[MARCA] Minęło już 14 lat z pańskim „mecz po meczu”, ale jak nastawia pan piłkarzy na to, że ten najbliższy jest najważniejszy, biorąc pod uwagę to, co czeka was w przyszłym tygodniu?
Przez koszulkę, którą nosimy, przez herb, który reprezentujemy, przez naszych ludzi, przez nasze rodziny, przez nadzieję, jaką mają chłopcy, którym zapewne przyjdzie zagrać. Jest mnóstwo powodów. Mogę dalej wymieniać, jeśli chcesz, żeby ta wypowiedź była dłuższa.
[Televisión Española] Griezmann mówił ostatnio o tym uczuciu z dzieciństwa, o nerwach przed meczem następnego dnia. Wielu wychowanków ma dziś chyba powody, żeby czuć taki niepokój, patrząc na to, jak zapowiada się przyszły tydzień.
Kiedy młody chłopak dostaje szansę gry, jasne jest, że w jego głowie pojawia się mnóstwo różnych myśli. W takiej sytuacji ważniejsze od wszystkiego jest odcięcie się od nich, a nie skupianie się na nich. To prawda, że demony cały czas krążą nam po głowie, po naszym umyśle i kuszą nas, żeby się rozluźnić, żeby się bać. I właśnie wtedy liczy się nasza siła mentalna, żeby wyjść z tego miejsca, nie dać tym demonom przestrzeni, bo one zawsze są obecne i po prostu zagrać tak, jak robiło się to we wszystkich poprzednich meczach.
[Esto Es Atleti] Zawsze powtarzasz, że potrzebujesz wszystkich swoich piłkarzy. Od kilku spotkań rzeczywiście widać, że w każdej chwili właściwie każdy może wyjść w podstawowym składzie, zwłaszcza w La Lidze. Chciałem zapytać z perspektywy trenera, czy trudno jest przekonać takich zawodników jak choćby Almada, Baena czy innych, którzy nie zawsze są podstawowymi graczami, że w każdej chwili mogą zagrać i że to jest równie ważne jak każdy inny mecz?
Myślę, że mamy kilka przykładów, które dobrze to pokazują. Pamiętam, że na początku sezonu Mark nie miał minut, a dziś jest ważnym piłkarzem dla zespołu. Robin miał moment, w którym nie oglądaliśmy go w najlepszej wersji, a dziś znów jest bardzo ważny dla drużyny. I tak mógłbym wymienić wielu zawodników. Mateo też niełatwo było znaleźć swoje miejsce. Myślę, że Hancko na początku również nie miał takiej ciągłości, jakiej by sobie życzył. Oni o tym wiedzą, zawsze im to powtarzamy i teraz to potwierdzam. Żeby być tam, gdzie jesteśmy, i rywalizować przy liczbie meczów, jakie mamy jeszcze przed sobą, potrzebujemy wszystkich.
[Rubén Uría] Dziś na treningu nie widzieliśmy kilku zawodników, którzy mieli problemy zdrowotne – Hancko, Barriosa, Johnny’ego i Giméneza. Widzieliśmy za to Oblaka. Chciałem zapytać, jak rozwija się sytuacja tych piłkarzy i czy Oblak jest gotowy, żeby zagrać jutro?
Na razie jeszcze nie jest gotowy, żeby nam pomóc, choć bardzo chce. Dziś odbyliśmy z nim bardzo dobrą rozmowę. To bardzo ważny piłkarz dla naszej drużyny i potrzebujemy go, więc miejmy nadzieję, że być może we wtorek będzie już mógł być z nami.
[Onda Cero] Muszę zapytać o formalną skargę Barcelony do UEFA. Właśnie mówił o tym Hansi Flick. Powiedział, że rozumie tę skargę, bo jego zdaniem sędzia popełnił dwa błędy. Jakie są twoje odczucia i czy obawiasz się, że cała ta medialna presja, a także naciski ze strony Barcelony i barcelońskich mediów mogą wpłynąć na wtorkowy mecz?
Podchodzę do tego z dużym szacunkiem. Mieszkamy w Madrycie, więc jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu sytuacji. To bardzo łatwo zrozumieć, więc nas to w ogóle nie rusza.
[Radio MARCA] Mówiłeś już o kontuzjowanych. Chciałem zapytać nie tylko o Oblaka, ale też o resztę – o Hancko, Cardoso, Barriosa, Giméneza. W przypadku których z nich masz nadzieję, że zdążą na wtorek albo na finał Pucharu?
Szczerze mówiąc, myślę teraz o Sevilli. Nie myślę teraz o chłopakach, którzy są w trakcie rehabilitacji.
[Radio Nacional de España] To retro-kolejka, trochę wspomina się futbol lat 90., ten, w którym przyszło ci grać. Przy całej zmianie, jaka zaszła w tym biznesie i w tym sporcie, nie wiem, czy jesteś nostalgiczny wobec tamtych czasów i za czym najbardziejsz tęsknisz z dawnej piłki?
Nie, tego nie da się porównać. Żyjemy w innym społeczeństwie, w innym świecie. Futbol miał inną prędkość, inne miejsce w świecie i jasne jest, że wszystko idzie naprzód. Tamten czas był bardzo piękny. Czasem wydaje się, że wszystko, co było wcześniej, było bardzo dobre, ale dziś też mamy świetną ligę, bardzo wyrównaną, mamy rozgrywki, które są bardzo wymagające, i cieszymy się nimi tak samo, jak kiedyś cieszyliśmy się futbolem, tylko w inny sposób.
[Cadena COPE] Jeśli dobrze zrozumiałem, skarżysz się na presję, jaka jest tutaj w Madrycie, ze strony Realu Madryt. Dobrze rozumiem?
Nie, nie skarżyłem się.
Powiedziałeś, że jesteś przyzwyczajony do tego, że tutaj wywiera się presję.
Nie, ja odpowiedziałem na opinię, o której mi powiedzieliście, dotyczącą tego, co sądzą w Barcelonie. Powiedziałem tylko, że jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że takie rzeczy się zdarzają. Nic więcej.
Ale powiedziałeś: „tutaj, w Madrycie”.
Tak, oczywiście. W Madrycie, tam gdzie mieszkamy.
Dobrze, ale Atlético również, kiedy dochodziło do takich sytuacji, też narzekało na sędziowanie albo…
Oczywiście, oczywiście.
To znaczy, że każda strona ma do tego prawo?
Zawsze. Oczywiście.
[Canal Sur] Chciałem zapytać o Sevillę. Grałeś tam, dobrze znasz ten klub. Chciałem zapytać o trudną sytuację sportową i instytucjonalną, w jakiej się znajduje i czy obawiasz się, że może spaść do Segunda División.
To temat znacznie głębszy niż odpowiedź na jedno pytanie. Nie jestem tam na miejscu, żeby rozumieć i właściwie interpretować wszystko, co się dzieje. Mogę natomiast powiedzieć, że Sevilla była bardzo ważnym miejscem w mojej karierze, w moim życiu, na mojej drodze do stania się człowiekiem, którym jestem. Ze względu na to, jak mnie tam traktowano, jak mogłem żyć w tym mieście. Życzę temu klubowi absolutnie wszystkiego, co najlepsze. A jutro mam nadzieję, że my rozegramy mecz, jaki musimy rozegrać, bo potrzebujemy punktów, żeby pozostać tam, gdzie chcemy być w lidze, i żeby ten sezon zakończył się jak najlepiej.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się