Koszykarze Realu Madryt odnieśli kolejne ligowe zwycięstwo. Pokonali dzisiaj Andorrę, która sprawiła w Movistar Arenie sporo problemów na początku. Królewscy całkowicie przespali pierwszą kwartę spotkania i później musieli odrabiać straty. Udało się to, chociaż z pewnością Scariolo nie mógł być zadowolony z takiego przebiegu rywalizacji. Tak jak można było przewidywać sporo czasu na parkiecie spędzili zmiennicy. Jeden z nich, Ołeksij Łeń, został najlepszym graczem tego meczu.
Pierwsza kwarta była katastrofalna dla Realu Madryt i wymarzona dla Andorry. Wydawało się, że zawodnicy Scariolo całkowicie chcą odpuścić to spotkanie, mimo że na parkiecie pojawili się Campazzo, Hezonja czy Tavares. Goście zaczęli to starcie z większą energią. Grali szybciej i skuteczniej. W pewnym momencie zanotowali serię 14:0, przez co ich przewaga zaczęła się robić wyraźna. Wejście rezerwowych trochę ożywiło sytuację, ale po pierwszej kwarcie zadowoleni mogli być tylko gracze Andorry (18:30).
Krótka przerwa dobrze zadziałała na Madrytczyków. W drugiej kwarcie wyraźnie się poprawili. Grali uważniej i, przede wszystkim, skuteczniej. Znacznie lepiej wyglądała również defensywa. Andorra ambitnie walczyła, ale z każdą minutą jej przewaga topniała. Była w stanie uciekać Królewskim prawie do końca kwarty. Na 1,5 minuty przed zejściem do szatni celny rzut Krämera z dystansu doprowadził do remisu (44:44). Odpowiedział mu Shannon Evans, ale ostatnie słowo należało do Hezonji (47:47).
Po zmianie stron przez pięć minut Andorra walczyła z Realem Madryt jak równy z równym. Wtedy Campazzo dał sygnał do ataku i Królewscy przyspieszyli. Zaczęli od serii 9:0, a później regularnie znajdowali luki w obronie gości. Świetnie pod koszem spisywał się Łeń. Do tego skuteczni byli Procida czy Deck. Kilka minut bardzo dobrej gry wystarczyło, żeby zbudować sobie większą przewagę (75:60).
W ostatniej kwarcie Real Madryt miał już wszystko pod kontrolą. Z dużą pewnością utrzymywał przewagę, grając rezerwowymi. Całą kwartę na parkiecie spędził Procida, a najlepsi w tym fragmencie byli Feliz oraz Łeń. Szybko było jasne, że mecz jest już rozstrzygnięty. W końcówce w szeregi Królewskich wdało się rozluźnienie, przez co Andorra zmniejszyła stratę, ale to było bez większego znaczenia.
97 – Real Madryt (18+29+28+22): Krämer (13), Campazzo (7), Okeke (5), Hezonja (3), Tavares (12), Procida (8), Almansa (0), Deck (11), Garuba (-), Llull (6), Feliz (15), Łeń (17).
90 – Andorra (30+17+13+30): Evans (10), Rice (9), Ortega (2), Pons (20), Pustowyj (14), Castañeda (15), Best (-), Ganal (-), Kostadinov (2), McKoy (7), Kuric (11), Guerrero (0).
Poza kadrą znaleźli się:
Trey Lyles – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Deck oraz Okeke)
Alberto Abalde – decyzja trenera
Théo Maledon – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 187:175 Andorra
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się