[Real Madrid Televisión] Trenerze, madridismo marzy jutro o kolejnej remontadzie, o kolejnym historycznym wyczynie Realu Madryt. Jak czuje się zespół? Jak wygląda Real Madryt przed tym wielkim meczem z Bayernem tutaj, na Allianz Arenie?
Z ogromną chęcią, z taką samą jak całe madridismo, przekonani, że możemy to zrobić, świadomi tego, co reprezentujemy i co niesiemy ze sobą. Jesteśmy gotowi na wielki mecz.
[Onda Cero] Nie wiem, czy mógłbyś spróbować nam wyjaśnić, oczywiście na tyle, na ile się da, bo plan na mecz jest twój i niczyj więcej, zobaczymy go dopiero jutro. Jakie są powody, by uważać, że Real jutro może wyeliminować Bayern i awansować do półfinału?
Po pierwsze dlatego, że jesteśmy Realem Madryt. Jeśli jest jakiś zespół, który przyjeżdża na ten stadion z myślą, że może wygrać i odrobić straty, to jesteśmy nim właśnie my. Jesteśmy drużyną, która nigdy się nie poddaje. Jesteśmy zespołem piętnastu Pucharów Europy. Mamy wielkich piłkarzy, wielu z nich w pierwszym meczu nie było w stu procentach gotowych, a jutro już będzie. Nikt z pełną pewnością, na 24 godziny przed spotkaniem, nie wie, jaki będzie wynik, ale mogę cię zapewnić, że jesteśmy Realem Madryt i wrócimy z naszą tarczą albo na niej.
[COPE] Zakładam, że to duży ból głowy, że jutro nie będzie mógł zagrać Tchouaméni, który jest pewniakiem na swojej pozycji. Nie wiem, czy to, że być może będziesz musiał przestawić kilku zawodników, mocno zaprząta ci głowę. Mówi się też, że kadra być może nie jest wystarczająco dobrze zbudowana.
Mamy wiele opcji i wielu zawodników, którzy mogą zagrać tam, gdzie gra Tchouaméni. Nie tylko jednego, myślę, że kilku – Camavinga, Thiago, Ceballos, Valverde. Mamy naprawdę wiele możliwości, by obsadzić tę pozycję, i szczerze mówiąc, jestem bardzo spokojny. Wiem, jaką jedenastkę wystawię jutro i daje mi ona ogromne, ogromne zaufanie. Tak samo ci, którzy zaczną na ławce i jestem pewny, że będą musieli wejść i pomóc nam w drugiej połowie, bo to na pewno będzie bardzo długi mecz, pełen wysiłku i ogromnej intensywności. Jedenastu, którzy zaczną, nie będzie tymi samymi jedenastoma, którzy skończą. Jestem więc bardzo spokojny i bardziej niż kiedykolwiek czuję się uprzywilejowany, mając taką kadrę.
[AS] Zakładam, że znasz motto Carlosa Alcaraza: głowa, serce i, wybacz słowo, jaja. Nie wiem, czy jutrzejszy mecz trzeba zagrać bardziej głową, sercem czy właśnie tym trzecim elementem.
Nie, wszystkim naraz. Uważam, że to mecz, w którym musimy być na bardzo wysokim poziomie emocjonalnym, mentalnym, taktycznym, technicznym i fizycznym. Jeśli chcemy wygrać, musimy wejść na bardzo wysoki poziom we wszystkich tych aspektach. Jeśli zawiedziemy w jednym, będzie trudno. Musimy rozegrać wielki mecz – indywidualnie i zespołowo. Nie wystarczy być na 99 procent. Musimy dać absolutne maksimum. Jesteśmy wielką drużyną, ale przede wszystkim mamy wielkich piłkarzy i ogromną osobowość. Właśnie to trzeba jutro pokazać – ogromną osobowość, żeby zagrać tak, jak trzeba, na takim stadionie, przeciwko wielkiemu zespołowi, który pokonał nas w zeszłym tygodniu i który zagra przed własną publicznością, z absolutnym przekonaniem, że nas przejdzie. Musimy więc pokazać, kim jesteśmy.
[MARCA] Trzymając się jutrzejszego meczu, chciałem zapytać, czy któraś z wersji tego zespołu, które już widzieliśmy, wystarczyłaby Realowi do remontady, czy przeciwnie – drużyna musi wejść na wyższy poziom i pomnożyć wszystko, czego potrzebuje, żeby dokonać czegoś na kształt cudu?
Nie, nie, nie uważam, żebyśmy musieli dokonywać jakiegoś cudu. Gdybyśmy wygrali tamten mecz, nie byłoby w tym nic szalonego. Ich bramkarz został MVP. Myślę, że to też dobrze pokazuje, jakie mieliśmy szanse. Jak już powiedziałem, na pewno musimy rozegrać wielki mecz na wszystkich poziomach, ale jesteśmy do tego zdolni. Nikt, kto zna Real Madryt, nie uważa, że zwycięstwo Realu tutaj, w Niemczech, byłoby cudem.
