, że Vinícius nie należy do tych, którzy siedzą z założonymi rękami. Zarówno na boisku, jak i poza nim próbował dołożyć swoją cegiełkę, by rozwiązać sytuację z kibicami i kolegami z drużyny. Fanów przeprosił po tym, jak doświadczył jednej z największych porcji gwizdów w historii Bernabéu. Styczeń był miesiącem rachunków i Vini zapłacił rachunki za całą drużynę. Wielokrotnie i z zaciekłością trybuny dawały mu świadectwo rozczarowania, które Brazylijczyk przyjmował z rezygnacją. Ostatnim obrazkiem z tego rozdziału jest ten z napastnikiem po zdobyciu bramki na 2:0 przeciwko Alavés w kwietniu, gdy przepraszał trybuny.

Zmęczenie szatni również jest faktem. W przeszłość odeszły grupowe tańce i kolaże w mediach społecznościowych. Czasy się zmieniły i w szatni uściski zostały zastąpione pretensjami, jak dzieje się wtedy, gdy nie osiąga się celów. Vini również próbował temu zaradzić. Jego odpowiedzialność jako trzeciego kapitana drużyny wymagała od niego zrobienia kroku naprzód i tak właśnie zrobił. Aby osiągnąć jedność, atakujący otworzył przed grupą drzwi swojego domu. Najpierw słynną już kolacją w swoim lokalu, na której obecna była cała kadra, a później nagłaśnianiem meczów padla w swoim domu z kolegami.

REKLAMA
REKLAMA

Mimo że urodził się 8000 kilometrów od Bernabéu, niewiele osób okazało tyle miłości i tak dobrze zaadaptowało się do Madrytu i Realu Madryt. Pomijając pierwsze lata, kiedy Vinícius wywalczył sobie miejsce w mieście i w drużynie, nie przestawaliśmy oglądać go uśmiechniętego. Podniósł już 2 puchary Ligi Mistrzów, strzelając gole w obu finałach i cieszy się zdrowym oraz prywatnym prywatnym życiem towarzyskim.

Tu dziennikarz przechodzi do sedna i podaje, że to znamienne, iż przy tym wszystkim atakujący przyznaje najbliższemu otoczeniu, że odczuwa pewne znużenie. Vini jest powściągliwy i nie precyzuje czym ani kim, dając do zrozumienia, że może chodzić o splot wszystkich powyższych spraw. Brazylijczyk w swoich publicznych wystąpieniach zapewnia, że chce zostać na wiele lat w klubie swojego życia, co wydaje się czymś, do czego wszystko zmierza. Przy tym prywatnie Vini uważa, że są rzeczy, które muszą się zmienić - poza pensją - aby ostatecznie zrobić krok w kierunku podpisania nowego kontraktu, który wygasa już za trzynaście miesięcy.

Teraz do tego wszystkiego dochodzi niepewność w związku z kolejnym etapem i nowym trenerem. Nie ma informacji, by to Arbeloa rozpoczął kolejny sezon na ławce trenerskiej Realu Madryt, a z nim Brazylijczyk poczuł się dużo lepiej. Ktokolwiek przyjdzie, będzie musiał porozumieć się z Vinim, dla dobra wszystkich, podsumowuje Carlos Vicente. Tym bardziej, że Brazylijczyk ma już wystarczająco dużo kwestii, które nie motywują go tak jak wtedy, gdy tańczył z radości.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (58)

REKLAMA