Koszykarze Realu Madryt wysoko pokonali Crvenę zvezdę i zagwarantowali sobie przewagę własnego parkietu w ćwierćfinale Euroligi. Dopiero jutro rozstrzygnie się, czy Królewscy zajmą ostatecznie drugie, czy trzecie miejsce. Zależy to od spotkania Valencii z Dubajem. Graczem dzisiejszego meczu został Campazzo, a Madrytczycy wygrali na tyle wysoko, że odrobili straty z pierwszego pojedynku, chociaż akurat to nie ma żadnego znaczenia dla układu tabeli. Warto wspomnieć, że na trybunach Movistar Areny pojawiło się dzisiaj dwóch gości specjalnych – Luka Dončić oraz Novak Đoković.
Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Po stronie Realu Madryt od dwóch celnych rzutów za trzy punkty zaczął Okeke. Goście mieli na to odpowiedź, ale też dosyć szybko zbierali kolejne faule. Dobrze prezentował się Jordan Nwora, który dał Crvenie prowadzenie. Królewscy trzymali się blisko, jednak ciągle byli za plecami rywali. Zmieniło się to w ostatniej minucie. Seria 6:0 pozwoliła zejść na przerwę z niewielką przewagą (27:25).
W drugiej części więcej czasu na parkiecie spędzili zmiennicy i wychodziło to dobrze. Zaczął Théo Maledon, ale dobrze punktował też Deck. Crvena zvezda ratowała się dzięki skuteczności na obwodzie. W końcu jednak defensywna presja Madrytczyków zaczynała się opłacać, bo prowadzenie zaczęło rosnąć, aż w końcu stało się dwucyfrowe. Na dosyć wczesnym etapie Królewscy minęli granicę 50 punktów i mogli schodzić na przerwę w pozytywnych nastrojach, bo gra po prostu im się kleiła (56:44).
Po zmianie stron w dobrym rytmie na boisko wrócił Campazzo, który szybko budował swój dorobek punktowy. Pozostali zawodnicy mieli więcej problemów z trafianiem do kosza, bo obrona po obu stronach boiska była znacznie szczelniejsza niż wcześniej. W końcówce kwarty Crvena zvezda przyspieszyła i serią 8:0 zmusiła Scariolo do poproszenia o czas. Goście mieli przy tym swoje problemy, bo z uwagi na cztery faule na ławce usiał Miller-McIntyre. Ostatnie momenty należały do Realu Madryt, a wszystko podsumował Sergio Llull trafieniem równo z końcową syreną tuż przed nosem Luki Dončicia, który pogratulował kapitanowi Królewskich tej akcji (77:63).
W ostatniej kwarcie spotkanie stało się już całkowicie jednostronne. Crvena widziała, że dzisiaj w Madrycie nie jest w stanie osiągnąć korzystnego dla siebie wyniku. Prowadzenie Realu Madryt przekroczyło 20 punktów. Usman Garuba zebrał od kibiców gorącą owację (10 punktów, 4 przechwyty, 4 bloki), kiedy opuszczał parkiet. Królewcy przebili jeszcze barierę 100 oczek i mogą być w pełni zadowoleni ze swojego wyniku dzisiaj oraz w całym sezonie zasadniczym.
103 – Real Madryt (27+29+21+26): Abalde (0), Campazzo (16), Okeke (8), Hezonja (19), Tavares (6), Lyles (9), Maledon (12), Deck (6), Garuba (10), Llull (5), Feliz (10), Łeń (2).
82 – Crvena zvezda (25+19+19+19): Miller-McIntyre (4), Carter (3), Bolomboy (0), Nwora (15), Moneke (14), Miljenović (3), Butler (10), Kalinić (3), Dobrić (10), Rivero (2), Izundu (10), Ojeleye (8).
Poza kadrą znaleźli się:
Gabriele Procida – decyzja trenera
Izan Almansa – decyzja trenera
David Krämer – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 178:172 Crvena zvezda
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się