Koszykarze Realu Madryt przegrali na wyjeździe z Olympiakosem. Zrobili to w dodatku w najgorszy możliwy sposób, roztrwaniając przewagę z pierwszego spotkania. To oznacza, że wyprzedzenie Greków będzie już bardzo trudnym zadaniem. Do tego Madrytczycy muszą jeszcze bardziej zacząć oglądać się za siebie, ponieważ grupa pościgowa jest blisko i miejsce czołowej czwórce jest zagrożone na dwie kolejki przed końcem. Dzisiejszy występ był po prostu słaby i Olympiakos w pełni zasłużył na zwycięstwo.
Od początku meczu Wezenkow i Dorsey wskoczyli na poziom, który dla Realu Madryt był dzisiaj nieosiągalny. Obaj siali spustoszenie w defensywie Królewskich. W ofensywie nie było lepiej. Sporo było strat, nawet ze strony liderów, czyli Campazzo i Hezonji. Garuba po wejściu na parkiet szybko złapał dwa faule, komplikując sytuację dla Scariolo. Olympiakos miał nawet 15 punktów przewagi, co nieznacznie się zmniejszyło przed przerwą (31:19).
W drugiej kwarcie Królewscy mieli swój najlepszy moment. Zanotowali serię 18:0. Znakomicie prezentował się Trey Lyles i Madrytczycy wyszli na prowadzenie 35:40. Niestety, nie udało się utrzymać dobrej dyspozycji. Olympiakos odpowiedział serią 9:0 i znów wysunął się na czoło tej rywalizacji. Tego prowadzenia nie oddał już do końca. Do niego należały również ostatnie momenty przed zejściem do szatni (49:42).
Po zmianie stron znów lepiej wyglądali gospodarze, a szczególnie Wezenkow z Dorseyem. Obaj budowali przewagę Olympiakosu, podczas gdy dalej zawodzili Campazzo czy Hezonja. Dosyć szybko stało się jasne, że zwycięstwo jest poza zasięgiem Madrytczyków, więc pozostała gra o lepszy bilans dwumeczu (72:57).
Obie drużyny miały świadomość, że rozmiary zwycięstwa/porażki mają znaczenie. Real Madryt próbował trzymać się granicy 12 punktów, ale nie był w stanie. Gospodarze byli bardzo skuteczni, chociaż zaczęli mieć problemy w defensywie. Królewscy nie poddawali się nawet przy stracie przekraczającej 20 punktów. W końcówce doskoczyli, ale trochę zabrakło i to Grecy mogli być w pełni zadowoleni z wyniku.
102 – Olympiakos (31+18+23+30): Walkup (3), Wezenkow (26), Papanikolaou (3), Dorsey (37), Milutinov (5), Ntilikina (0), Ward (4), Peters (3), Joseph (2), Hall (9), McKissic (10), Fournier (0).
88 – Real Madryt (19+23+15+31): Abalde (3), Campazzo (14), Okeke (0), Hezonja (6), Tavares (15), Lyles (22), Maledon (2), Deck (9), Garuba (2), Llull (2), Feliz (13), Łeń (0).
Poza kadrą znaleźli się:
Gabriele Procida – decyzja trenera
Izan Almansa – decyzja trenera
David Krämer – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 177:179 Olympiakos
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się