Gdy w sierpniu 2023 roku Thibaut Courtois doznał poważnej kontuzji lewego kolana, w Realu Madryt zapanował niepokój. Carlo Ancelotti stracił najlepszego bramkarza świata. Do klubu trafił Kepa, ale z czasem okazało się, że prawdziwe rozwiązanie było już na miejscu. Od Superpucharu Hiszpanii Andrij Łunin wyraźnie podniósł poziom, wywalczył miejsce w składzie i zanotował kilka kapitalnych występów, szczególnie w Lidze Mistrzów – w rewanżu ćwierćfinału na Etihad i w pierwszym półfinale na stadionie Bayernu.
Jego dyspozycja była wtedy tak dobra, że wywołała poważną dyskusję wokół decyzji Carlo Ancelottiego przed finałem Ligi Mistrzów. Trener postawił na wracającego po urazie Thibaut Courtois, ale znakomity występ Belga na Wembley przeciwko Borussii Dortmund sprawił, że temat szybko ucichł. Mimo to Łunin zakończył tamten sezon jako jeden z ważniejszych bohaterów drużyny, która zdobyła mistrzostwo i Puchar Europy.
Właśnie dlatego, gdy 17 marca Thibaut Courtois znów doznał poważnego urazu, tym razem w meczu z Manchesterem City, w Madrycie odżyła nadzieja, że Łunin ponownie udźwignie odpowiedzialność. Jak zauważa MARCA, rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna. W ciągu miesiąca Real Madryt odpadł z Ligi Mistrzów i niemal definitywnie wypisał się z walki o tytuł w La Lidze.
Szczególnie bolesna była porażka w Monachium. Po tym spotkaniu trudno było nie odnieść wrażenia, że z Thibaut Courtois przebieg meczu mógłby wyglądać inaczej. Królewscy mogli przegrać, ale prawdopodobnie nie w tak nerwowy sposób i nie z takim poczuciem zagrożenia przy każdej górnej piłce. Gol Pavlovicia na 1:1, zdobyty niemal z linii bramkowej, rozpoczął serię scen, które tylko potęgowały niepokój przy kolejnych stałych fragmentach.
Statystyki Łunina w tym sezonie są wymowne. Ukrainiec rozegrał 10 meczów i stracił w nich 20 bramek, a więc średnio dwie na spotkanie. W żadnym z dziewięciu pełnych występów nie zachował czystego konta. Dla porównania – w sezonie 2023/24 miał 12 czystych kont w 32 spotkaniach i puścił tylko 31 goli. Taki kontrast mówi wiele nie tylko o formie samego bramkarza, ale też o tym, jak dziś broni cały zespół.
Po raz pierwszy w tym sezonie Xabi Alonso sięgnął po Łunina przy okazji wyjazdu do Aten na mecz z Olympiakosem, gdy Thibaut Courtois zachorował. Real Madryt wygrał wtedy 4:3, a Ukrainiec zanotował kilka dobrych interwencji, ale i tak trzykrotnie wyciągał piłkę z siatki.
Łunin bronił też w obu pucharowych porażkach Królewskich. W Talaverze, przy zwycięstwie 3:2 nad zespołem z Primera RFEF, stracił dwa gole, choć na końcu uratował drużynę przed dogrywką świetną interwencją. W kolejnej rundzie Real Madryt odpadł z Albacete po porażce 2:3, a druga bramka dla rywali mocno obciążyła konto Ukraińca.
Także przeciwko Alavés nie udało mu się w końcu zakończyć meczu z czystym kontem. Choć wcześniej pomógł mu słupek, a sam miał kilka dobrych obron, w doliczonym czasie gry pokonał go Toni Martínez. Kolejna szansa przepadła, a wraz z nią pojawiły się kolejne znaki zapytania.
Dziś, jak podsumowuje MARCA, nie ma już żadnej debaty. Real Madryt za mocno odczuwa brak Thibaut Courtois, a Łunin nie wykorzystał okazji, by odzyskać dawną pozycję i odpowiedzieć także na decyzję selekcjonera Ukrainy, który odsunął go od drużyny narodowej. W 2026 roku nic nie układa się dla niego tak, jak układało się w 2024.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się