REKLAMA
REKLAMA

Stanišić: Słowo Rüdigera w moim kierunku jest nieakceptowalne, zapytajcie go o to

Obrońca Bayernu Monachium oskarżył piłkarza Realu Madryt o nieakceptowalne słowo rzucone w jego stronę po starciu poprzedzającym trzeciego gola Królewskich. Przedstawiamy jego wypowiedzi.

REKLAMA
REKLAMA
Stanišić: Słowo Rüdigera w moim kierunku jest nieakceptowalne, zapytajcie go o to
Josip Stanišić po opisywanej w artykule sytuacji. (fot. Getty Images)

Do zdarzenia doszło w 42. minucie rewanżowego ćwierćfinału Ligi Mistrzów między Bayernem Monachium a Realem Madryt. Josip Stanišić wpadł z piłką na połowę Realu, którą odegrał do Serge'a Gnabry'ego, po czym ominął Federico Valverde i zderzył się z Antonio Rudigerem, który wyraźnie trafił go wystawionym łokciem. Gnabry nie doszedł do piłki, ale gra toczyła się dalej i doprowadziła do gola na 2:3. Stanišić przez całą pozostającą akcję leżał na ziemi. W transmisji w powtórce było widać, że Rudiger podbiegł do niego wtedy, gdy Vinícius był już pod polem karnym rywali. Stoper Realu pochylił się nad rywalem i wtedy musiał mu coś powiedzieć. Tak opisał to piłkarz Bayernu w rozmowie z mediami w strefie mieszanej:

Co tam wydarzyło się przy akcji z golem Realu, gdy leżałeś na ziemi?
No cóż, dla mnie to jest… Teraz jeszcze raz zobaczyłem to również na powtórce i dla mnie to po prostu faul. On widzi, że nadbiegam i po prostu we mnie wchodzi. Ja potem gram do Serge'a, a on traci piłkę. Myślę, że kiedyś po prostu dawało się tu przywilej korzyści, a jeśli traciłeś piłkę, to wtedy gwizdało się rzut wolny. Być może sędzia zapomniał tutaj tej zasady, nie mam pojęcia, ale tak, byłem zdziwiony, kiedy wstałem, że padł gol, bo tego nie widziałem. A o tym, co się wydarzyło, kiedy leżałem na ziemi, nie muszę teraz mówić, ale możecie o to zapytać Toniego [Rüdigera], bo moim zdaniem coś takiego jest absolutnie nieakceptowalne.

REKLAMA
REKLAMA

Padły jakieś słowa czy co masz na myśli?
Tak, padło dokładnie tylko jedno słowo i to dwa razy, ale możecie sami go zapytać, co powiedział. Może będzie na tyle mężczyzną, żeby się do tego przyznać.

Niestety już wyszedł ze stadionu, więc nie możemy go już o to zapytać.
Tak, może kiedyś przy reprezentacji albo coś, jeśli się zobaczycie, możecie go zapytać, ale… Ja teraz nie chcę też nic mówić, bo nie jestem kimś, kto żywi jakąś złą krew i nie biorę tego też osobiście. To się zdarza w ferworze walki i dla mnie sprawa jest już zamknięta. Jednak uważam, że coś takiego jest nie na miejscu, niezależnie od tego, czy się znacie.

I z powodu tego wejścia zostałeś w drugiej połowie na ławce?
Nie, to był po prostu środek ostrożności ze względu na żółtą kartkę. Myślę, że zwłaszcza dlatego, że sędziowie trochę stracili wyczucie przy takich wielkich meczach, bo nawet jeśli nie popełniasz faulu albo masz poczucie, że nic nie zrobiłeś, to można dostać drugą kartkę, tak jak widzieliśmy to z Camavingą.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA