REKLAMA
REKLAMA

Real odpada z Ligi Mistrzów

W rewanżowym meczu Ligi Mistrzów Bayern Monachium wygrał 4:3 z Realem Madryt. W pierwszym meczu zespół z Niemiec wygrał 2:1 i to zespół z Bawarii zagra w półfinale z Paris Saint-Germain.

REKLAMA
REKLAMA
Real odpada z Ligi Mistrzów
Eduardo Camavinga. (fot. Getty Images)

Nadzieja umiera ostatnia, ale czasem przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Tak należy określić prezent od Manuela Neuera, który podał do Ardy Gülera. Za sprawą Turka już w pierwszej minucie Real Madryt odrobił straty z pierwszego meczu i właściwie wszystko zaczynało się od nowa. Jasne było to, że Bayern – niezależnie od tego, czy ten gol padł, czy nie – będzie szukać ofensywnej gry. Królewscy bardzo szybko cofnęli się do jednobramkowej straty, po tym, jak pogubili się po stałym fragmencie gry.

REKLAMA
REKLAMA

Minuty mijały, a dominacja Bayernu trwała. Real trzymał się w defensywie, nie zawsze angażował w nią wszystkich zawodników, ale w pierwszej połowie wspaniale potrafił wykorzystać wszystkie swoje dobre momenty. Trzy celne strzały zamienił na trzy gole, za każdym razem wychodząc na jednobramkowe prowadzenie.

Niestety przeciekało z tyłu, z obu stron widzieliśmy też coraz większe zmęczenie, które przekładało się na bardziej zachowawczą grę i coraz mniej indywidualnych błysków. Do 86. minuty Real się trzymał, ale nie da się nie zwrócić uwagi na sytuację z czerwoną kartką Eduardo Camavingi. Francuz – tak jak rok temu z Arsenalem – z idiotycznego powodu dostał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. Wtedy nie kosztowało to aż tak dużo, a teraz być może koszt był maksymalny.

Real w osłabieniu wytrzymał trzy minuty. Luis Díaz uderzył nie do obrony i praktycznie było po dwumeczu. Real potrzebował gola do dogrywki, w której w dziesięciu i tak miałby potężne problemy. Ale gol przyszedł ze strony gospodarzy. Michael Olise w ostatniej akcji meczu zabrał nadzieje na cud.

Bayern w drugim meczu z rzędu był zespołem lepszym i w drugim meczu z rzędu Real Madryt i tak mógł wygrać. I może by wygrał, utrzymując 3:2 do końca, gdyby miał w składzie mądrzejszych piłkarzy. Trudno też jednak mieć pretensje wyłącznie do jednego zawodnika, a odpowiedzialność za kolejne fiasko w tym sezonie należy podzielić na kilka osób na różnych stanowiskach – od prezesa, zarządu, dyrekcję i trenerów po piłkarzy. I niestety już dziś, 15 kwietnia, możemy pisać o nieudanym sezonie. Chyba że wierzymy w ligowy cud.

REKLAMA
REKLAMA

Bayern Monachium – Real Madryt 4:3 (2:3)

0:1 Arda Güler 1'
1:1 Pavlović 6' (asysta: Kimmich)
1:2 Arda Güler 29'
2:2 Kane 38' (asysta: Upamecano)
2:3 Mbappé 42' (asysta: Vinícius)
🟥 Camavinga 86' (czerwona kartka)
3:3 Luis Díaz 89' (asysta: Musiala)
4:3 Olise 90'+4 (asysta: Kane)
🟥 Arda Güler 90'+5 (czerwona kartka poza boiskiem)

Pierwszy mecz: 2:1
Awans: Bayern Monachium

Bayern: Neuer; Stanišić (46' Davies), Tah, Upamecano, Laimer; Kimmich, Pavlović; Olise, Gnabry (61' Musiala), Luis Díaz; Kane
Real Madryt: Łunin; Trent (90'+1 Thiago Pitarch), Militão, Rüdiger, Mendy; Valverde, Bellingham, Arda Güler (90'+1 Mastantuono), Brahim (61' Camavinga) Vinícius, Mbappé

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1853)

REKLAMA