Enzo Fernández w tym tygodniu dwukrotnie w dwóch różnych wywiadach wypowiedział się o swojej chęci do zamieszkanie w Madrycie. Dzisiaj Liam Rosenior, trener Chelsea, poinformował, że z powodu jego zachowania zdecydował z klubem o zawieszeniu pomocnika na dwa najbliższe mecze.
Teraz Javier Pastore, agent 25-latka, udzielił poniższego wywiadu portalowi The Athletic:
Jak Enzo się czuje po zawieszeniu na dwa mecze?
Pastore: Enzo nie zrozumiał tej sytuacji. Kiedy trener mu o tym powiedział, zaakceptował to, bo jest bardzo profesjonalnym gościem, który zawsze w pełni angażuje się wszędzie tam, gdzie jest i szanuje decyzje. Ale my nie rozumiemy tej kary, ponieważ on nigdzie nie wspomina o żadnym klubie ani nie mówi, że chce odejść z Chelsea. Wręcz przeciwnie, wspomina jedynie o Madrycie, o mieście, bo został zapytany, w jakim europejskim mieście chciałby kiedyś zamieszkać i odpowiedział, że w Madrycie ze względu na język, bo jest podobny do Buenos Aires. A także dlatego, że to logiczne i to całkowicie naturalne, że Argentyńczyk tak powie. Również z powodu kultury, pogody... Ale też w żadnym momencie on nie mówi, że chce opuścić Chelsea czy Londyn.
Jak doszło do tego zawieszenia?
W czwartek dostałem wiadomość od klubu, kiedy Enzo był w drodze powrotnej do Londynu. Poinformowali mnie, że chcą porozmawiać ze mną o tych komentarzach i wysłali mi link do słów Enzo. Odpowiedziałem, że nie ma problemu, że ja też widziałem te wypowiedzi, że oglądałem udzielony przez niego wywiad i że w żadnym momencie nie okazał braku szacunku wobec klubu, swoich kolegów z drużyny, kibiców ani kogokolwiek innego. Powtórzę to jeszcze raz: nie powiedział, że chce odejść ani że wolałby mieszkać w Madrycie niż w Londynie. Nie okazuje tam nikomu braku szacunku. Kiedy wysłali mi tę wiadomość, odpowiedziałem, ale oni już mi nie odpisali. Wygląda na to, że już wtedy podjęli decyzję, żeby ukarać go dzisiaj po jego przyjeździe do klubu.
Czy uważa pan, że to sprawiedliwe?
Ta kara jest całkowicie niesprawiedliwa, to zawieszenie zawodnika na dwa mecze, które zresztą są absolutnie kluczowe dla Chelsea, bo stawką jest awans do Ligi Mistrzów, a on jest jednym z najważniejszych piłkarzy drużyny. Oczywiście obok innych, ale w tym roku udowodnił, że jest liderem i kluczowym zawodnikiem, kręgosłupem tej Chelsea. Uważam, że to zdecydowanie zbyt surowa kara, biorąc pod uwagę obecną sytuację Chelsea i nie ma żadnego realnego powodu ani uzasadnienia, dla którego został zawieszony.
Czy rozumie pan, dlaczego w Chelsea tworzy się frustracja po tych komentarzach?
Rozumiem stanowisko Chelsea i władz klubu po reakcji na to, co powiedział, ale fakty są takie, że nigdy nie wspomniał o żadnym klubie ani nie powiedział, że chce odejść. To, co zostało podane w mediach, jest odpowiedzialnością każdego medium albo dziennikarza, którzy wyciągnęli własne wnioski. Rozumiem sytuację klubu, ale nie rozumiem tej sankcji.
Czy były prowadzone rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktu?
Tak, odbyły się rozmowy o przedłużeniu kontraktu. Zaczęliśmy o tym rozmawiać mniej więcej w grudniu albo styczniu, ale nie udało nam się osiągnąć porozumienia. Ponieważ kontrakt Enzo obowiązuje jeszcze przez sześć lat, zdecydowaliśmy się go nie przedłużać, bo warunki nie były odpowiednie ani dla nas, ani dla zawodnika. Biorąc pod uwagę to, na co Enzo stać dzisiaj, zasługuje na dużo więcej niż obecnie zarabia. Nie osiągnęliśmy porozumienia i możliwe, że to zirytowało klub, zważywszy na to, że jest niezwykle ważnym zawodnikiem, ale to są sprawy, którymi trzeba umieć zarządzać. Ja patrzę na sportowe i finansowe aspekty sytuacji zawodnika i nie widziałem szans na dopięcie tego porozumienia, ponieważ nie oni byli zbyt realistyczni, jeśli chodzi o obecną sytuację Enzo. Uznaliśmy, że zamiast przedłużać kontrakt na warunkach, które nie dawałyby zawodnikowi satysfakcji, lepiej zostawić wszystko tak, jak jest i skupić się na grze oraz dobrych występach, bo do maja stoją przed nimi ważne cele: awans do Ligi Mistrzów. Postanowiliśmy odsunąć to na bok i skupić się w 100% na kluczowych meczach w Chelsea, a także na mundialu z Argentyną, który będzie wymagał ogromnej koncentracji. Nie chcemy wchodzić w dyskusje o pieniądzach, kontraktach i negocjacjach w momencie, który nie był na to odpowiedni. Naszym planem po mundialu jest ponowne spotkanie z Chelsea i jeśli nie dojdziemy do porozumienia, rozważenie innych opcji.
Czy Enzo chce zostać w Chelsea?
Jest kręgosłupem i liderem zespołu, więc to całkowicie naturalne, że z piłkarskiego punktu widzenia jest szczęśliwy w Chelsea. W poprzednim roku zdobył ważne trofea i zyskał szacunek całej Premier League oraz wszystkich kibiców, a kiedy zawodnik prezentuje taki poziom na boisku, to oczywiście jest zadowolony z miejsca, w którym się znajduje. Są jednak także inne czynniki, które wpływają na decyzje: czy to pensja, czy szacunek, czy sposób, w jaki prowadzone są pewne sprawy… Jest wiele rzeczy, których w tym momencie nie widzimy, a przynajmniej ja, jako agent, nie widzę i które sugerują, że klub nie postępuje wobec niego w najlepszy możliwy sposób. To zawieszenie na dwa mecze, które z mojego punktu widzenia nie ma żadnego sensu, sugeruje, że klub próbuje coś zasygnalizować albo wysłać pewien komunikat. Przypuszczam, że z czasem lepiej zrozumiemy powody. Ale zrobienie czegoś takiego wicekapitanowi - albo wręcz kapitanowi, kiedy nie ma [Reece'a] Jamesa - i ukaranie go zawieszeniem na dwa mecze za coś, dla czego nie widzę żadnego powodu ani wyjaśnienia, jest bez wątpienia sygnałem pewnych działań, o których klub z pewnością poinformuje nas tak szybko, jak to możliwe.
Czy Enzo obawia się jakichkolwiek zarzutów ze strony kibiców albo kolegów z drużyny?
Nie, w szatni zawsze mówi swoim kolegom jasno, co myśli i jest liderem. A Enzo chce przeprosić, jeśli którykolwiek z kibiców poczuł się urażony, ale jednocześnie podkreśla, że nigdy nie mówił o innym klubie ani o tym, że chce odejść z Chelsea czy z Londynu, ponieważ była to jedynie interpretacja, jaką media nadały jego słowom.
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się