Bramkarz reprezentacji Maroka, Yassine Bono, po wczorajszym zremisowanym meczu z Ekwadorem w dosyć jednoznaczny sposób wypowiedział się na temat tego, jak zapatrywałby się na ewentualne dołączenie do ich kadry Thiago Pitarcha. „Przyjmiemy go z otwartymi ramionami. Każdy zawodnik, który ma jakikolwiek związek z Marokiem, zawsze będzie tutaj mile widziany. Zwłaszcza, jeśli to zawodnik Realu Madryt", stwierdził były golkiper między innymi Girony czy Sevilli.
Eksplozja talentu Pitarcha, który praktycznie z dnia na dzień wskoczył do pierwszego składu Álvaro Arbeloi, sprawiła, że za sprawą swojego podwójnego obywatelstwa stał się on głównym obiektem zainteresowania zarówno w Hiszpanii, jak i właśnie w Maroku. Obie federacje postarają się przekonać go na swoją stronę, ale ta ostateczna decyzja należeć będzie oczywiście do samego zawodnika. „Zrobi to, co sam naprawdę czuje, ponieważ ma rodzinę i tutaj, i w Hiszpanii", dodaje Bono.
Marokańskie korzenie
Chociaż Pitarch urodził się w podmadryckiej Fuenlabradzie, to jego rodzina ma marokańskie korzenie. Zarówno jego babcia, jak i jej rodzeństwo urodzili się i mieszkali w położonej na afrykańskim cyplu Ceucie, która jest eksklawą na terytorium Maroka. Ponadto jego dziadek ze strony ojca jest z Alhucemas, nadbrzeżnej miejscowości na północy Maroka.
Tak jak zrobiono swego czasu w przypadku Brahima Díaza, tak teraz Marokańczycy chcieliby powtórzyć strategię właśnie z Pitarchem w roli głównej. Kolejny ruch należy do 18-letniego pomocnika, który jak na razie w swojej piłkarskiej karierze przywdziewał barwy jedynie reprezentacji Hiszpanii. Jednak z racji tego, że robił to jedynie w kategoriach młodzieżowych, wciąż może zmienić swoją decyzję dotyczącą reprezentowania konkretnego kraju, podsumowuje MARCA.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.