Jak podaje Ramón Fuentes, specjalista od spraw regulaminowych i federacyjnych, Javier Tebas, prezes La Ligi, już kilkukrotnie dawał do zrozumienia, że jego zdaniem idealnie byłoby dodać do rozgrywek La Ligi tak zwany FVS (Football Video Support), czyli alternatywny model VAR-u (Video Assistant Referee) promowany przez FIFA i tańszy od VAR-u, który jest obecnie stosowany w Primera División, podobnie jak w najważniejszych rozgrywkach kontynentalnych i na mundialu czy EURO. To życzenie prezes ligi ponownie jasno wyraził podczas ostatniego posiedzenia związkowej Komisji Sędziowskiej, w którym uczestniczyli przedstawiciele Komitetu Technicznego Sędziów, kilku arbitrów, działacze klubów oraz trenerzy.
FVS to system stosowany od tego sezonu w w Hiszpanii w Primera RFEF (trzeciej lidze) i Lidze F (pierwszej lidze kobiet), w ramach którego trenerzy mogą poprosić sędziego o dwie weryfikacje w przypadku oczywistego i rażącego błędu. Jeśli sędzia przyzna mu rację, trener zachowuje daną szansę na kolejną wideoweryfikację. Jeśli sędzia pozostanie przy swojej decyzji z boiska, trener traci tę opcję wideoweryfikacji (pierwszą z dwóch lub drugą, czyli ostatnią). Wideoweryfikacja dotyczy w tym przypadku czterech sytuacji przewidzianych w protokole VAR-u: goli, rzutów karnych, czerwonych kartek oraz pomylenia tożsamości zawodnika. Hiszpania jest pionierem we wdrażaniu Football Video Support. Taki model mieszany i połącznie VAR-u z FVS jest dla prezesa La Ligi „wymarzony”, ale na tę chwilę jego zastosowanie jest niewykonalne, ponieważ FVS znajduje się jeszcze w fazie testów i co najważniejsze, pozostaje całkowicie oddzielnym systemem.
Trzeba więc jeszcze trochę poczekać, aż FIFA dopuści FVS do stosowania w rozgrywkach profesjonalnych. Co więcej, pozostaje pytanie, czy dla FIFA szedłby on w parze z obecną technologią VAR, a także z innymi istniejącymi rozwiązaniami, takimi jak półautomatyczny spalony czy chip w piłce do automatycznego wykrywania spalonego, który La Liga chce wprowadzić od nowego sezonu. Na razie FVS działa samodzielnie, ale także dlatego, że testowany jest w ligach ze słabszymi możliwościami technologicznymi.
Fuentes stwierdza, że w elitarnych rozgrywkach w przyszłości musiałby zostać zastosowany jedynie system mieszany, ponieważ trzeba pamiętać, że FVS daje możliwość skorzystania z dwóch challenge’ów, a sam arbiter dokonuje jej przy monitorze przy boisku. Na dzisiaj jednak system nie ma jednak żadnego połączenia z salą VAR i nie jest stosowany obok niego, a właśnie zamiast VAR-u w niższych ligach. Warto też pamiętać, że jeśli trener poprosi o weryfikację i okaże się, że nie miał racji, traci jedno ze swoich zgłoszeń. Jeśli stracił już oba zgłoszenia, to nie ma opcji skorygowania błędu, bo w systemie FVS korekty można dokonać tylko na żądanie. Trudno sobie wyobrazić, że FIFA czy IFAB mając do dyspozycji takie możliwości technologiczne zgodziłyby się na powrót do sytuacji, w której sędziowie mogą przegapić rażący błąd.
Prezes La Ligi już myśli o połączeniu tych systemów, ale na lutowym zgromadzeniu Międzynarodowej Rady Piłkarskiej tworzącej przepisy nie rozmawiano stricte o takim wspólnym rozwiązaniu, a jedynie o FVS jako samodzielnej opcji. Pierluigi Collina, prezes Komitetu Sędziowskiego FIFA, tak opowiadał o FVS: „Football Video Support teraz stosujemy w systemie z niewielką liczbą kamer. Co do zasady, Football Video Support mógłby być używany również przy większej liczbie kamer. Temat jest taki, że bez VAR-u czas potrzebny na analizę obrazów jest wtedy dłuższy, znacznie dłuższy niż w przypadku VAR-u. Z bardzo konkretnego, praktycznego powodu: sędziowie wideo dokonują wstępnej selekcji ujęć, które są istotne do podjęcia decyzji przez arbitra. W Football Video Support nie ma sędziów wideo. Jest tylko jeden operator, który przewija obraz do przodu i do tyłu, ale niczego nie selekcjonuje. Sędzia ma dostęp do wszystkich dostępnych ujęć. Nikt wcześniej nie wybiera, które z nich są istotne. A proszę sobie wyobrazić sytuację z 12 kamerami. Myślę, że standardowa realizacja telewizyjna profesjonalnego meczu w jednej z czołowych lig to minimum 12 kamer. Wyobraźmy sobie, że osiem z nich może być istotnych. Sędzia musi obejrzeć wszystkie osiem materiałów. Załóżmy 30–40 sekund na każde ujęcie tylko po to, żeby je obejrzeć. W efekcie bardzo łatwo robi się z tego pięć minut, a wtedy ludzie są niezadowoleni, bo analiza trwa zbyt długo. Więc powtórzę: co do zasady, można by tego używać także przy dużej liczbie kamer, ale przy obecnej technologii oznaczałoby to dłuższe przeglądy sytuacji. [...] Obecnie prowadzimy testy za zgodą zarządu IFAB w niektórych ligach, które złożyły wniosek. Są to Malta, która była pierwszą federacją członkowską, która wdrożyła ten system w najwyższej lidze. Następnie były też trzecie ligi we Włoszech i Hiszpanii, a także najwyższe ligi kobiece w tych samych państwach. Tak więc już pewne doświadczenia z tym systemem mamy. Testy zakończą się wraz z końcem sezonu 2025/26 w tych ligach i wtedy oczywiście zarząd IFAB zostanie poinformowany o wynikach”.
Z kolei David Elleray, dyrektor techniczny IFAB, dodał: „Trzeba też pamiętać, że w samym Football Video Support mamy system oparty na challenge’ach. Jeśli wszystkie challenge’e zostały już wykorzystane, a potem wydarzy się poważny błąd, który zadecyduje o meczu, to nie da się go już skorygować. Dlatego powiedziałbym: nie ekscytujmy się nadmiernie samymi zasadami czy detalami. To, co mówimy na tym zgromadzeniu: po 10 latach funkcjonowania różnych systemów, jak VAR, VAR Light czy Football Video Support, mamy dobry moment, żebyśmy jak każda organizacja dokonali przeglądu tego, co mamy i sprawdzili, czy można to ulepszyć z korzyścią dla futbolu”.
Tak więc Hiszpanie są bardzo otwarci na system challenge'ów, ale wydaje się, że w najwyższej lidze trzeba będzie jeszcze na niego trochę poczekać.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.