L'Équipe przygląda się Eduardo Camavindze w tym, co Francuzi określają jako najtrudniejszy okres w jego młodej karierze. Od czasu jego wyrzucenia w meczu z Bayernem Monachium, które przełożyło się na odpadnięcie Realu Madryt z Ligi Mistrzów, spadła na niego ogromna fala krytyki. W sondażu dziennika MARCA to właśnie Francuz był piłkarzem, którego kibice chcą najbardziej wyrzucić latem z klubu. 23-latek kończy właśnie swój 5. sezon w Realu i sam jest świadomy, że po serii niewykorzystanych szans i rozczarowujących występów jego przyszłość w Madrycie jeszcze nigdy nie była tak niejasna i niepewna.
W klubie nie potrafią zrozumieć, dlaczego Cama stoi w miejscu, a wręcz od dwóch lat cofa się w rozwoju. Gdy trafił do Madrytu jako 19-latek, jego pierwsze sezony zachwyciły wszystkich i dawały nadzieję na świetlaną przyszłość, która z czasem miała uczynić go jednym z najlepszych pomocników świata.
Jak to się stało, że z przyszłego klejnotu stał się piłkarzem praktycznie niechcianym? „To nie kwestia zaangażowania ani złej woli”, zapewnia gazetę źródło z szatni Realu. „Zawsze ciężko pracował, był bardzo profesjonalny, zmotywowany i zaangażowany na treningach. Nie pomogły mu problemy zdrowotne. Za każdym razem przerywały jego rozpęd wtedy, gdy zaczynał łapać regularność i wzmacniać swój status. Brakuje mu rytmu i ciągłości. A zaczynanie od zera po każdym urazie, by odzyskać miejsce, wpływa też na jego morale i pewność siebie”.
Thiago Pitarch w ostatnich ważnych meczach Ligi Mistrzów i La Ligi był wybierany przed nim. W Monachium 18-letni zawodnik był jednak rezerwowym przy zawieszeniu Auréliena Tchouaméniego, ale mimo tego Camavinga jako jedyny inny nominalny defensywny pomocnik w kadrze i tak zaczął mecz na ławce. To tylko jeszcze bardziej go przybiło.
W Realu irytację budzi fakt, że piłkarz jest zbyt często zbyt beztroski i nie narzuca sam na siebie odpowiednich wymagań, by wejść na absolutny top i wyciągać wnioski ze swoich błędów. Straty piłki, błędy w kryciu, sprokurowane karne czy kartki regularnie szkodzą drużynie. „Popełnia je przez brak koncentracji”, analizuje źródło wewnątrz klubu. „Za wszelką cenę stara się to wyeliminować i grać jak najczyściej. Ale przez to się ogranicza i stracił spontaniczność, która czyniła go innym zawodnikiem. A ponieważ nie jest już tak spokojny i pewny siebie jak wcześniej, ma trudności z braniem odpowiedzialności i wejściem na wyższy poziom”.
Arbeloa po meczu z Bayernem publicznie go wsparł, zapewniając, że nadal jest „bardzo ważnym zawodnikiem”, który ma „zaufanie klubu”. Trener dodał, że ma nadzieję, iż „zostanie w Realu na długie lata”. Jednak cierpliwość części działaczy Królewskich wydaje się już na wyczerpaniu. Inni biorąc pod uwagę jego wiek, potencjał i chęć, by nie wzmacniać rywala, woleliby dać mu jeszcze jedną, ale też ostatnią szansę. Camavindze została ligowa końcówka, by ich przekonać. Francuz, lubiany przez wszystkich w Realu i związany kontraktem do 2029 roku, dobrze czuje się w Madrycie, nie chce odchodzić i jest zdeterminowany, by odzyskać zaufanie oraz podziw wszystkich madridistas, podsumowuje L'Équipe.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się