– Co musi się zmienić po dwóch latach bez tytułów? Ostatni raz zdarzyło się to ponad 20 lat temu. Real Madryt to klub, w którym najczęściej wszystko układa się dobrze. Są momenty, kiedy sprawy nie idą po naszej myśli, ale mentalność tego klubu polega na tym, by zawsze patrzeć w przyszłość. W Realu Madryt nie wystarczy nie tylko przegrywać, ale także wygrywać, bo wiemy, jak wielkie są wymagania w tym klubie i trzeba zawsze patrzeć naprzód, żeby zwyciężać. Musimy wygrać siedem meczów, które nam pozostały.
– Czy socio i madridista Arbeloa chciałby przedłużenia tego projektu i mojego pozostania? Jestem madridistą, ale jestem też trenerem Realu Madryt i ta decyzja nie należy do mnie. Nie martwi mnie w ogóle moja przyszłość. Martwi mnie tych siedem meczów, a szczególnie ten jutrzejszy.
– Jeśli klub zapyta, czy poprawa zależy od mojego pozostania, co odpowiem? To są decyzje klubu. Mam bezpośredni kontakt z klubem w każdym tygodniu i mam z nim bardzo dobrą relację, ale jedyna przyszłość, która mnie teraz martwi, to jutro. Tych siedem meczów jest ważniejszych niż może się wydawać. Musimy to udowodnić jutro.
– Dlaczego Real wygrał w ciągu 20 lat prawie tyle Lig Mistrzów co mistrzostw? Jakiś powód na pewno byśmy znaleźli i dla wielu osób jest to łatwe do zauważenia. Jeśli chodzi o naszą postawę, to z pewnością w ostatnich latach mamy jeszcze spory margines do poprawy w lidze. Musimy robić wiele rzeczy lepiej. W tych miesiącach myślę, że lepiej spisywaliśmy się w wielkich meczach niż przeciwko rywalom o mniejszej tożsamości. Jeśli mówimy o tych trzech miesiącach, to tu mamy jeszcze bardzo duże pole do poprawy. Ale przeżyliśmy też sytuacje, jak ta przeciwko Gironie, które sprawiają, że dla Realu Madryt łatwiej jest wygrać Ligę Mistrzów niż ligę. I to stwierdzenie mówi wiele.
– Czy przesadzałem z pochwałami dla klubu i byłem za małym egoistą? Robiłem, co uważałem za słuszne. Nigdy nie stawiałem mojej postaci ponad klubem i zawodnikami. Mamy wiele rzeczy do poprawy, ale klubowi mogę jedynie dziękować za wsparcie i zaufanie. Wszystko, co mówiłem, czułem w sercu, tak myślę i nie żałuję niczego.
– Stan Camavingi? Czuje ból jak my wszyscy. To była akcja, która pod każdym względem była poważnym błędem sędziego. Sędzia nie wiedział, że on miał kartkę. A nawet gdyby jej nie miał, to pokazywanie jej bardzo wpływa na występ zawodnika w takim meczu. Takie błędy w Lidze Mistrzów nie powinny mieć miejsca. Jego to boli, bo wie, jak ważna jest Liga Mistrzów w Realu Madryt. Dla mnie Camavinga to bardzo ważny zawodnik. Może liczyć na moje zaufanie i zaufanie klubu. Oby mógł zostać tu na wiele lat.
– Czy martwi mnie, że Bernabéu może gwizdać na piłkarzy? Nie, bo czułem na ulicy, że madridismo jest z piłkarzami. Musimy zagrać dobrze i pokazać, że chcemy wygrać. Trzeba wywalczyć sobie oklaski Bernabéu.
– Jaki wpływ ma wejście do drużyny w połowie sezonu i czego jej brakuje? To nie jest to samo, gdy przychodzi się w połowie sezonu, to jasne, do tego w takich okolicznościach, także przy wielu kontuzjach. Też nie zasługuje na głębszą refleksję coś, co dla mnie jest oczywiste. Mamy świetną kadrę. Mówię tak, bo tak myślę. Nie sądzę, żeby potrzebna była żadna rewolucja, by móc walczyć o tytuły. Zawsze można się poprawić, każdy klub latem dokonuje poprawek i Real Madryt też to zrobić, a dzięki temu znów będziemy bić się o zwycięstwa.
– Mbappé nie podał raz Viníciusowi i nie pressował przed golem na 3:3? Nie może boleć mnie żadna akcja Mbappé. Rozegrał dwumecz na swoją miarę, strzelając gola w każdym meczu. Był stałym zagrożeniem. Pomagał w kontrach i także w rozegraniu. Wykonał ogromną pracę i poświęcenie w defensywie. My oglądamy mecze więcej niż raz, kiedy już się kończą i naprawdęjestem zadowolony z tego, jaki dwumecz rozegrał Mbappé. Był stałym zagrożeniem dla Bayernu i właśnie takiego Kyliana Mbappé chcemy oglądać każdego dnia.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się