REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa: Ta porażka jest całkowicie i absolutnie moja

Álvaro Arbeloa pojawił się na konferencji prasowej po meczu La Ligi z Mallorcą. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi trenera Realu Madryt z tego spotkania z dziennikarzami na Son Moix.

REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa: Ta porażka jest całkowicie i absolutnie moja
Álvaro Arbeloa w tym meczu. (fot. Getty Images)

[OkDiario] Jak podsumowujesz porażkę? I czy masz odczucie, że dzisiaj przegrano dużą część szans, jeśli nie wszystkie, na wygranie La Ligi?
Cóż, to jasne, że jest trudniej niż przed rozpoczęciem meczu. Zostaje nam 8 kolejek i jest po prostu tak, jak powiedziałem piłkarzom, że niezależnie jak będzie wyglądać liga i jaki będzie nasz dystans do Barcelony, to naszym kolejnym celem jest wygranie pozostających 8 meczów. By to zrobić, musimy grać lepiej niż dzisiaj, prezentować poziom dużo wyższy. Jesteśmy tego świadomi i oczywiście, że wszystko jest teraz trudniejsze, bo zostało mniej kolejek, a różnica dziś wieczorem może być jeszcze większa. Ale nasz cel musi pozostać taki sam.

REKLAMA
REKLAMA

[COPE] W pierwszej połowie drużyna stworzyła wiele okazji, kilka miał Kylian, dobrze bronił bramkarz Mallorki. Dlaczego w drugiej nie było większego zrywu? Dlaczego drużyna nie była częściej w polu karnym rywala?
Tak, na pewno trochę chodziło o kontekst i o niepokój związany z tym, że widzisz się poniżej w wyniku. Również o cierpliwość, którą powinniśmy byli zachować, nawet wiedząc, że będzie trudniej, że trafimy na Mallorcę w kontekście bardziej dla nich sprzyjającym, że będą nam jeszcze bardziej zamykać przestrzenie, a także z większą energią, widząc, że wynik jest na ich korzyść. I być może nie mieliśmy ani tej cierpliwości, ani też tego, co wypracowaliśmy w tygodniu, czyli możliwości rozciągania gry i stwarzania większej liczby sytuacji jeden na jednego na bokach. Brakowało nam znacznie większej liczby rzeczy w drugiej połowie i jak mówisz, uważam, że pierwsza połowa była dość wyraźnie lepsza od drugiej, chociaż właśnie w drugiej połowie potrzebowaliśmy trochę więcej: dużo więcej energii, ale też większej klarowności w pomysłach.

[Onda Cero] Wczoraj powiedziałeś, że ten mecz rozbudza w tobie wiele alarmów. Czy piłkarze nie zrozumieli tego przesłania? Co najbardziej boli cię w tym meczu?
Nie, nie. Ja zawsze wam mówię to samo: dla mnie dużo łatwiej jest dostrzec trudność meczu, trudność rywala, trudność kontekstu, z którego przychodzimy - mnie łatwo to zobaczyć. Później trudne jest to, żeby w takiej sytuacji zawodnicy potrafili zrozumieć, że dzisiaj bez 200% nie mogliśmy wygrać. I mimo że mieliśmy pierwszą połowę, w której byliśmy lepsi, to przy jednym złym ustawieniu oni zdobyli gola. Tu wystarczy chwila dekoncentracji, źle się ustawisz, zgubisz krycie, nie pójdziesz za swoim zawodnikiem i kosztuje cię to bramkę. Tak po prostu jest. Kiedy ty nie jesteś skuteczny pod bramką, a rywal jest, to ostatecznie się za to płaci, bo to jest elita i to jest Primera División. I cóż, być może to, że nie zagraliśmy drugiej połowy dużo lepiej niż ją faktycznie rozegraliśmy, boli najbardziej ze wszystkiego.

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Mówisz, że trzeba było zagrać na 200%, ale przy niektórych powrotach widzieliśmy piłkarzy, którzy byli dużo poniżej optymalnego poziomu procentowego. Czy ta porażka leży bardziej po stronie piłkarzy niż trenera?
Nie... Nie, nie. Ta porażka jest moja i powiedziałem to zawodnikom. Jest całkowicie i absolutnie moja. A od nich potrzebuję tego, żeby już myśleli o wtorkowym meczu. To znaczy: kiedy wyjdą z szatni, ten mecz ma być już dla nich skończony. To ja podejmuję decyzje, to ja ustalam skład, to ja robię zmiany, to ja wybieram, jak mamy grać i ta porażka jest absolutnie porażką trenera Realu Madryt. I potrzebuję, żeby moi zawodnicy wierzyli w wygranie wtorkowego meczu, tego bardzo ważnego spotkania, które mamy w Lidze Mistrzów, żeby mogli dać z siebie to, co najlepsze, w rozgrywkach, które są dla nas niezwykle ważne, przy publiczności, która będzie nas wspierać przeciwko wielkiemu rywalowi. Więc kiedy wyjdą z szatni, mają już myśleć tylko o Bayernie Monachium.

[El Desmarque] Czy dzisiaj Atlético musi zrobić małą przysługę Realowi Madryt, by utrzymać ligę trochę bardziej przy życiu?
Nie, to nie jest coś, co mnie dotyczy. Mnie obchodzi mój zespół i przygotowanie wtorkowego meczu. A na to, na co nie mam żadnego wpływu, nie tracę zbyt wiele czasu.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio MARCA] Jednym ze zmienników był Bellingham. Czy ciągle brakuje mu rytmu do rywalizacji na poziomie, którego będą wymagać rywale Realu Madryt?
Nie, to normalne, bo przez wiele tygodni, naprawdę wiele tygodni był poza grą. W meczu z Atlético Madryt, jeśli dobrze pamiętam, zagrał 20 minut, a dziś było to trochę ponad pół godziny. I chodzi o to, żeby stopniowo odzyskiwał rytm meczowy. Nie oczekiwaliśmy, że Jude Bellingham będzie na swoim najwyższym poziomie, skoro praktycznie nie rozgrywał meczów. To jest jego drugi mecz po tej przerwie, którą miał. Więc cierpliwości wobec niego, to oczywiste.

[Radio Nacional] Mówisz, że trzeba zapomnieć o tym meczu i trzeba myśleć o Bayernie. Czy nie obawiasz się, że ten mecz w jakiś sposób odbije się na zawodnikach i także na kibicach? Że pojawi się pewien dołek?
Nie, nie, w ogóle. Wiem, do czego zdolni są moi zawodnicy. Wiem, że rozumieją wagę wtorkowego meczu. Czasem po prostu nie masz swojego dnia i rzeczy ci nie wychodzą - taki był właśnie dzisiejszy dzień. Trzeba więc już teraz zmienić chip i dobrze przygotować ten mecz, bo praktycznie nie mamy za dużo czasu, a wymagania we wtorek będą ogromne. I jestem pewien, że madridismo da nam kolejny wielki wieczór Ligi Mistrzów, tak jak to robiło i jak wspierało nas w ostatnich meczach. Bez nich wiemy, że wszystko jest trudniejsze, a z nimi dużo łatwiejsze.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (117)

REKLAMA