[Radio Nacional de España] Dziś rano byliśmy przy waszym byłym koledze z drużyny, Lucasie Vázquezie. Powiedział nam, że on doskonale wie, czym jest Real Madryt. Teraz tutaj, w Niemczech, opowiadał nam też, że tutaj również czują, czym jest Real Madryt, ten czynnik, ten strach, który może się pojawiać. Czy uważasz, że jutro też można na tym zagrać? Pokazać: jesteśmy Realem Madryt, przeciwko Bayernowi, przeciwko ich publiczności, przeciwko ich ludziom.
Oni też są wielką drużyną. Myślę, że to jeden z zespołów, który bez żadnego problemu może patrzeć nam w oczy – ze względu na historię, osobowość i mentalność. To będzie, nie wiem, czy przedwczesny finał, ale na pewno wielki mecz między dwoma klubami z ogromną historią, które bardzo się szanują i mają wielkich piłkarzy. My musimy jednak skupić się na sobie, bo to jest najważniejsze i to właśnie możemy kontrolować.
[Televisión Española] Real Madryt zbudował dużą część swojej historii w Lidze Mistrzów dzięki remontadom i akurat wszystkie te remontady zostały dokonane u siebie, na Bernabéu, a żadna na wyjeździe. Real Madryt nigdy nie odrobił strat poza domem po porażce w pierwszym meczu. Chciałem zapytać, czy mówiłeś o tym zawodnikom, czy masz zamiar im o tym powiedzieć, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś i jak to oceniasz.
Nie, nie rozmawialiśmy o tym, ale to kolejne wyzwanie, kolejna próba. Sam to właśnie powiedziałeś – myślę, że historia Realu Madryt była budowana właśnie na takich wyzwaniach, na rzeczach, które wydawały się, nie wiem, czy niemożliwe, ale na pewno bardzo trudne. Jesteśmy gotowi walczyć i bić się o to, żeby jeszcze bardziej powiększyć historię tego klubu i doprowadzić do odrobienia strat na wyjeździe.
Co twoim zdaniem zespół musi poprawić względem pierwszego meczu?
Musimy poprawić wiele elementów gry. Ważne jest wykorzystywanie okazji. Nie sądzę, żebyśmy jutro mieli ich tyle, co w pierwszym meczu, ale w takich spotkaniach, jeśli potrafisz strzelić gola, rośnie twoja pewność siebie. Musimy strzelić. Jeśli chcemy wygrać i awansować, musimy jutro zagrać bardzo dobrze.
Jutro to będzie piekło, trzeba będzie się porządnie napocić, prawda? Nie wiem, czy piłkarze są tego świadomi.
Tak, graliśmy tu już wiele razy. Ja też to robiłem. Wielu z tych zawodników również przyjeżdżało tu i grało w ostatnich sezonach na tym wielkim stadionie, w takiej atmosferze. Wiemy o tym. Jesteśmy na to gotowi. Uważam, że to są warunki, w których piłkarze Realu Madryt czują się dobrze. Trzeba też to docenić i się tym cieszyć – przyjazdem na taki stadion i grą w takiej atmosferze, jaka będzie jutro. Myślę, że to są momenty, w których piłkarze Realu Madryt chcą być i chcą dać z siebie wszystko. Jestem pewny, że jutro wyjdą na boisko, by cieszyć się tym wielkim meczem.
[Radio MARCA] Choć brzmi to trochę paradoksalnie, czy dodatkowo motywuje cię rola, w której wielu was stawia – rola ofiary z góry skazanej na porażkę? To, o czym mówiliśmy wcześniej przy City, to słynne matadero, a nawet to, co powiedział Kompany, że wszystkie drużyny na świecie mogą trzymać się jakiejś historii czy legendy, żeby próbować odrobić straty. Czy to jeszcze bardziej cię napędza?
Nie, nie, nie. Nie wiem, ile drużyn na świecie może powiedzieć, że wygrało Puchar Europy 15 razy. My wierzymy, wierzymy, że możemy to zrobić. Trener Realu Madryt wierzy, piłkarze Realu Madryt wierzą, klub wierzy. Od tygodnia mijam kibiców Realu Madryt i nie było ani jednego, który powiedziałby mi, że nie odrobimy strat. Wszyscy wierzą. Wiemy, jakie to jest skomplikowane, jakie trudne. I powtórzę to jeszcze raz: nikt nie może nam niczego zagwarantować, nikt nie wie, co wydarzy się jutro. Mogę jednak powiedzieć, że Real Madryt będzie jutro obecny na tym boisku, damy z siebie wszystko i wierzymy, że dzięki temu wygramy. Dziękuję bardzo.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się