REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa: Żyjemy

Álvaro Arbeloa po meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium udzielił wywiadu telewizji Movistar+. Przedstawiamy wypowiedzi trenera Realu Madryt z tej rozmowy na Bernabéu.

REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa: Żyjemy
Álvaro Arbeloa w meczu z Bayernem Monachium. (fot. Getty Images)

Poproszę o twoją wizję tego meczu. Wynik jest zły, ale zdolność reakcji zespołu była dobra i drużyna żyje. To są wielkie nagłówki. Nie wiem, czy się zgadzasz?
Cóż, żyjemy, to jasne. Jesteśmy o jednego gola od wyrównania dwumeczu. Myślę, że jesteśmy w stanie wygrać na każdym boisku. Pokazaliśmy to poprzez sytuacje, które mieliśmy, mierząc się z rywalem, o którym wiedzieliśmy, że wcale nie ułatwi nam zadania. Przy tym 0:2 odrobienie strat byłoby moim zdaniem bardzo trudne. Cóż, szkoda, że nie wykorzystaliśmy jeszcze którejś z okazji, które mieliśmy.

Idąc po kolei, nie wiem, czy obraz meczu, zwłaszcza w pierwszej połowie i w pierwszych minutach, był tym, czego się spodziewałeś? Czy zamysł nie był taki, żeby wygenerować coś więcej i przede wszystkim mieć lepszą skuteczność?
Myślę, że byliśmy za bardzo cofnięci, zwłaszcza skrzydłowi. Nie taki był zamysł, żeby cofnąć się aż tak głęboko. Wiedzieliśmy, że będą posyłać ludzi za plecy naszej linii pomocy, ale to nie był nasz plan, żeby być aż tak cofniętym. To pewnie dało im zbyt dużą kontrolę, a tego nie chcieliśmy. A potem z piłką brakowało nam momentów, w których trzeba chcieć mieć piłkę i trzeba ją utrzymać, kiedy rywal pressuje, bo jeśli nie, to nie da się rywalizować z takim przeciwnikiem. Wiem, że z zewnątrz łatwo to powiedzieć i powiedziałem to moim zawodnikom. Trudniej jest być tam na dole i wytrzymać ten bardzo agresywny pressing, który stosują. Ale jeśli nie utrzymujesz piłki, jeśli nie jesteś w stanie im zagrozić, wyjść spod pressingu, wywalczyć faulu, złapać oddechu, także cofnąć ich do tyłu, to jest wtedy bardzo trudno. Myślę, że byliśmy w tym lepsi w drugiej połowie.

REKLAMA
REKLAMA

Co przechodzi ci przez głowę w drugiej połowie, kiedy tak szybko, w 25. sekundzie, tracicie drugiego gola i to po kolejnym, powiedzmy, prezencie, a przynajmniej tak określił to nam Antonio Rüdiger?
Tak... Cóż, dużo rozmawialiśmy o tym, że kiedy będziemy wyprowadzać piłkę, a oni będą nas atakować, przede wszystkim musimy bardzo uważać na straty i być dobrze zabezpieczeni. Rozmawialiśmy o tym przed meczem, rozmawialiśmy o tym w przerwie i zobacz, że ledwo zdążyliśmy wyjść, a padł ten gol, który był trochę dużym ciosem. Ale dobrze się podnieśliśmy, tak jak ci powiedziałem. Myślę, że drużyna po raz kolejny pokazała charakter. Strzelili nam gole po dwóch stratach, a nie po zorganizowanych atakach. I cóż, na końcu zostaje nam poczucie, że mogliśmy wykorzystać którąś z okazji, ale przede wszystkim, że żyjemy i że pojedziemy do Monachium po mecz.

Okazji było wiele, Mbappé miał ich dużo, Vinícius tę najklarowniejszą, a potem widziałem, jak z nim rozmawiałeś mniej więcej w 70. minucie, jeszcze zanim strzeliliście na 1:2.
Tak, mówiłem mu, że jeden gol może utrzymać nas w tym dwumeczu, że nie trzeba tracić głowy. Nawet gdy strzeliliśmy na 1:2, to myślę, że momentami zaryzykowaliśmy za bardzo, bo 1:3 znowu bardzo mocno wszystko by komplikowało. Trzeba zachować chłodną głowę, chociaż to nie jest łatwe w takich sytuacjach, ale w tej chwili żyjemy i mamy dużą nadzieję na rozegranie tam wielkiego meczu, ponieważ Real Madryt może wygrać na każdym boisku.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (53)

REKLAMA