REKLAMA
REKLAMA

Wypisani z walki o tytuł

W meczu 31. kolejki La Ligi Real Madryt zremisował z Gironą 1:1. Jedyną bramkę dla Królewskich zdobył Fede Valverde.

REKLAMA
REKLAMA
Wypisani z walki o tytuł
Fede Valverde i Brahim Díaz. (fot. Getty Images)

Przed meczem mogliśmy się zastanawiać, czy Real Madryt rzeczywiście walczy o mistrzostwo Hiszpanii, czy dzisiejszy mecz powinniśmy potraktować jako sparing. Liczba zmian Álvaro Arbeloi i nieobecność aż trzech obrońców w kadrze meczowej czy pozostawienie Auréliena Tchouaméniego na ławce chyba dała nam odpowiedź, czym dzisiejszy mecz faktycznie był.

REKLAMA
REKLAMA

Cztery zmiany w obronie i trzy w pomocy nie wpłynęły na to, że to faworyt zdominował pierwsze minuty. Niezłe sytuacje mieli Bellingham i Vinicius, ale nie mieli swojego dnia. Trudno w ogóle było mówić o tym, by ktoś grał dziś bardzo dobrze. Królewscy spisywali się przeciętnie, od czasu do czasu pojawiały się akcje, które przy lepszym wykończeniu mogły zamienić się na gole.

Nie wyglądało to jednak na chęć wygranej za wszelką cenę. Nie było tłamszenia rywala, momentów, w których gol wisiał w powietrzu i takich, by Bernabéu stało się dwunastym zawodnikiem. Girona też nie grała dobrze w ofensywie, co złożyło się na bardzo mizerny obraz pierwszej połowy.

Druga połowa świetnie zaczęła się dla Realu. Uderzenie Fede Valverde nie poleciało wprawdzie w okolice wewnętrznej części bocznej siatki, ale było na tyle mocne, że zaskoczyło Gazzanigę, który mimo wszystko popełnił błąd przy próbie interwencji. Uderzenie Urugwajczyka dało Realowi spokój, który uśpił… sam siebie. Trudno inaczej wytłumaczyć oddanie inicjatywy Gironie, która zakończyła się kolejnym ładnym trafieniem. Tym razem uderzał Lemar, piłka przeleciała między nogami Camavingi i wpadła do bramki.

W tym miejscu chcielibyśmy napisać, że po utracie bramki Real Madryt wyglądał jak zespół, który zapomniał, że jest w środku dwumeczu, który może zdecydować o losie tego sezonu, że rzucił się do ataku, że tworzył co chwilę świetne sytuacje, nastrzelał rywalowi goli, a wszyscy poza kibicami gości opuścili Bernabéu w kapitalnych nastrojach i pełni optymizmu przed środą. Ale tak nie było.

REKLAMA
REKLAMA

Było nijak. Znów były jakieś sytuacje, jakieś starania, standardowe wygłupy pana z gwizdkiem, dla którego jedno uderzenie łokciem jest nielegalne, a drugie legalne, ale nijakość doprowadziła do tego, że Barcelona może odjechać jeszcze bardziej.

Teraz pytaniem nie jest to, czy Real Madryt ma szanse na mistrzostwo Hiszpanii. Tak, ma, na to wskazuje statystyka. Ale statystyka w połączeniu ze zdrowym rozsądkiem pozwala zadać pytanie: czy uda się uniknąć stawiania szpaleru Barcelonie na Camp Nou? Czy uda się uniknąć celebracji mistrzostwa Hiszpanii w Barcelonie przez gospodarzy po meczu 35. kolejki?

Real Madryt – Girona FC 1:1 (0:0)

1:0 Valverde 51' (asysta: Brahim)
1:1 Lemar 62' (asysta: Arnau)

Real Madryt: Łunin; Carvajal, Militão (64' Huijsen), Asencio, Fran García (79' Mendy); Camavinga (79' Tchouaméni), Valverde, Bellingham (64' Arda Güler); Brahim (84' Gonzalo), Vinícius, Mbappé
Girona: Gazzaniga; Arnau, Francés, Vitor Reis, Álex Moreno; Lemar (70' Hugo Rincón), Witsel, Iván Martín (84' Fran Beltrán); Cyhankow, Ounahi (70' Bryan Gil); Echeverri (64' Abel Ruiz, 85' Stuani)

Potrzebujesz dodatkowych informacji i statystyk z tego meczu? Pobierz aplikację Superscore Polska. [współpraca]

Wyjściowy skład dostarczony przez Superscore

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (960)

REKLAMA