Kontrakt Viníciusa wygasa po przyszłym sezonie, a w sprawie przedłużenia wciąż nic się nie ruszyło. Pierwsze podejście miało miejsce zeszłego lata, w symbolicznym momencie „minus 24 miesiące”, czyli wtedy, gdy do końca kontraktu pozostawały dwa lata. To idealny czas. Gdy zostaje już tylko rok, może być za późno, bo piłkarz zaczyna rozważać przeczekanie i odejście później za darmo. Vinícius zażądał jednak pensji na poziomie Mbappé, usłyszał odmowę i na tym wszystko stanęło. Teraz jego otoczenie przekazuje, że woli wrócić do tematu po mundialu. Zdają sobie sprawę, że z różnych powodów jego notowania spadły, a dobry mundial mógłby znów je podnieść.
Jedna okoliczność zadziałała na korzyść Realu. W Arabii Saudyjskiej skończyło się beztroskie wydawanie fortuny. Państwowy fundusz PIF przyjął bardziej zachowawczą strategię, zarówno wobec czterech klubów, które ma pod swoją kontrolą, w tym tych Cristiano i Benzemy, jak i wobec LIV, projektu mającego odebrać golf PGA, oraz innych wystawnych planów związanych z tenisem, golfem i ruchem olimpijskim.
Saudi Pro League była najmocniejszym argumentem w ręku Viníciusa. Pojawiały się nawet informacje, że PIF jest gotów zapłacić Realowi 300 milionów za jego transfer, co wcale nie byłoby dla klubu złym rozwiązaniem, a samemu piłkarzowi zapewnić bajeczne zarobki jako nowej gwieździe ligi, zwłaszcza teraz, gdy Cristiano i Benzema zbliżają się już do końca swojej drogi. Ta baśń z tysiąca i jednej nocy jednak dobiega końca. Nowa strategia zakłada sprowadzanie wschodzących piłkarzy, bardzo dobrze opłacanych, ale już nie za takie kwoty.
Negocjacje będą więc toczyć się w ramach, nazwijmy to, normalnego rynku, choć z poważnym utrudnieniem, bo do końca umowy został już tylko rok. To piłkarz wybitny, choć nie wrócił do poziomu z sezonu poprzedzającego tamtą farsę z odwołanym wyjazdem do Paryża, fatalny manewr Florentino, po którym chłopak poczuł się ważniejszy od klubu. Później okazało się, że był przynajmniej ważniejszy od trenera, Xabiego Alonso, a jego następca Arbeloa z ogromną ostrożnością zadbał o to, by otaczać go pochwałami.
To piłkarz imponujący, ale źle poprowadzony. Coraz większa część kibiców ma go już dość, choć przecież bronili go zaciekle, kiedy zewsząd spadały na niego ataki i szykany. Jego reakcja po golu z Alavés sugeruje, że naprawdę chce coś naprawić, a to daje pewną nadzieję. Problem w tym, że trzeba jeszcze znaleźć kwotę, która go przekona.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się