[nie przedstawił się] W dniu, w którym Sporting przedłuża kontrakt z trenerem Borgesem, mija siedem i pół miesiąca, odkąd José Mourinho wrócił do Portugalii, mniej więcej tyle. W tym dniu pytam pana, czy czuje pan – po wielu zmianach w jedenastce, a także przy uznaniu ze strony klubu po pana powrocie – czy czuje pan, że na tym etapie to już jest „pana” Benfica? Czy czuje pan również, że to ważne, patrząc na ostatnie lata Benfiki, że klub wchodzi w proces stabilizacji? Czy José Mourinho jest na to gotowy i czy czuje już pan, że klub ma warunki, by mieć tutaj przed sobą więcej stabilizacji z panem u steru?
Przedłużenie kontraktu przez Ruiego Borgesa to coś, co sprawia, że jestem szczęśliwy. Cieszę się z jego powodu. Nie mogę powiedzieć o tym dużo więcej. Benfica jest moja, odkąd tu przyjechałem. Oczywiście rozumiem pana słowa: im dłużej trener jest w klubie, tym bardziej drużyna jest jego, tym bardziej skład jest jego, tym bardziej pomysł na grę jest jego. To jest proces, normalny proces. Widzi pan przykłady typu Arsenal czy Manchester City: to są drużyny, które mają tego samego trenera od sześciu czy siedmiu lat. Oczywiście tam wszystkie detale należą do ich trenerów. Trenerzy, którzy przychodzą i odchodzą, którzy są krótko, oczywiście mają trudniej, żeby zostawić swój odcisk.
[RTP] Nawiązując teraz do tych słów i do pytania mojego kolegi: czy wyobrażałby pan sobie siebie również w takiej sytuacji jak Rui Borges w tym momencie? Na przykład w trakcie ceremonii, podczas której przedłużyliby panu kontrakt i zagwarantowali, że zostanie pan na wiele lat w Benfice? Po tygodniu, w którym dużo mówiło się o Realu Madryt, pozwoli mi pan zapytać: czy był, czy nie było bezpośredniego kontakt z panem lub ze strukturami Benfiki w związku z pana możliwym odejściem do hiszpańskiej stolicy?
Nie, nikt z Realu Madryt ze mną nie rozmawiał, to mogę zagwarantować. Jestem w futbolu od tylu lat, od ilu ty jesteś w dziennikarstwie i jesteśmy już przyzwyczajeni do tych rzeczy [uśmiech]. Ale nie, nic z Realu Madryt. Co do ceremonii, powiem ci szczerze, że mój czas na ceremonie już minął. Nie bardzo je lubię i robię tylko to, do czego jestem zmuszony. Nawet moja prezentacja w Benfice odbyła się tutaj [na sali prasowej]. To nawet nie była ceremonia, to była bardzo szybka prezentacja i od razu ruszyliśmy do pracy. Nie poszedłem na Estádio da Luz, nic takiego... Już w to nie wchodzę, już się nie przejmuję takimi rzeczami. Przejmuję się dawaniem z siebie wszystkiego. Bardziej martwię się o klub, bardziej o zawodników niż o samego siebie. A teraz Famalicão, a potem Braga, a potem Estoril, a potem kontynuacja pracy i po tej dodatkowej pracy dopiero nadejdą wakacje.
[SIC] W nawiązaniu do tego, dzisiaj gazeta MARCA podała, że Benfica wyznaczyła spotkanie z panem na przyszły tydzień, aby porozmawiać o przedłużeniu kontraktu. Co może nam pan powiedzieć? Co może pan zdradzić na temat obecnej sytuacji?
Nic, nie mogę powiedzieć nic. Powiedziałem już pani koledze, że w stosunku do Realu Madryt – nic. A w stosunku do Benfiki – państwo znacie sytuację. Mam jeszcze rok kontraktu z Benfiką i to wszystko.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się