Po zwycięstwie we Freiburgu i kolejnych trzech strzelonych golach Bayern ma już po 28. kolejce sto trafień na koncie, dlatego bardzo możliwe, że rekord bramkowy padnie już w następny weekend na St. Pauli. Statystycznie oznacza to, że Bayern jest o krok od najlepszej ofensywy w historii klubu. Moim zdaniem trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy to rzeczywiście najlepszy atak Bayernu wszech czasów. Piłka nożna bardzo się przecież zmieniła, a dziś gra, między innymi przez większe tempo, jest znacznie bardziej nastawiona na zdobywanie bramek.
Ofensywa Bayernu działa jak szwajcarski zegarek
Tak czy inaczej, Bayern ma w tym sezonie naprawdę wyjątkową ofensywę, którą porównałbym do szwajcarskiego zegarka. Jeden element idealnie współgra z drugim, wszystko jest świetnie zsynchronizowane, a efektem jest konstrukcja o ogromnej jakości.
Olise, Kane, Díaz, Musiala, Karl i Gnabry dają w tym roku drużynie tyle jakości, różnorodności i wszechstronności w przedniej formacji, że robi to ogromne wrażenie. W Europie porównywalny poziom ma dziś właściwie tylko Barcelona, która również dysponuje bardzo wszechstronnym atakiem. To właśnie te dwa zespoły mają obecnie najmocniejszą ofensywę.
Nie chodzi jednak wyłącznie o atak, bo w Bayernie bardzo dużo jakości daje też pomoc i obrona, które w dużym stopniu pracują na sukces formacji ofensywnej. W tej chwili wygląda na to, że w Bayernie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno.
Z Realem wszystko rozstrzygnie się w głowie
We wtorek ten Bayern zmierzy się z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Moim zdaniem w Madrycie nie będą decydować pojedynczy piłkarze, tylko głowa. Bayern musi zachować spokój i być mentalnie gotowy, bo na Bernabéu może narodzić się wyjątkowa magia, której zwłaszcza w Lidze Mistrzów doświadczyło już wiele drużyn.
Znaczenia nie ma ani sytuacja w tabeli w Hiszpanii, ani ostatnia porażka Realu z Mallorcą. Liga Mistrzów to zupełnie inna historia, dlatego Bayern musi być gotowy mentalnie w najważniejszych momentach. Za atut uważam też to, że Bayern najpierw zagra w Madrycie, a rewanż rozegra w Monachium. Klub zasłużył na tę przewagę dzięki bardzo dobrej fazie ligowej i teraz ma szansę przypieczętować awans do półfinału u siebie, przy wsparciu własnych kibiców.
Bayern jest dziś prawdziwą jednością
Niezależnie od tego drobnego atutu i tak uważam Bayern za faworyta tego dwumeczu. Drużyna Vincenta Kompany'ego sprawia na mnie stabilniejsze wrażenie, także pod względem mowy ciała. Nie widać tam zazdrości, która być może kiedyś bywała problemem. Dziś Bayern tworzy jedną wielką całość.
We Freiburgu było to znowu świetnie widać po golu Karla, gdy cała drużyna cieszyła się razem z młodym zawodnikiem, którego bardzo dobrze przyjęto. Bayern pokazał, że nie składa się z egoistów, podczas gdy po drugiej stronie, w Realu Madryt, regularnie widać oznaki próżności, a poczucie drużynowej jedności często wydaje się tam nieobecne.
Sama obecność Kane’a ma dla Bayernu ogromne znaczenie
W Madrycie do gry powinien wrócić Harry Kane po drobnym urazie. Bayern pokazał we Freiburgu, a także w kilku wcześniejszych meczach, że potrafi radzić sobie również bez niego, mimo to kwestia jego występu będzie bardzo ważna. Wielkie mecze wymagają wielkich piłkarzy na boisku, a wtorkowe spotkanie właśnie do takich należy. Sama obecność Kane’a na murawie ma znaczenie. To ważne zarówno dla własnej drużyny, która zyskuje na boisku taką osobowość, jak i dla rywala, który zna i szanuje jego skuteczność oraz umiejętności.
Nie tylko Kane, ale wszyscy piłkarze, którzy wyjdą na boisko, mają swoje atuty. Widać było także po Jacksonie, jaką ma jakość. Taki zawodnik również może wznieść się w takim meczu na wyżyny. Mamy Mbappé, Kane’a czy Olise, ale bez trudu mogę sobie wyobrazić, że decydujący okaże się ktoś taki jak Laimer albo Stanišić i to właśnie on strzeli gola. Bayern ma wszystkie atuty po swojej stronie, by po raz pierwszy od 14 lat znów wygrać z Realem, lecz musi jeszcze potwierdzić swoją znakomitą formę i jedność na boisku na Bernabéu.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się