REKLAMA
REKLAMA

Turnieje w domu Viníciusa znów zjednoczyły drużynę

Szara kanapa u trenera, wspólna kolacja opłacona przez Viníciusa i Mbappé, oktagon w Vistalegre oraz kort do padla sprawiły, że w drużynie znów zapanowała atmosfera przypominająca jej najlepsze lata.
REKLAMA
REKLAMA
Turnieje w domu Viníciusa znów zjednoczyły drużynę
Fede Valverde, Brahim Díaz, Vinícius Júnior i Trent Alexander-Arnold po jednym z meczów w padla. (fot. Instagram)

„Kto następny? Zobaczymy, która drużyna wygra”. Te słowa Federico Valverde, rzucone po jednym z coraz częstszych meczów padla w domu Viníciusa, lepiej niż jakiekolwiek przemówienie oddają to, co dziś dzieje się w szatni Realu Madryt. Tam, gdzie wcześniej pojawiały się wątpliwości i pewne rysy, dziś jest zgrana grupa, która chce zakończyć sezon z trofeami, opisuje dziennik MARCA.

Szara kanapa u trenera, wspólna kolacja opłacona przez Viníciusa i Mbappé, oktagon w Vistalegre oraz kort do padla sprawiły, że w drużynie znów zapanowała atmosfera przypominająca jej najlepsze lata. Zmiana nie dokonała się jednak wyłącznie na boisku. Swoją rolę odegrało także przyjście Arbeloi. Chodziło o to, by słuchać piłkarzy i lepiej ich rozumieć, zbliżyć się do grupy i zbudować klimat oparty na zaufaniu. Szatnia, która już wcześniej okazała mu wsparcie, odpowiedziała najlepiej, jak mogła. „Chcę, żeby byli rodziną, żeby było widać siłę przyjaźni i żeby ta dobra atmosfera prowadziła nas do kolejnych zwycięstw”, wyjaśniał po derbach.

REKLAMA
REKLAMA

W tym wszystkim dom Viníciusa stał się jednym z miejsc, które pomogły trafić we właściwy ton. Liczą się tam tylko rywalizacja, żarty i wspólne spędzanie czasu. Brazylijczyk tak bardzo wciągnął się w padla, że postanowił zbudować kort u siebie. Od tamtej pory dla sporej części drużyny dni wolne mają już stały punkt programu. Piłkarze organizują wewnętrzne turnieje całego zespołu… i grają w nich o pieniądze. Każdy wpłaca od stu do stu pięćdziesięciu euro, a na końcu cała pula trafia do zwycięskiej pary. Dla nich to symboliczne kwoty, ale wystarczające, by obudzić sportową dumę, zauważa MARCA.

Podczas jednego z takich turniejów doszło do sytuacji, która świetnie pokazuje ducha tej grupy. Gdy wszystko było już gotowe do gry, Vinícius rzucił nagle: „Brakuje jeszcze mojego partnera…”. Wszyscy byli zaskoczeni. Nikt nie spodziewał się kolejnego gościa. Szybko okazało się jednak, że był w tym haczyk. Kilka minut później pojawił się Juan Lebrón, jeden z najlepszych zawodników świata, obecnie numer trzy w Premier Padel, a przy tym znajomy Brazylijczyka. To również dlatego marka sponsorująca gracza z Kadyksu, Babolat, jest tą samą, którą na co dzień gra także Vini.

Reakcje wahały się od niedowierzania po salwy śmiechu. Finał był już bardziej przewidywalny: wyraźna przewaga Viníciusa i wygrana pula. Mała ustawka z klimatem osiedlowego futbolu, gdzie zasada jest prosta: kto daje boisko, ten ustala reguły. Poza tym piłkarze Królewskich spędzają wolne popołudnia przy grach karcianych, rano najchętniej wybierają pokera, a później sięgają też po gry wideo. Najczęściej są to Fortnite, Warzone i EA Sports FC. W ten sposób cieszą się wspólnym czasem i budują atmosferę jak w rodzinie, podsumowuje MARCA.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA