Manu de Juan z dziennika AS pisze, że Real Madryt może w tym sezonie nie dać nam zbyt wielu nadziei. Drużyna przyjechała na Majorkę z impetem wynikającym z pięciu zwycięstw z rzędu, w tym dwóch z Manchesterem City, oraz z wyraźną poprawą w grze. Były to najlepsze warunki do podłączenia się do walki o mistrzostwo i Ligę Mistrzów. A w pierwszym meczu po marcowej przerwie… nastąpiła totalna katastrofa.
Porażka na Majorce, za którą Arbeloa wziął na siebie odpowiedzialność: „To ja podejmuję decyzje, to ja ustalam skład, to ja robię zmiany, to ja wybieram, jak mamy grać i ta porażka jest absolutnie porażką trenera Realu Madryt”. Chociaż zwrócił się również do zawodników: „Być może to, że nie zagraliśmy drugiej połowy dużo lepiej, niż ją faktycznie rozegraliśmy, boli najbardziej ze wszystkiego”. I, nie wymieniając z nazwiska, zwrócił się do jednego z nich: „W akcji, w której mieliśmy przewagę, jeden błąd kosztował nas bramkę. Gubisz krycie, nie gonisz przeciwnika... i w końcu za to płacisz”. To była bezpośrednia aluzja do Camavingi.
Arbeloa mówił o bramce na 1:0 Morlanesa, akcji, w której Francuz wypadł szczególnie słabo: zawodnik w czerwonej koszulce przebiegł wiele metrów, by bez przeszkód wykorzystać podanie Maffeo, podczas gdy Camavinga truchtał za jego plecami. Rüdiger zarzucał pomocnikowi brak intensywności, co zaczęło przeszkadzać drużynie w osiągnięciu korzystnego wyniku.
AS zaznacza, że jeden błąd Camavingi zniweczył jego dobry występ. Camavinga był aktywny przez pierwsze pół godziny, zaliczył wysoki odsetek udanych podań (43 z 46), odzyskał pięć piłek i stworzył jedną okazję. Jednak ten błąd zmniejszył jego pewność siebie i zawodnik zszedł z boiska podczas pierwszej serii zmian Arbeloi, ustępując miejsca Bellinghamowi. Ta zmiana nie jest przypadkowa. W Realu Madryt toczy się walka o miejsce w pierwszym składzie, a po występach takich jak ten na Son Moix rola rezerwowego dla Camavingi wydaje się coraz bardziej prawdopodobna.
Wydawało się, że ofiarą powrotu Jude'a będzie Thiago Pitarch, ale Arbeloa nie zrezygnuje z wychowanka: na Majorce posadził go na ławce, aby nastolatek był wypoczęty na mecz z Bayernem. Bellingham nie jest jeszcze gotowy do gry w pierwszym składzie, a trener o tym wie: „To logiczne, nie oczekujmy, że osiągnie najwyższy poziom, skoro prawie nie gra. Chodzi o to, żeby nabrał rytmu”. Camavinga już wie, co go czeka. Tymczasem Real otwiera się na jego potencjalną sprzedaż, a PSG, jak donosi AS, bacznie obserwuje jego sytuację...
Komentarze (53)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się